Archive for September, 2000

Mieli „amfę” i „trawkę”

Friday, September 29th, 2000

Zatrzymano czterech handlarzy narkotyków, którym odebrano ponad kilogram narkotyków wartych co najmniej 50 tys. zł.ii wywiadowczej. Na ul. Pomorskiej zauważyli hyundaia skradzionego na Widzewie, w którym siedziało dwóch mężczyzn. Po wylegitymowaniu okazało się, że 29-letni Robert B. był karany za handel narkotykami i jest poszukiwany listem gończym. W aucie znaleziono wagę szalkową, odważniki i 80 g amfetaminy.
W mieszkaniu przy ul. Pomorskiej, należącym do jednego z pasażerów hyundaia, znaleziono m. in. skradzione dowody osobiste, prawa jazdy, pieczątki firm. Zatrzymano 33-letniego Dariusza K., 18-letniego Andrzeja M., i 23-letniego Krzysztofa Sz. Przeszukano również mieszkanie Krzysztofa Sz. Tam funkcjonariusze znaleźli kilogram białego proszku (badają go specjaliści z Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Łodzi), 30 g marihuany.
Zatrzymanym postawiono zarzuty nielegalnego posiadania narkotyków.
W ostatnim czasie policja ujęła kilkudziesięciu handlarzy i ich klientów. Między innymi na ul. Piotrkowskiej (przy ul. Zielonej), Wschodniej, Kilińskiego, na rondzie Lotników Lwowskich, na placu Dąbrowskiego, w pasażu Rubinsteina. Przy handlarzach i w ich mieszkaniach znaleziono dziesiątki torebek marihuany i amfetaminy. Cały „towar” poddano ekspertyzie w Laboratorium Kryminalistycznym KWP w Łodzi.
- Wbrew temu co handlarze mówili swoim klientom – wyjaśnia podinspektor Marek Hanisz, ekspert sądowy, starszy specjalista Pracowni Badań Fizykochemicznych Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Łodzi – badany przez nas proszek zawierał zaledwie jedną trzecią czystego narkotyku. Reszta to była glukoza, skrobia i laktoza.

Autor artykułu: em

Za wikt i opierunek

Thursday, September 28th, 2000

Zatrzymano czterech z sześciu Ukraińców pracujących „na czarno”. Czterech obywateli Ukrainy, pracujących „na czarno” na dwóch budowach przy ul. Pomorskiej, zatrzymali wczoraj przed południem inspektorzy z działu kontroli zatrudnienia i policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Łodzi.
Trzej Ukraińcy, w wieku 30 – 45 lat, wykonywali prace ociepleniowe w budynku mieszkalnym, w którym jest szwalnia. Przyznali, że zatrudniano ich od 6 września. Mieli darmowe noclegi i wyżywienie. Do tej pory zarobili po 100 zł.
Trzej inni obywatele Ukrainy pracowali nielegalnie kilka posesji dalej, przy budowie zakładu mechaniki pojazdowej. Zatrzymać udało się jednak tylko jednego, gdyż pozostali zdążyli uciec przez płot. 29-latek przyznał, że pracuje dopiero od tygodnia za „wikt i opierunek”. Spraw finansowych jeszcze nie omówił ze swoim pracodawcą.
Żaden z Ukraińców nie miał pozwolenia na pracę, za to każdy z nich przy przekraczaniu granicy cel pobytu w Polsce określił jako turystyczny. Cała czwórka została umieszczona w widzewskim komisariacie policji.
– Na wniosek policji wojewoda podjął już decyzję o wydaleniu Ukraińców z Polski – powiedział nam Zygmunt Kiedrzyński, kierownik Działu Kontroli Zatrudnienia Powiatowego Urzędu Pracy. – Koszty deportacji, jak zwykle w takich przypadkach bywa, pokryją pracodawcy. O fakcie powiadomione zostanie również kolegium ds. wykroczeń, Zakład Ubezpieczeń Społecznych i urząd skarbowy.
Od połowy lipca inspektorzy z Powiatowego Urzędu Pracy zatrzymali 19 cudzoziemców pracujących w Łodzi „na czarno” – 15 Ukraińców, 2 Czechów, Amerykankę i Włocha.

Autor artykułu: ćma

ŁKS i Polfa przed sezonem

Thursday, September 28th, 2000

Powoli gasną emocje związane z występem olimpijskim reprezentacji Polski koszykarek. Równo za miesiąc, 28 października, rozpocznie się nowy sezon ligowy i przygotowania drużyn wchodzą w ostatnią fazę. Trwa jeszcze ruch na rynku transferowym.
Wicemistrzynie Polski – Polfa (Pabianice) przebywa wraz z drugim trenerem Ireneuszem Tarszkiewiczem na zgrupowaniu w Cetniewie. Oprócz pozyskanych już wcześniej Jugosłowianki Moniki Vesolovski z Suboticy i Katarzyny Szołtysek z ŁKS nie ma nowych zawodniczek. Odeszły Agata Nowacka i Dorota Piątkowska (obie do AZS Toruń), a Marzena Laskowska trenuje w Łodzi. Zakończyły kariery Małgorzata Knop i Małgorzata Storożyńska, a Zakłady Farmaceutyczne „Polfa” zapewniły im u siebie nowe miejsca pracy. Pabianicka firma jest więc nie tylko sponsorem, ale pomaga koszykarkom także po zakończeniu występów na boisku.
W przyszły czwartek, 5 października, dołączą do zespołu powracające z Sydney kadrowiczki: Edyta Koryzna, Elżbieta Trześniewska, Sylwia Wlaźlak i trener Mirosław Trześniewski. W sobotę (7 października) w Cetniewie i dzień później w Gdyni Polfa rozegra sparingowe mecze z mistrzem kraju Polpharmą (Gdynia).
Polfę czekają trudne dni poprzedzające inaugurację ligi. W dniach 11-13 października odbędzie się w Pabianicach IX Turniej im. Małgorzaty Gliszczyńskiej z udziałem mistrza Litwy i uczestnika Euroligi Telekomasu (Wilno) oraz Wisły (Kraków) i AZS Lublin. Na 18 października zaplanowany jest wyjazdowy mecz Pucharu im. Liliany Ronchetti w Zaporożu. Prezes Polfy Karol Klimek obawia się jednak kłopotów z dojazdem na Ukrainę, które mogą poważnie zakłócić rytm treningowy. Trzeba bowiem wylecieć do Kijowa już w niedzielę lub poniedziałek, aby stamtąd dostać się do Zaporoża.
Nadal nie jest wyjaśniona sytuacja ŁKS, który trwa w kryzysie organizacyjno–finansowym. Nie ma sponsora strategicznego i jest zagrożenie, że drużyna nie wystartuje w rozgrywkach ligowych. Prezes klubu Roman Stępień może stanąć przed dylematem: wycofać zespół, czy grać w lidze samymi juniorkami. Obecnie w hali przy al. Unii trenuje pod wodzą Dariusza Raczyńskiego 16 zawodniczek: Elena Agafonnikowa, Daiva Jodeikaite, Dorota Wydrych, byłe zawodniczki Polfy Pabianice Marzena Laskowska i Milena Owczarek (ostatnio Color Cap Rybnik), przybyłe z Polonii (Warszawa) wychowanka klubu Monika Stańczak i Violetta Banasiak oraz juniorki Monika Estkowska, Aleksandsra Kostecka, Anna Mazur, Katarzyna Michalak, Ewelina Milczarek, Katarzyna Milewicz, Mirosława Sobczyńska, Aleksandra Ziółek i Justyna Żuk.
Wzmacnia się mistrz kraju Polpharma, która reprezentować będzie polską koszykówkę w Eurolidze. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze trudniej nawiązać walkę niż dotąd. Istotnym osłabieniem jest wprawdzie odejście Portugalki Tichy Penicheiro (do Harlem Globtrotters), ale prezes Mieczysław Krawczyk pozyskał kilka innych zawodniczek. W poniedziałek po raz pierwszy pojawiły się na treningu Pol-pharmy Amerykanka Nicky Mc Crimmon (28-letnia rozgrywająca, 170 cm wzrostu, Los Angeles Sparks z WNBA), Jugosłowianka Mila Nikolic (29 lat, 187 cm, Lachen Ramat HaSharon) i Chorwatka Vedrana Grgin (25–letnia skrzydłowa, 186 cm, Los Angeles Sparks).

Autor artykułu: Marek Kondraciuk

Cały dzień bez samochodu

Friday, September 22nd, 2000

Członkowie Zarządu Miasta Łodzi mają dziś przyjechać do pracy rowerami, tramwajami lub autobusami. Również marszałkowie województw i komisarz Unii Europejskiej Michel Barnier przejadą rowerami z Instytutu Europejskiego do Krajowej Izby Mody.
Dziś „Dzień bez samochodu”, organizowany przez Obywatelski Ruch Ekologiczny. Tego rodzaju akcje odbędą się też w innych dużych europejskich miastach. Mają uświadomić mieszkańcom aglomeracji, jakie zagrożenia wynikają z rozwoju motoryzacji.
Obchody „Dnia bez samochodu” rozpoczną się dziś o godz. 10.30 przejazdem rowerowym marszałków województw od Grand Hotelu do Instytutu Europejskiego przy ul. Piotrkowskiej 262, gdzie odbędzie się konwent szefów samorządów wojewódzkich.
Około godziny 15.30 na dziedzińcu przy ul. Piotrkowskiej 104 rozpocznie się happening artystyczny. W imieniu matek z dziećmi na wózkach oraz niepełnosprawnych zostanie również złożona petycja w sprawie utrudnień w poruszaniu się po łódzkich ulicach.

Autor artykułu: sa

Pociąg z wraków

Friday, September 15th, 2000

Za trzy tygodnie brygada remontowa na Olechowie zmontuje wagon elektryczny z trzech przeznaczonych do przetopienia w hucie. Do „składaka” będą wykorzystane pozostałości po pociągu podpalonym na Dworcu Fabrycznym 22 czerwca tego roku, po składzie, który niedawno wykoleił się w Borowej (na trasie Łódź–Koluszki) oraz po 21-letnim wagonie wycofanym z użytku z powodu zużycia.

Na 51 tzw. jednostek elektrycznych, jeżdżących na łódzkim węźle, remont kapitalny przejdzie w tym roku 9. Wobec braku pieniędzy, naprawiane są głównie elementy, które mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo jazdy. Na poprawę estetyki wagonów zazwyczaj brakuje środków. Dlatego też odnowione wagony mają stare okna czy sfatygowaną wykładzinę pcv. Są malowane najtańszymi farbami, spod których po kilku tygodniach wyłazi rdza.


Tymczasem do remontu nadaje się coraz więcej składów kolejowych, między innymi za sprawą chuliganów.
– W pierwszym półroczu straty spowodowane przez wandali w pociągach elektrycznych wyniosły 48 tysięcy 300 złotych – powiedziała nam Andrzej Lebioda, dyrektor Zakładu Taboru PKP w Łodzi. – Te pieniądze można było przeznaczyć na przykład na częstsze malowanie pudeł wagonów, bo na razie robi się to raz na dwa lata. Niestety, musieliśmy te środki poświęcić na nowe obicia, na zainstalowanie aluminiowych popielniczek i półek, które są notorycznie kradzione i sprzedawane w punkcie skupu złomu.


Chuligani dewastują pociągi niemal codziennie. Na przykład wczoraj do hali napraw Zakładu Taboru PKP na Olechowie trafił wagon, w którym zostały pocięte cztery fotele w przedziale służbowym. Zamek do drzwi był wyłamany. Ktoś ukradł oprawki i niektóre świetlówki. Na podłodze było pełno śmieci. Wagon ten przeszedł remont kapitalny niedawno, bo 4 lipca 2000 roku…


W kolejowym zakładzie remontowym na Olechowie są zatrudnione dwie panie zajmujące się tapicerstwem. Przez cały dzień wymieniają obicia lub cerują mniejsze rozdarcia.

Autor artykułu: kup

Piotrkowska jest brudna!

Friday, September 15th, 2000

Puszki po piwie i plastikowe kubki po napojach, roznoszone przez wiatr ulotki reklamowe, stare bilety i liście, a także przyklejone do chodnika gumy do żucia oraz odpadające od ścian kamienic stare plakaty – tak prezentuje się na co dzień główna ulica Łodzi. Tymczasem już za tydzień rozpoczyna się Światowe Spotkanie Łodzian. Urząd Miasta Łodzi wystosował zaproszenia do kilkuset osób z całego świata. Ciekawe, jakie wrażenia goście wywiozą z ul. Piotrkowskiej, którą miasto chce się chlubić.
W wydziale komunalnym UMŁ dowiedzieliśmy się, że miasto odpowiada za czystość jezdni i chodników przed posesjami należącymi do gminy. Sprzątanie odbywa się tam systematycznie. Jezdnia jest nawet myta – raz w tygodniu. Reszta zależy od administratorów kamienic. Takich prywatnych odcinków jest na Piotrkowskiej najwięcej. Jeśli jest brudno, to ich wina. Ulica jest kontrolowana. Gdy jakiś odcinek budzi zastrzeżenia, sprawę przekazuje się do Straży Miejskiej.


Sławomir Seliga, komendant łódzkiej Straży Miejskiej, jest zaskoczony.
– Mieszkam przy Piotrkowskiej i uważam ją za najczystszą ulicę w Łodzi – mówi. – Ale zgadzam się, że utrzymanie jej w należytym porządku nie jest łatwym zadaniem. Ludziom łatwiej wyrzucić śmieci na chodnik niż do kosza. Na Piotrkowskiej przez cały dzień działa „lotna” ekipa Zakładu Robót Komunalnych, odpowiedzialna za sprzątanie. Gdy przy prywatnej posesji widzimy bałagan, karzemy administratora lub dozorcę mandatami. Ale zapewniam, byłem ostatnio w Krakowie i na Plantach było gorzej niż u nas.

Za przyklejanie plakatów na murach kamienic wystawia się mandaty najwyższe z możliwych – po 500 zł. Plakaty przylepiane są najczęściej w nocy przez wynajętych młodych ludzi. Trudno ich złapać, ale zdarza się to kilka razy w miesiącu. Straż Miejska dociera wtedy do organizatorów ogłaszających się w ten sposób imprez. Czasami udaje się zmusić sprawców do usunięcia plakatów.

Jeżeli chodzi o samochody stale wjeżdżające na teoretycznie zamkniętą dla ruchu Piotrkowską, to Seliga uważa, że winna jest nieżyciowa organizacja ruchu. Po Piotrkowskiej mają prawo jeździć tysiące samochodów, należących do mieszczących się tam instytucji, sklepów, do służb miejskich i lokatorów domów przy tej ulicy. Strażnicy mają prawo karać tylko tych parkujących przy Pietrynie nielegalnie. Zakładają 100
- 150 blokad dziennie.




Do niedawna działała przy Radzie Miejskiej w Łodzi komisja ds. ulicy Piotrkowskiej. Miała dbać o charakter tej wizytówki miasta. Bywało, że wzywała służby porządkowe do dodatkowego uprzątania. Piotrkowską częściej więc myto i zamiatano. Komisja działała do 1997 roku. Może warto byłoby ją reaktywować?

Autor artykułu: Anna Rojek

Chora kasa

Thursday, September 7th, 2000

Kontrola UNUZ wykazała, że tylko w ostatnim półroczu łódzka kasa przekroczyła limit refundacji leków o 52 mln zł. W Łódzkiej Regionalnej Kasie Chorych prawdopodobnie zostanie wprowadzony zarząd komisaryczny! Urząd Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych, który sporządził długą listę zarzutów, dotyczących złego zarządzania kasą, we wtorek ma zdecydować o powołaniu komisarza. Byłby to precedens w skali kraju. W innych kasach w kraju przekroczenia te były dwa razy mniejsze. Naruszono znacznie fundusz rezerwowy, bo nie wystarczało pieniędzy na opłacenie bieżących rachunków łódzkiej kasy. Tymczasem — według UNUZ — ani rada ŁRKCh, ani jej zarząd nie uczyniły nic, by wyegzekwować od innych kas w kraju 60 mln zł należne za leczenie ich pacjentów. Próbowaliśmy wczoraj porozmawiać o sytuacji finansowej kasy z jej dyrektorem Włodzimierzem Stelmachem. Był jednak nieuchwytny.

– Mamy akurat kontrolę NIK i dyrektor jest bardzo zajęty — powiedział nam tylko Zbigniew Solarz z biura prasowego ŁRKCh.
Pierwsze symptomy krachu finansowego kasy chorych pojawiły się podczas wakacji. Dyrektorzy łódzkich szpitali otrzymali pisma informujące, że zaliczkowe rozliczanie usług medycznych przez kasę będzie zawieszone od października. Może to skutkować tym, że dyrektorzy szpitali — by wypłacić pobory pracownikom — będą musieli zaciągnąć kredyt w banku.
Na razie sytuacja w kasie nie zagraża pacjentom. Mogą nadal korzystać ze świadczeń, które ŁRKCH zakontraktowała ze szpitalami i ZOZ. Jeżeli jednak kasa nie zostanie objęta programem naprawczym, dofinansowanym przez ministerstwo i UNUZ, może być postawiona w stan upadłości lub włączona do Mazowieckiej Kasy Chorych. A to już będzie miało wpływ na ilość i jakość świadczeń zdrowotnych, z których korzystają pacjenci w województwie łódzkim.

Autor artykułu: kgh

Kapłan do rezerwy

Thursday, September 7th, 2000

Naczelny Sąd Administracyjny Ośrodek Zamiejscowy w Łodzi umorzył wczoraj postępowanie w sprawie skargi 22-letniego Marcina M. Poborowy w ciągu trzech miesięcy od przystąpienia do Polskiego Kościoła Dialogu został kapłanem. Dzięki temu zamiast trafić do wojska został przeniesiony do rezerwy. Mimo to, zaskarżył wojsko, ponieważ do rezerwy przeniesiono go rozkazem, a on chciał decyzji administracyjnej w tej sprawie.

Marcin M. uczył się w łódzkim technikum samochodowym. W 1997 roku przed Wojskową Komendą Uzupełnień nr 2 w Łodzi przyznano mu kategorię „A”. Tuż przed maturą, w kwietniu ubiegłego roku, został członkiem Polskiego Kościoła Dialogu. Matury nie zdał, ale już w lipcu został mianowany dożywotnio kapłanem kościoła, do którego dopiero co wstąpił.
W październiku minionego roku Marcin M. wystąpił do WKU z wnioskiem o przeniesienie go do rezerwy, ponieważ – zgodnie z polskim prawem – poborowi, którzy zostali duchownymi nie odbywają służby wojskowej i stają się rezerwistami. W grudniu, rozkazem komendanta łódzkiego WKU, Marcin M. został przeniesiony do rezerwy.

Zdaniem WKU (później tę opinię podzielił szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Łodzi) przeniesienie do rezerwy nie jest decyzją administracyjną, tylko techniczną kwestią dokonania wpisów w dokumentach, w ewidencji i książeczce wojskowej. Pełnomocnik Marcina M. wniósł skargę do NSA na bezczynność WSzW, który nie chciał wydać w tej sprawie administracyjnej decyzji.


Wczoraj miała się odbyć rozprawa, ale przewodniczący składu sędziowskiego, sędzia Zbigniew Zgierski, poinformował, że w poniedziałek Marcin M. cofnął skargę. W tej sytuacji sprawę umorzono. Marcin M. nie stawił się wczoraj w sądzie. Nie wiadomo do czego była mu potrzebna decyzja administracyjna, skoro ma wpis o przeniesieniu do rezerwy w książeczce wojskowej.


W Polskim Kościele Dialogu, który działa od trzech lat, a założyło go w Warszawie 15 osób, kapłanem można zostać nawet w ciągu kilku dni. Mianowania dokonuje dwuosobowa Rada Parafialna. Kapłanami tego kościoła zostają głównie poborowi. Przed warszawskim NSA trwają procesy w sprawie duchownych PKD, których WKU nie chciała uczynić rezerwistami.

Autor artykułu: sj

Kompromitacja łodzian

Thursday, September 7th, 2000

Amica Wronki – Widzew 4:0 (1:0). 1:0 – Król (44), 2:0 – Kryszałowicz (58), 3:0 – Kryszałowicz (61), 4:0 – Król (75).
Amica: Stróżyński – Bosacki, Bajor, Biliński (56, Zieńczuk), Wódkiewicz – Andraszak, Sokołowski, Jackiewicz (79, Dawidowski), Dubiela – Kryszałowicz (64, Sobociński), Król.
Widzew: Ludwikowski (46, Olszewski) – Pawlak, Urbaniak, Bogusz, Augustyniak – Kryger, Szymkowiak (80, Chioma), Kaczmarczyk, Pińkowski – Poskus, Morawski (46, Gedgaudas).
Sędziował Jacek Granat (Warszawa). Widzów: 3 tys.
Żółte kartki: Jackiewicz (Amica) – Szymkowiak, Gedgaudas (obaj Widzew).
W 1/8 Pucharu Ligi Amica Wronki wyeliminowała Widzew 4:0 i 2:2.
Za 10 dni obie drużyny zmierzą się w meczu ligowym, a tymczasem w pucharowym dwumeczu Amica strzeliła łodzianom 6 goli! Zdobyli je dwaj napastnicy Paweł Kryszałowicz i Grzegorz Król, a widzewiac sprawiali wrażenie zaskoczonych, że od strzelania jest formacja ataku.
Mecz oglądali wysłannicy Ałanii Władykaukaz i byli świadkami efektownego popisu strzeleckiego Amiki. Trener Majewski natomiast wysłał swojego asystenta Jurija Szatałowa na mecz Zenit St. Petersburg – Ałania.
Podobnie jak rok temu Widzew został wyeliminowany już przez pierwszego rywala (poprzednio Odra). Ze wstydem musiałem przyznać rację wielkopolskim dziennikarzom, którzy zgodnie twierdzili, że tak słabego Widzewa jeszcze we Wronkach nie widzieli.
Mecz wyglądał na towarzyski i I połowa nie zapowiadała wysokiej porażki Widzewa. Po rażącym błędzie Pińkowskiego, gola zdobył tuż przed przerwą Król. Łodzianie nie podjęli jednak walki. Łatwo tracili kolejne bramki, a Królowi i Kryszałowiczowi nie robiło różnicy, którą nogą strzelają.

Autor artykułu: BOGUSŁAW KUKUĆ