Jednej nie ukończono, w drugiej runął dach, trzecia kończy działalność…
Budowa i eksploatacja trzech hal targowych okazała się dla samorządu w Tuszynie pasmem udręk i niepowodzeń. Jednej hali do dziś nie skończono. Drugą wprawdzie ukończono, ale zawalił się jej dach (na szczęście nikt nie ucierpiał).Trzecia rozpoczęła działalność i właśnie ją kończy, bo świeci pustkami.
To jeszcze nie wszystkie nieszczęścia, bowiem okazało się, że dwie hale wybudowano częściowo na… prywatnych gruntach sąsiada, który teraz za to uchybienie każe sobie słono płacić. Spór trwa i jego końca nie widać, bowiem cena, jak sąsiad hal żąda za zajęte pasmo swej działki, jest zbyt wysoka dla władz Tuszyna.
Tak przynajmniej twierdzi Marian Dróżdż, zastępca burmistrza Tuszyna. Wyjaśnia, że dwie hale wchodzą w prywatną działkę tylko na głębokość 20-30 cm. Zapytany, jak to się stało, M. Dróżdż odparł, iż to efekt błędu geodety.
Zresztą cała inwestycja zaczęła się pechowo. Pierwsza z hal targowych w Tuszynie przy ul. Jana Pawła II, o powierzchni 2,3 tys. metrów kw. i ze 150 boksami handlowymi, miała być gotowa w 1994 roku, ale ukończono ją dwa lata później.
Poślizg sprawił, że nie było już takiego zainteresowania handlowaniem w Tuszynie, jak przedtem.
Boom minął, a zainteresowani wylądowali w pobliskim Rzgowie. Dlatego handlowcy zajęli w nowej hali jedynie połowę boksów, z czego i tak nie wszystkie wykorzystywali. – W czasach największej świetności handel odbywał się jedynie w 25-30 proc. boksów – przyznaje zastępca burmistrza.
Dzisiaj w hali działa zaledwie kilku handlowców. W tej sytuacji samorząd musi dopłacać do interesu. – Roczne utrzymanie hali kosztuje ponad 120 tysięcy złotych – wyjaśnia M. Dróżdż. – Oznacza to, że gdybyśmy nie zamknęli hali, nasze straty w przyszłym roku sięgałyby 80-90 tysięcy. Stąd decyzja Zarządu Miasta o zamknięciu hali z dniem 1 listopada.
Nie wiadomo, co dalej stanie się z halą, bowiem wdziera się ona w prywatne grunty. Podobnie jak inna hala, której budowy nigdy nie ukończono. Oba obiekty warto by sprzedać, ale nie można, bowiem potencjalnych inwestorów odstrasza nieuregulowany stan prawny gruntów. Chodzi oczywiście o zajęcie prywatnej działki, z której właścicielem władzom Tuszyna nie udaje się dogadać. I koło się zamyka.
M. Dróżdż ocenia, że w trzech halach utopiono ponad 5 mln zł. Na kwotę tę składają się: zaciągnięte kredyty, odsetki od nich i pieniądze samorządu.
Autor artykułu: (wp)