Kochajmy małe kluby. Warta Sieradz
Od 24 lutego 1957 roku istnieje najstarszy sieradzki klub sportowy Warta. Klub powstał na bazie fuzji Sparty, Startu, Gwardii i Włókniarza.
Pierwszym prezesem został Józef Wojtanka. Po nim sternikami Warty byli: Janusz Łukasiewicz, Tadeusz Olbiński, Marian Janiak (czterokrotnie), Tadeusz Zieliński, Michał Rafalski, Zdzisław Soszkowski, Radomił Brutanek, Marek Skrzypiński, Ryszard Grzelak (zarządca komisaryczny), Jan Łochowski, Wiesław Rosa, Ryszard Mączka, Jan Kreczkowski i – obecnie – Tadeusz Bartkowiak.
Za sprawą piłkarzy Warty, Sieradz był dwukrotnie na ustach całej Polski. Futboliści – którzy dziś rywalizują zaledwie w czwartej lidze – po raz pierwszy wprawili swoich fanów w euforię w roku 1963. – To były mecze Pucharu Polski, o których nigdy nie zapomnę
– mówi Zdzisław Piasta, ówczesny bramkarz Warty. Wszystko zaczęło się od spotkania z Wawelem Kraków, który wygraliśmy 4:1. Potem był wyjazdowy mecz z Olimpią Poznań. To był klub milicyjny – niezbyt w Poznaniu lubiany. Widzowie kibicowali nam. Skutecznie, bowiem wygraliśmy 2:0.
Losowanie sprawiło, że trafiliśmy na Polonię Bytom. To był wtedy bodajże najlepszy polski zespół. Rok wcześniej wywalczyli bytomianie Puchar Polski. W lidze bytomianie plasowali się w czołówce. W składzie grały zaś takie sławy jak choćby Szymkowiak, Anczok, Banaś, Liberda. Nic więc dziwnego, że już na kilka godzin przed meczem na stadion szły tłumy, tłumy kibiców. Do przerwy wszystko nam wychodziło. Prowadziliśmy sensacyjnie 1:0. Po zmianie stron nie mieliśmy już nic do powiedzenia. Polonia – w szeregach której rej wodził Liberda – wygrała 6:2. Pamiętam do dziś skład Warty z tamtego meczu: Piasta – Pawełek, Altaner, Adamus – Świderski, Moc, Podsiadły, Kowalski, Cichoń – Walkowiak, Szczytkowski.
Nadszedł rok 1978. I znowu Puchar Polski. W 1/16 występująca w ówczesnej klasie A Warta trafiła na Śląsk Wrocław. Tamten Śląsk – oprócz nazwy – nic wspólnego nie ma z obecnym zespołem pierwszoligowym. W sezonie 1976/77 wrocławianie zdobyli mistrzostwo Polski i Puchar Polski. W sezonie 1977/78 wrocławianie ulegli w lidze jedynie Wiśle Kraków. Przyjazd tak utytułowanego zespołu był dla Sieradza nie lada wydarzeniem. Kibice – w sile prawie 10 tysięcy – przyszli na stadion nie w oczekiwaniu sensacji, ale aby zobaczyć w akcji tak znanych graczy jak bramkarz Kalinowski (zdobywca „Złotych Butów”), czy Żmuda, bądź Sybis. Wrocławianie chyba zlekceważyli gospodarzy. Do przerwy był bezbramkowy remis, a potem. Sięgnijmy do lektury „Głosu Robotniczego” z tamtych dni: „W 61 minucie gospodarze prowadzili 1:0. Ambitny Szwagrzak pogonił za wycofaną przez gości piłką, wykorzystał z zimną krwią nieporozumienie między Żmudą a Kalinowskim. Podał sprzed końcowej linii 17-letniemu Januszowi Kowalskiemu, który po uzyskaniu gola był najszczęśliwszym człowiekiem pod pochmurnym niebem.
Teraz tylko połowa kibiców patrzyła na boisko, a reszta na zegarki. Minuty, minuty. Warta cofnęła się. Łucka pokazał, że zna bramkarskie rzemiosło. Na trzy minuty przed końcem meczu po rajdzie Sybisa, Kwiatkowski zdobył głową wyrównanie. O dziwo, nie załamało to Warty. Grający wreszcie na miarę swych możliwości Benkes ograł Sobiesiaka, zacentrował, a kapitan Warty Golan strzelił celnie obok osłupiałego Kalinowskiego”.
Do dziś to największy sukces sieradzkiego futbolu. Przypomnijmy więc skład Warty: Łucka – Tomala, Wojtaszczyk, Ciesielski, Nowakowski – Krzysztof Kowalski, Benkes, Pietraszewski (60 Berent), Janusz Kowalski – Szwagrzak, Golan.
W 1/8 sieradzanie przegrali z Arką Gdynia 1:2. Gdynianie zdobyli potem trofeum. Biało-zieloni przegrali zresztą pechowo. Sędzia faworyzował gości. Nie widział zagrania ręką w polu karnym Musiała. Do dziś zresztą wielu kibiców wspomina: „Ech, ta ręka Musiała, gdyby był karny, to…”
Następnych 20 lat to – na przemian – występy Warty w trzeciej i czwartej lidze. Największe klubowe sukcesy łączą się oczywiście z futbolem. Uprawiano jednak w klubie i inne dyscypliny. W sekcji podnoszenia ciężarów ćwiczył późniejszy olimpijczyk Włodzimierz Jakub oraz liczący się w Polsce Tadeusz Maślak i Andrzej Bartosik. Miała też Warta silną sekcję hokeja na lodzie (to nie pomyłka), która od połowy lat pięćdziesiątych działała bez mała lat 15. Do Sieradza przyjeżdżały takie zespoły jak: ŁKS, Włókniarz Zgierz, Boruta Zgierz, Włókniarz Pabianice, Pelikan Łowicz i Stal Głowno. Do historii przeszła wygrana sieradzkich hokeistów z ŁKS 8:1. Na nieistniejącym już dziś lodowisku występowali między innymi reprezentanci Polski Kazimierz Chodakowski i Stanisław Olczyk.
Działały także w Warcie sekcje piłki siatkowej kobiet i mężczyzn, lekkoatletyki, piłki ręcznej oraz – przez dwa lata (1968-70) – motobołu (kopanie piłki na motocyklach). Do dziś – oprócz piłki nożnej – przetrwała jeszcze sekcja brydża sportowego.
Autor artykułu: Dariusz Piekarczyk