Archive for October, 2000

Plagi egipskie nad halami w Tuszynie

Monday, October 30th, 2000

Jednej nie ukończono, w drugiej runął dach, trzecia kończy działalność…
Budowa i eksploatacja trzech hal targowych okazała się dla samorządu w Tuszynie pasmem udręk i niepowodzeń. Jednej hali do dziś nie skończono. Drugą wprawdzie ukończono, ale zawalił się jej dach (na szczęście nikt nie ucierpiał).Trzecia rozpoczęła działalność i właśnie ją kończy, bo świeci pustkami.

To jeszcze nie wszystkie nieszczęścia, bowiem okazało się, że dwie hale wybudowano częściowo na… prywatnych gruntach sąsiada, który teraz za to uchybienie każe sobie słono płacić. Spór trwa i jego końca nie widać, bowiem cena, jak sąsiad hal żąda za zajęte pasmo swej działki, jest zbyt wysoka dla władz Tuszyna.

Tak przynajmniej twierdzi Marian Dróżdż, zastępca burmistrza Tuszyna. Wyjaśnia, że dwie hale wchodzą w prywatną działkę tylko na głębokość 20-30 cm. Zapytany, jak to się stało, M. Dróżdż odparł, iż to efekt błędu geodety.
Zresztą cała inwestycja zaczęła się pechowo. Pierwsza z hal targowych w Tuszynie przy ul. Jana Pawła II, o powierzchni 2,3 tys. metrów kw. i ze 150 boksami handlowymi, miała być gotowa w 1994 roku, ale ukończono ją dwa lata później.
Poślizg sprawił, że nie było już takiego zainteresowania handlowaniem w Tuszynie, jak przedtem.

Boom minął, a zainteresowani wylądowali w pobliskim Rzgowie. Dlatego handlowcy zajęli w nowej hali jedynie połowę boksów, z czego i tak nie wszystkie wykorzystywali. – W czasach największej świetności handel odbywał się jedynie w 25-30 proc. boksów – przyznaje zastępca burmistrza.

Dzisiaj w hali działa zaledwie kilku handlowców. W tej sytuacji samorząd musi dopłacać do interesu. – Roczne utrzymanie hali kosztuje ponad 120 tysięcy złotych – wyjaśnia M. Dróżdż. – Oznacza to, że gdybyśmy nie zamknęli hali, nasze straty w przyszłym roku sięgałyby 80-90 tysięcy. Stąd decyzja Zarządu Miasta o zamknięciu hali z dniem 1 listopada.

Nie wiadomo, co dalej stanie się z halą, bowiem wdziera się ona w prywatne grunty. Podobnie jak inna hala, której budowy nigdy nie ukończono. Oba obiekty warto by sprzedać, ale nie można, bowiem potencjalnych inwestorów odstrasza nieuregulowany stan prawny gruntów. Chodzi oczywiście o zajęcie prywatnej działki, z której właścicielem władzom Tuszyna nie udaje się dogadać. I koło się zamyka.
M. Dróżdż ocenia, że w trzech halach utopiono ponad 5 mln zł. Na kwotę tę składają się: zaciągnięte kredyty, odsetki od nich i pieniądze samorządu.

Autor artykułu: (wp)

Łodzianie przemęczeni

Monday, October 30th, 2000

Górnik Polkowice – ŁKS Ptak 1:0
Piłkarze ŁKS Ptak nie mają szczęścia do Górnika Polkowice.
Łodzianie dwukrotnie przegrali w Pucharze Ligi (0:3, 0:1). Także w spotkaniu mistrzowskim II ligi musieli uznać wyższość rywala, ulegając 0:1. Kolejny raz potwierdziło się, że rozgrywanie spotkań co trzy dni jest ponad siły młodego zespołu ŁKS. Zawodnicy po prostu nie wytrzymują takiego rytmu. Jeśli jeszcze doliczymy do tego występy różnych w drużynach narodowych, to osiąganie dobrych rezultatów w drugiej lidze przez ełkaesiaków jest nierealne.
W ŁKS w dalszym ciągu nie ma lidera, który pokierowałby poczynaniami zespołu. We wczorajszym spotkaniu taką rolę miał spełniać Eddy Dombraye, ale wyraźnie nie miał najlepszego dnia. Trener Ryszard Polak widząc jak Nigeryjczyk się męczy na boisku zdecydował się skrócić jego cierpnie i zmienił go.
Także inni pomocnicy gości nie błyszczeli, toteż trudno było mówić o dobrej postawie łodzian. Osamotniony w ataku Paweł Abbott starał się bardzo, ale nie mógł wiele zdziałać przy trzech rosłych obrońcach. Początek meczu zaczął się nawet obiecująco dla gości. Już w czwartej minucie Robert Sierant dokładnie zagrał do Abbotta. Łódzki napastnik bardzo ładnie poradził sobie z trzema obrońcami i wyszedł na czystą pozycję. Silnie strzelił, jednak piłka trafiła w boczną siatkę i skończyło się na strachu dla polkowiczan. Chwilę później wielkim kunsztem wykazał się Jacek Kikowski, który po silnym strzale Szymańskiego zdołał wybić piłkę na rzut rożny.
Chwilę później kolejny raz bramkarz ŁKS uratował swój zespół przed utratą gola. W imponującym stylu wybił piłkę zmierzającą w samo okienko.
Łodzianie rzadko zatrudniali bramkarza Górnika. Największe problemy sprawił mu w 31 minucie Julcimar, który próbował go zaskoczyć strzałem z 25 metrów.
Gospodarze objęli prowadzenie w 24 minucie. Sławomir Kułyk uciekł Sierantowi. Piłkarza Górnika nie zdołał również powstrzymać Grzegorz Krysiak. Kułyk silnie uderzył, ale piłkę zdołał jeszcze odbić Kikowski. Łódzki bramkarz był jednak bezradny przy dobitce Ujka.
Druga część spotkania była szybsza, ale nie obfitowała już w tak liczne sytuacje podbramkowe. W końcówce meczu łodzianie mieli szansę uratować punkt, jednak Mauro, po dośrodkowaniu Buchowicza, nie trafił w światło bramki.
To oczywiście nie tłumaczy porażki ełkaesiaków, ale sędzia wczorajszego spotkania wyraźnie sprzyjał gospodarzom. Pan w czerni przez cały mecz czuwał, aby gospodarzom nie stała się krzywda. Szkoda, że Canal Plus nie rejestruje spotkań II ligi. Wówczas postawa arbitrów byłaby pod kontrolą, a tak mogą wyprawiać na boisku co chcą i przed nikim nie muszą się tłumaczyć.

Autor artykułu: (hof)

Dwa gole Patalana

Monday, October 30th, 2000

Polar Wrocław – GKS Bełchatów 1:2
Trener Jan Złomańczuk po ostatnim ligowym meczu w Bełchatowie, który GKS wygrał z Górnikiem Polkowice powiedział – „Cieszę się, że forma moich podopiecznych rośnie. Rozgrywamy coraz lepsze spotkania”. Słowa trenera potwierdziły się we Wrocławiu. Bełchatowianie pokonali miejscowy Polar 2:1. Wynik trzeba uznać za sukces bełchatowskiego zespołu, bo wrocławianie znajdowali się wyżej od niego w ligowej tabeli.

Mecz rozpoczął się od ataków obu drużyn. Jednak gra toczyła się głównie w środku pola. Piłkarze decydowali się na indywidualne, raczej nieudane, akcje lub strzały z dystansu. Między innymi w 6 min. spotkania groźnym uderzeniem popisał się Marek Nowicki, ale piłkę złapał bramkarz Polaru – Keller.

Kilka minut później znów bełchatowianie starali się zagrozić bramce gospodarzy. Tym razem dobrą akcję przeprowadzili Berensztajn i Patalan. Strzał snajpera GKS bez problemów obronił bramkarz wrocławskiej drużyny.
Dariusz Patalan zdobył jednak prowadzenie. Stało się to w 22 min. meczu, gdy prezent od obrońców Polaru otrzymał Nowicki. Bez namysłu słusznie próbował zaskoczyć silnym uderzeniem Kellera. Piłka trafiła w Berensztajna i spadła pod nogami Patalana. Nie zwykł on marnować tak dogodnych sytuacji. Z kilku metrów dokładnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce bramki Polaru. Gospodarze twierdzili, że napastnik GKS był na pozycji spalonej, ale sędziowie byli niewzruszeni.

Wrocławianie ruszyli po stracie bramki do żwawszych ataków. Prowadzili grę, byli dłużej przy piłce. Nie potrafili jednak stworzyć sobie dogodnych sytuacji do strzelenia gola. Była to zasługa mądrej i skutecznej gry defensywnej, całej bełchatowskiej drużyny. Do przerwy wynik się nie zmienił.

Po zmianie stron nadal wielką ochotę na zmianę rezultatu mieli piłkarze Polaru, ale nie mieli sposobu na wymanewrowanie obrony gości. Najbardziej aktywnym piłkarzem wśród wrocławian był Narwojsz, który jeszcze w pierwszej części meczu był bliski zaskoczenia Aleksandra Ptaka, a w 62 min. spotkania dokładnie podał piłkę Grotowskiego, a ten z kilku metrów strzelił nad bramką. Gospodarze strzelili wyrównującego gola w 78 min. pojedynku. Autorem gola był Grabowski, który wykorzystał celne dośrodkowanie Sztylki. Bramkarz GKS był bezradny przy jego dokładnej główce.
Na szczęście podopieczni trenera Jana Złomańczuka nie pogodzili się z wynikiem remisowym. Ostro wzięli się do roboty, a że mieli w swoim składzie Patalana wkrótce zdobyli zwycięską bramkę. W 85 min. gry dobrze rozegrali rzut rożny piłkarze GKS. Akcję zakończył mocnym strzałem Nowicki. Bramkarz Polaru zdołał odbić piłkę, ale trafiła ona do Patalana, który znów z dużym spokojem umieścił piłkę w bramce Kellera.

Autor artykułu: (mm)

Okienka zamiast filmów dla dzieci

Friday, October 27th, 2000

W dawnej siedzibie nieistniejącego Studia Małych Form Filmowych „SeMaFor” przy ul. Bednarskiej w Łodzi otwarta zostanie na początku listopada placówka Kredyt Banku SA. Budynek po gruntownym remoncie, dokonywanym pod okiem konserwatora zabytków, przeszedł już częściowy odbiór techniczny, a w środku zainstalowano sejfy.
Okazała rezydencja należała początkowo do właściciela pobliskiego browaru. Po wojnie w swoje posiadanie wzięło ją studio „SeMaFor”, w którym powstały takie produkcje jak „Zaczarowany ołówek”, „Miś Colargol” czy „Miś Uszatek”.
„SeMaFor” z powodu zadłużenia został zlikwidowany, a nieruchomość przy ul. Bednarskiej wystawiono na przetarg. W kwietniu tego roku kupiła ją za 1,1 mln zł spółka cywilna „Hipokrates”, należąca do małżeństwa lekarzy ze Rzgowa. Remont zniszczonej nieruchomości pochłonął drugie tyle. Początkowo chciano otworzyć w rezydencji prywatną przychodnię, jednak – jak nas poinformował Jan Krajewski, współwłaściciel „Hipokratesa” – niedawno podpisano umowę dzierżawy na 10 lat z Kredyt Bankiem SA. Tę informację potwierdzono nam w warszawskiej centrali banku.

Autor artykułu: (sj)

Niskopodłogowe Nabytki

Friday, October 27th, 2000

Już 15 niskopodłogowych mercedesów citaro jeździ w barwach Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
W przyszłym miesiącu do Zakładu Komunikacji Autobusowej
nr 1 przy ul. Kraszewskiego dotrze jeszcze pięć tych nowoczesnych autobusów.

– Pierwsze łódzkie citaro, które mamy od sierpnia, przejechały już po kilkanaście tysięcy kilometrów i sprawują się bez zarzutu – powiedział Krzysztof Wężyk, kierownik zajezdni przy ul. Kraszewskiego.

Natomiast za kilka dni Łódź opuści pięć mercedesów 405N, które po sześciu latach eksploatacji wrócą do producenta, a następnie trafią po niższej cenie do innych polskich przedsiębiorstw komunikacyjnych. Na tej samej zasadzie, w zamian za odsprzedanie starszych pojazdów, pojawiły się w Łodzi poprzednie citaro.

Oprócz mercedesów, w drugiej połowie listopada MPK wzbogaci się o pięć przegubowych autobusów Volvo.
– Będziemy mieć wówczas 25 nowoczesnych przegubowców tej marki, 35 autobusów krótkich i jedno volvo 7000 najnowszej generacji – stwierdził Mirosław Kornatowski, kierownik Zakładu Komunikacji Autobusowej nr 3 przy ul. Limanowskiego. – Dla utrzymania stałej liczby autobusów wycofujemy z użycia stare ikarusy. Kilka dni temu pozbyliśmy się egzemplarza z 1986 roku. W tym roku wycofamy ich w sumie około 10.

MPK posiada w tej chwili około 400 autobusów. Najwięcej, bo prawie połowę, stanowią przegubowe ikarusy, z których najstarsze mają po osiemnaście lat. Nowoczesnych, niskopodłogowych mercedesów, volvo, jelczy, MAN-ów i solarisów jest 160.

Autor artykułu: (pik)

Wypłacą wyrównania

Friday, October 27th, 2000

Łódzcy nauczyciele otrzymają niebawem wyrównania pensji za okres od stycznia do września tego roku. To skutek regulacji wynagrodzeń wynikających z nowelizacji Karty Nauczyciela. Jak powiedział nam Bogdan Wojakowski, dyrektor wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi, pierwsze pieniądze trafią do pracowników przedszkoli.
Na wyrównaniu zyskają najwięcej nauczyciele z kilkuletnim stażem i pełnymi kwalifikacjami. Ich pensje wzrosły w październiku o 200, a nawet 300 złotych. Kwota ta, przemnożona przez dziewięć miesięcy, da pokaźną sumę. Poszkodowani czują się natomiast ci, którzy po regulacji zarabiają tyle samo lub niewiele więcej – chodzi głównie o nauczycielach z długoletnim stażem, ale bez kwalifikacji.
– Wypłatę wyrównań chcielibyśmy zakończyć dziesiątego listopada – powiedział nam dyr. Wojakowski.
Cała operacja pochłonie prawie
20 milionów złotych. Przypomnijmy, że łódzka „Solidarność” skrytykowała miasto za zaniżanie wyrównań. Związek Nauczycielstwa Polskiego krytykuje z kolei resort edukacji za niewywiązanie się z ustawowych obowiązków przekazania pieniędzy na regulację płac. Łódzka gmina musiała wziąć na ten cel kredyt.

Autor artykułu: (rok)

Poprawią światła

Tuesday, October 24th, 2000

Choć minął już miesiąc od zakończenia modernizacji ronda Waryńskiego oraz skrzyżowania ulic Wojska Polskiego i Strykowskiej, specjaliści od sygnalizacji świetlnej nadal mają tam sporo pracy. Niebawem po raz kolejny będą usprawniać działanie sygnalizatorów.
– Ciągle zbieramy uwagi od kierowców oraz pieszych. Zwłaszcza ci ostatni denerwują się, że na rondzie Waryńskiego mają zbyt krótko zielone światło. Będziemy chcieli to w najbliższym czasie poprawić – powiedział nam Tomasz Janikowski z Wydziału Dróg Urzędu Miasta Łodzi.
Zmiany czekają też kierowców. Teraz, gdy zapala się czerwone światło dla jadących ul. Strykowską, ruszają czekający na ulicy Uniwersyteckiej. Po przeprogramowaniu sterowników zielone światło najpierw zapalać się będzie na ulicy Pomorskiej.
– Nowy program dla sygnalizatorów na rondzie Waryńskiego przygotowuje Zakład Inżynierii Ruchu z Bytomia, który zaprojektował całą sygnalizację. Gdy tylko wytyczne do nas dotrą, zaczniemy wprowadzać je w życie – stwierdził Tomasz Janikowski.
Drogowcy planują również skoordynowanie sygnalizacji na rondzie z sygnalizacją na skrzyżowaniu ulic Wojska Polskiego i Strykowskiej. Wówczas kierowcy jadący ul. Kopcińskiego, którzy wjechaliby na zielonym świetle na rondo, mieliby też zielone światło na skrzyżowaniu z ul. Wojska Polskiego.
– Nie wiadomo, czy to się sprawdzi. Może skończy się na tym, że w godzinach największego ruchu sygnalizacje będą skoordynowane, a poza szczytem nie – powiedział Tomasz Janikowski.

Autor artykułu: (pik)

W schroniskach coraz tłoczniej

Tuesday, October 24th, 2000

Pracownicy schronisk dla bezdomnych kobiet odbierają po kilkanaście telefonów tygodniowo z prośbą o przyjęcie. Niestety, od dłuższego czasu wszystkie miejsca są zajęte. Tymczasem w Łodzi nie ma noclegowni dla bezdomnych kobiet.
– Kobiety czekają w kolejce, żeby się do nas dostać – powiedziała nam Grażyna Kośka, kierownik Miejskiego Schroniska dla Kobiet przy ul. Gałczyńskiego. – Przydałaby się noclegownia. Wiele kobiet mieszka na dworcach. Choćby zimą powinny mieć możliwość przenocowania. Nasze schroniska działają na innych zasadach. Nie przyjmujemy kobiet na jedną noc.
W schronisku dla kobiet przy ul. Starorudzkiej również nie ma już miejsc. Przebywają w nim teraz 42 osoby – w tym 20 dzieci.
– Wciąż odbieramy telefony z prośbą o przyjęcie – powiedziała nam Anna Tomczyk, kierownik schroniska przy ul. Starorudzkiej
– Mamy dużą rotację. Jedna kobieta zwalnia miejsce i zaraz pojawia się następna. Niektóre panie nie mogą się dostosować do panujących u nas zwyczajów i warunków. Szczególnie, jeśli są to kobiety uzależnione od alkoholu. Wiele jednak znajduje tu swój kąt.
W schroniskach brakuje ciepłej odzieży, zwłaszcza kurtek, butów i bielizny. Potrzebne są również rzeczy dla dzieci, które przebywają z matkami w schroniskach.
– Przebywa u nas 28 matek i 30 dzieci – poinformowała Grażyna Kośka. – Mam jeszcze cztery wolne łóżeczka dziecinne, ale nie mogę przyjąć dziecka, skoro nie mam miejsca dla matki. Nie jestem przecież w stanie umieścić w dziecinnym łóżeczku dorosłej kobiety.

Autor artykułu: (am)

Dłużnik utajniony

Tuesday, October 24th, 2000

Wiele łódzkich przedsiębiorstw i osób prywatnych z nich od lat nie płaci podatków od nieruchomości, z tytułu dzierżawy, czy użytkowania wieczystego.
Radni z Komisji Rewizyjnej łódzkiej Rady Miejskiej usiłowali niedawno dowiedzieć się, kto i ile pieniędzy winien jest miastu.
– Niestety, dowiedzieliśmy się jedynie ogólników. Bez dobrej woli ze strony władz Łodzi niczego bliższego się nie dowiemy. Finanse miasta powinny być jawne, a polityka gospodarcza władz Łodzi bardziej dynamiczna – stwierdził radny Wojciech Michalski (AWS).
Wygląda jednak na to, że łódzcy radni nie poznają listy dłużników miasta. Wiadomo tylko, że zaległości wobec gminy sięgają już 100 milionów złotych.
– To tajemnica skarbowa. Obowiązujące przepisy, pod groźbą odpowiedzialności karnej, nie pozwalają ujawniać danych dłużników – stwierdził Janusz Błaszczyk, dyrektor Wydziału Finansowego Urzędu Miasta Łodzi.
Radni z komisji rewizyjnej irytowali się, że miasto bierze kolejny, prawie 70-milionowy kredyt, kiedy bez trudu zaspokoiłoby swoje potrzeby, ściągając długi.
– Zdecydowanie lepiej i taniej byłoby, gdyby udało się ściągnąć należności miasta. Nie zawsze jest to możliwe natychmiast. Czasem chodzi o pieniądze, które miastu winne są zakłady w upadłości. Miasto od wielu lat zabezpiecza swoje roszczenia. Zakłada hipoteki na nieruchomości dłużników. Dzięki temu ma pierwszeństwo w egzekwowaniu swoich roszczeń
– stwierdził Janusz Błaszczyk.
Od czterech lat miasto coraz sprawniej odbiera swoje należności. Kwota zadłużenia regularnie maleje.

Autor artykułu: (k)

Wkrótce porządkowanie numerów

Friday, October 20th, 2000

Kierunkowy dla województwa Jeden numer kierunkowy dla całego województwa zamierza wprowadzić Ministerstwo Łączności. Nowy numer kierunkowy ma jednocześnie określać operatora danej sieci. Trwają już prace nad rozporządzeniem w tej sprawie.

Ujednolicanie numerów nie będzie proste. Gdyby ogłoszono, że w całym województwie ma obowiązywać dotychczasowy kierunkowy dla Łodzi, czyli 0-42, pojawiłyby się komplikacje.

W Łodzi i Poddębicach są na przykład numery telefonów, które zaczynają się od cyfr 678. Różnicują je tylko inne dla obu miast kierunkowe. Takich zbieżności jest dużo więcej.

Do tej pory numery kierunkowe nie zostały ujednolicone w 10 powiatach województwa łódzkiego. Jednak już od 1 października, dzwoniąc z miasta do miasta w granicach takiego powiatu, płaci się jak za rozmowę lokalną, choć trzeba wykręcić kierunkowy.

Aż po trzy numery kierunkowe obowiązują jeszcze w pięciu powiatach województwa: łódzkim wschodnim, pabianickim, bełchatowskim, pajęczańskim i łęczyckim. Na przykład w powiecie łódzkim wschod-nim mieszkaniec Brzezin, by zadzwonić do Koluszek, musi wykręcić kierunkowy 0-44, a do Andrespola
– 0-42. Same Brzeziny mają numer 0-46.

Autor artykułu: ani