Czy do którejś z fabryk na Księżym Młyn zostanie przeniesiona część zbiorów Muzeum Sztuki? Taką lokalizację uzasadniałoby bliskie sąsiedztwo pałacu Herbsta, w którym mieści się oddział placówki, oraz – na razie bardzo ogólne – plany zagospodarowania tego zabytkowego kwartału miasta.Rozważenie takiej koncepcji będzie jednym z punktów spotkania, jakie z inicjatywy poseł Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej odbędzie się dziś w Muzeum Książki Artystycznej. O perspektywach zagospodarowania zespołu fabryczno-pałacowego będą rozmawiać generalny konserwator zabytków Aleksander Broda oraz łódzcy muzealnicy, architekci i decydenci.
Przypomnijmy, że dwa tygodnie temu jedenastu łódzkich posłów podpisało się pod listem w sprawie przyszłości Muzeum Sztuki. W piśmie przekazanym ministrowi kultury Kazimierzowi M. Ujazdowskiemu parlamentarzyści apelowali o wsparcie ich wysiłków mających na celu przywrócenie muzeum należnej mu rangi, wypromowanie kolekcji i budowę nowego gmachu. Iwona Śledzińska-Katarasińska nie wykluczała wówczas możliwości adaptacji starej fabryki lub rezydencji dla potrzeb eksponowania łódzkich zbiorów sztuki XX w.
Budowa nowego bądź adaptacja starego budynku będzie możliwa dopiero, gdy placówka otrzyma status muzeum narodowego i zyska szerszy dostęp do budżetu centralnego
– z pieniędzy lokalnych takiej inwestycji sfinansować się nie da. „Unarodowienie” muzeum popierają również rada miasta, sejmik samorządowy i wojewoda. Przeszkodą jest obecna sytuacja prawna. W ustawie kompetencyjnej przewidziano możliwość przekazywania instytucji tylko z wyższego szczebla na niższy, nigdy odwrotnie. Żeby muzeum mogło z rąk samorządu przejść pod opiekę ministerstwa, konieczna jest nowelizacja ustawy.
Już pod koniec lat 40. było wiadomo, że pałac Poznańskiego przy ul. Więckowskiego, do którego muzeum się wprowadziło, jest za mały na pomieszczenie zbiorów. W obecnych warunkach można pokazywać publiczności zaledwie 5 procent słynnej na cały świat kolekcji sztuki XX wieku. Na prezentację malarstwa dawniejszego nie starcza już miejsca.
Ostatnio dużą sensację wzbudziła deklaracja słynnego amerykańskiego architekta polskiego pochodzenia Franka Gehry’ego, który zgodził się za darmo zaprojektować nowy gmach dla muzeum. Artysta postawił jednak warunek – muszą znaleźć się pieniądze i miejsce na zrealizowanie inwestycji.
– Zaprojektowane przez Franka Gehry’ego Muzeum Guggenheima w Bilbao kosztowało 200 milionów dolarów. Nasze można by zbudować za około 100 milionów – przewiduje Mirosław Borusiewicz, dyrektor Muzeum Sztuki. – Zważywszy na prestiż, jakim nasza placówka cieszy się za granicą, myślę, że połowę tej kwoty udałoby się dostać z organizacji europejskich. Nie możemy jednak rozpocząć żadnych starań, nim nie zapadnie decyzja, że muzeum ma mieć nową siedzibę. Wiem, że dla wielu ludzi adaptacja zabytkowego budynku będzie bardziej strawna niż wybudowanie nowego gmachu, choć koszty obu inwestycji będą porównywalne. Utrzymanie nowego budynku jest znacznie tańsze, poza tym z samego faktu budowy można by też zrobić wielkie międzynarodowe wydarzenie propagandowe i reklamowe dla Łodzi. Adaptacja już nie będzie miała takiego wydźwięku.
Dyrektor Borusiewicz nie upiera się przy nowym budynku. Znalazł nawet, jego zdaniem idealne, miejsce, do którego można by przenieść zbiory sztuki XX wieku. Budynek o powierzchni 8,5 tysiąca metrów kwadratowych mieści się na terenie dawnych zakładów im. Marchlewskiego. Jest tylko jeden problem – kompeks należy do Francuzów, którzy chcą przy ul. Ogrodowej stworzyć centrum rozrywkowo-handlowe. A w budynek, który jest cudzą własnością, nikt nie będzie chciał inwestować.
Autor artykułu: Pi