Archive for January, 2001

Marihuana w reklamówce

Tuesday, January 23rd, 2001

Pół kilograma marihuany przechwycili miejscowi policjanci. Narkotyki znaleziono u mieszkańca miasta, który – jak twierdzi – trzymał je na własne potrzeby.

Podejrzany miał w domu całe suszone krzaczki konopi indyjskich. Pytany przez policjantów zeznał, że konopie zebrał… na polu. Jak przypuszczają policjanci, krzaczki mogły pochodzić z domowej hodowli. Trwa sprawdzanie, ile osób mogła zaopatrywać plantacja. Ostatnio hodowlę konopi w przydomowej szklarni ujawnili policjanci z Łowicza na terenie gminy Bielawy, niedaleko Głowna. Niewykluczone, że łowicka marihuana trafiała na głowieński rynek.

Autor artykułu: (maj)

Luksus do mediacji

Tuesday, January 23rd, 2001

Czy dojdzie do ugody w sprawie „apartamentowców” wybudowanych przez „Exbud” przy ulicy Wigilijnej?
„Exbud” SA Development, który wybudował luksusowe apartamenty przy ulicy Wigilijnej, chce ugody ze wspólnotą mieszkaniową „Choinkowa”. Mediacji podjął się przedstawiciel Krajowej Izby Budownictwa.

Wspólnota pozwała „Exbud” do sądu i domaga się 200 tys. zł odszkodowania. Proces jest w toku. Na pierwszej rozprawie przedstawiciele „Exbudu” przedstawili opinię budowlaną specjalistów z Politechniki Łódzkiej i wnieśli o oddalenie powództwa. Biegły sądowy z dziedziny budownictwa lądowego – inż. Wacław Sienkiewicz w większości poparł jednak zasadność zarzutów skierowanych przeciwko „Exbudowi”.
Według biegłego, z tytułu wad i usterek wartość obu budynków powinna być obniżona o około 450 tys. zł. Pełnomocnik mieszkańców mecenas Jerzy Szczepaniak wystąpił z propozycją ugody, która opiewa na 400 tys. zł. „Exbud” wspólnocie mieszkaniowej zaproponował jednak tylko 60 tys. zł. – Ta propozycja tylko z przyczyn czysto ekonomicznych jest niedopuszczalna – powiedział nam Marek Adamus, prezes zarządu wspólnoty mieszkaniowej. – 60 tysięcy złotych zaproponowane przez „Exbud” to zaledwie 15 proc. kwoty, którą zaproponowaliśmy w ramach ugody.Najważniejszy jednak –jak mówią mieszkańcy – jest fakt, że „Exbud” po raz pierwszy uznał kilkanaście poważnych usterek i wad, które chce naprawić lub pokryć koszty ich naprawy. Wspólnota mieszkaniowa „Choinkowa” pozwała „Exbud”, gdyż kupione przez mieszkańców pięć lat temu apartamenty czeka prawdopodobnie kapitalny remont. Pierwsze usterki pojawiły się już po roku użytkowania. Zaczęły pękać mury, przeciekał strop, na ścianach wystąpił grzyb i psuły się drzwi od garażów. Podczas ulewnych deszczów woda ciekła z sufitów.
Mieszkańcy wykonali ekspertyzy swoich lokali. Rzeczoznawcy stwierdzili, że mieszkania są niższe o 6 centymetrów niż wynikało to z projektów, a powierzchnię mieszkań zaniżono nawet o 3 metry kwadratowe. Poza tym, tak zwane ogrody zimowe nie są ogrzewane, ściany mają odchył 5 – 14 milimetrów w pionie (norma: 1 mm na 2 metry), a wszystkie tarasy nadają się do remontu. Osiedle „Wigilijna” otwierali przedstawiciele władz Łodzi. „Exbud” otrzymał za nie III nagrodę w konkursie „Budowa Roku”. 8 października 1999 roku Krajowa Izba Budownictwa przyznała tej firmie „Certyfikat Zaufania”.

Autor artykułu: (ćma)

Przez gminy po szynach

Saturday, January 20th, 2001

W godzinach szczytu na każdy z 50 przystanków na trasie Zgierz –Pabianice regionalny tramwaj ma podjeżdżać co 8-10 minut
Za kilka lat Pabianice, Łódź i Zgierz ma połączyć jedna „szybka” linia tramwajowa.

Wczoraj w Dobieszkowie (gmina Stryków) przedstawiciele samorządu wojewódzkiego oraz władz Łodzi, Zgierza, Pabianic, Ksawerowa, Ozorkowa, a także powiatów pabianickiego i zgierskiego podpisali list intencyjny w sprawie projektu pod nazwą Łódzki Tramwaj Regionalny.

Według projektu, między Zgierzem a Pabianicami kursować będzie od 15 do 20 nowoczesnych tramwajów. Przewoźnik dysponujący własnym taborem wyłoniony zostanie w drodze międzynarodowego przetargu. Niewykluczone, że zostanie nim Międzygminna Komunikacja Tramwajowa, obsługująca linie z Łodzi do Pabianic, Zgierza i Ozorkowa. MKT planuje zakup 20 nowoczesnych wagonów tramwajowych.

– Jak wiadomo jeszcze w tym roku ruszy szybki tramwaj ze wschodu na zachód, czyli z Widzewa na Retkinię. Łódzki Tramwaj Regionalny, łączący północ z południem aglomeracji, będzie jego naturalną kontynuacją – powiedział nam Konrad Frejdlich z Wydziału Informacji i Promocji Urzędu Miasta Łodzi.

Tramwaje ŁTR będą miały do pokonania trasę o długości 28 km (z możliwością wydłużenia trasy do Ozorkowa).

– Tramwaj regionalny to duże przedsięwzięcie. Wiele jednak przemawia za jego realizacją. Przede wszystkim ŁTR będzie szybkim i ekologicznym sposobem na pokonanie trasy Zgierz-Pabianice, stanowiącym konkurencję dla aut osobowych. Poza tym, zintegruje Łódź z przyległymi miejscowościami – stwierdził Konrad Frejdlich.

Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie w realizacji projektu, pierwszy regionalny tramwaj nowego typu wyjedzie na trasę za około 3 lata. Wydział Komunalny Urzędu Miasta Łodzi liczy na współfinansowanie przygotowań do uruchomienia ŁTR przez Unię Europejską, która przyznaje środki na tego rodzaju przedsięwzięcia.

Autor artykułu: pik

Wystawiał lewe faktury

Saturday, January 20th, 2001

Sąd aresztował wczoraj Piotra P., właściciela łódzkiej firmy podejrzanego o dokonanie oszustw podatkowych na szkodę Skarbu Państwa.

Prokurator zarzucił mu wystawianie fikcyjnych faktur i wyłudzenie od Skarbu Państwa zwrotu ponad 200 tys. zł nienależnego podatku VAT.

W śledztwie przeciwko „ośmiornicy bis” podejrzanych jest ponad 40 osób. Działalność grupy polegała na tworzeniu łańcucha oficjalnie działających i fikcyjnych firm, które wzajemnie odsprzedawały sobie towar, mnożąc jego cenę. Ostatnia firma w łańcuchu dokonywała eksportu i na podstawie kwitów stwierdzających przekroczenie granicy państwa „eksporterzy” odbierali zwrot podatku VAT. W rzeczywistości towar często w ogóle nie przekraczał granicy, albo istniał tylko na papierze. Według szacunków UOP, rozbudowana grupa przestępcza mogła wyłudzić od fiskusa nawet 300 milionów zł. Rzeczywiste straty ocenią biegli Urzędu Kontroli Skarbowej.

Autor artykułu: maj

Cisza przed szturmem

Saturday, January 20th, 2001

W tym roku urzędy skarbowe spodziewają się większego tłoku niż w poprzednich latach, bo nie będzie można bezpłatnie wysyłać PIT-ów
Tylko kilkuset łodzian złożyło do tej pory w urzędach skarbowych rozliczenia podatkowe za ubiegły rok.

Od 2 stycznia w urzędach zjawia się codziennie po kilka osób z PIT-ami. Na razie są to podatnicy, którzy czekają
na zwrot nadpłat.

– Do tej pory złożono u nas 63 zeznania, w tym 10 z działalności gospodarczej – poinformował Mirosław Chmal, naczelnik Urzędu Skarbowego Łódź-Śródmieście.

– Ludzie wypełniali PIT-y samodzielnie i z tego co wiem nie mieli kłopotów z nowymi formularzami.

Marian Dziubiński, naczelnik poleskiego Urzędu Skarbowego, spodziewa się, że ruch zacznie się – jak w minionych latach
– pod koniec marca i w kwietniu.

Niestety, w tym roku będzie on na pewno znacznie większy niż poprzednio. Powodem jest wprowadzenie od tego roku opłat za wysyłanie druków pocztą.

Do wczoraj złożono w poleskiej skarbówce 225 rozliczeń podatkowych. Ponieważ do urzędu przychodzi niewielu podatników, na razie nie przedłuża się godzin otwarcia placówki.

W Urzędzie Skarbowym Łódź-Górna tylko 20 podatników przyniosło swoje rozliczenia. Zwrot nadpłaconego podatku otrzymają na początku lutego.

– Tłoku spodziewamy się już w przyszłym miesiącu, kiedy trafią do nas pracownicy zakładów pracy – powiedziała Urszula Jurczyńska, naczelnik Urzędu Skarbowego Łódź-Górna. – Teraz firmy zajęte są rozliczaniem roku budżetowego i ich pracownicy na dokumenty mogą liczyć dopiero w lutym i marcu. Zdajemy sobie sprawę, że w tym roku ruch będzie większy niż w latach minionych. Wtedy podatnicy mogli wysyłać formularze podatkowe bezpłatnie pocztą. Tą drogą trafiało do nas 60-70 procent druków. W tym roku za przesłanie PIT-u trzeba będzie płacić, a nie każdego stać na zapłacenie prawie 5,40 zł za list polecony.

Autor artykułu: aro

Spółka ŁKS Ptak wystąpi o upadłość Widzewa

Thursday, January 18th, 2001

ŁKS Ptak SSA zamierza wystąpić w lutym o upadłość Widzewa. Na kontko spółki nie wpłynęło do końca grudnia 11 tysięcy złotych należne za Rafała Pawlaka.

Pieniądze zostały przyznane wyrokiem sądu w postępowaniu układowym Widzewa. Przypomnijmy, że w połowie ub.r. klub z al. Piłsudskiego okazał się niewypłacalny.

Lista wierzycieli: firm i osób fizycznych jest długa. Znalazł się na niej także ŁKS Ptak na pozycji 131.

Rafał Pawlak przeszedł do Widzewa za 300 tysięcy marek. Ptak otrzymał za niego tylko część pieniędzy. Pozostałą włączono do postępowania układowego. Jednak i te pieniądze nie wpłynęły.

– Nie mam słów na postępowanie Widzewa – twierdzi Antoni Ptak. – Nie szanują nawet wyroków sądowych. Niemiecki FC Gütersloh, który jest nam winny pieniądze za Tomasza Kosa, został zdegradowany do ligi regionalnej. W Polsce niepłacenie za piłkarzy stało się normą.

– Zgodnie z prawem wystąpimy w tym tygodniu o wyłączenie nas z postępowania układowego – wyjaśnia zawiłości prawne mecenas Włodzimierz Kinasiewicz. – Otrzymamy je najpóźniej za miesiąc, a następnie wystąpimy o upadłość Widzewa. Nie mamy innej możliwości uzyskania pieniędzy.

Widzew podpisał umowę ze Zbigniewem Wyciszkiewiczem, któremu skończył się kontrakt z ŁKS Ptak. Antoni Ptak nie robi przeszkód w przejściu piłkarza, ale żąda za niego gotówki.

– Wyceniam umiejętności piłkarza na 300 tysięcy złotych, ale nie jest to sztywna cena – mówi Antoni Ptak. – Oddam jego kartę, jeśli zobaczę pieniądze. Wcześniej jednak musi zostać uregulowana sprawa Pawlaka. Trudno kupować drugiego piłkarza, gdy się nie zapłaciło za pierwszego.

Sprawę postanowił pilotować Andrzej Grajewski, który zadeklarował pomoc Widzewowi w odkupieniu Wyciszkiewicza. Rozmawiał z Antonim Ptakiem przed dwoma tygodniami. Zapewnił, że odkupi piłkarza, ale potem zamilkł.

– Powiedziałem, że załatwię sprawę, to załatwię – obruszył się dlaczego nie finalizuje transferu Wyciszkiewicza. – Zrobię to, jak będę miał czas. Na razie go nie mam.
Grajewski wykpił sumę zaproponowaną przez Ptaka. Nawet 200 tysięcy złotych to suma z księżyca. Nie chciał jednak powiedzieć, ile jest w stanie zaoferować.

– Widzew weźmie Wyciszkiewicza, a potem będą kłopoty z umówieniem sumy transferowej – twierdzi Antoni Ptak. – Sprawa trafi do PZPN, który wyznaczy cenę za przejście piłkarza. Spodziewam się, że skończy się w chwili, gdy dobiegną końca rozgrywki ligowe. Pieniędzy i tak nie zobaczę.

Autor artykułu: jusz

Błoga obojętność

Thursday, January 18th, 2001

Nowe przedstawienie Grupy Teatralnej „Dziewięciosił” pokazano w łódzkim Ośrodku Kultury „Na Żubardzkiej
Utwory Tadeusza Różewicza niezbyt często goszczą na łódzkich scenach. Ostatnio odkurzenia dramatu „Świadkowie albo nasza mała stabilizacja” podjął się Andrzej Czerny wraz ze swą Grupą Teatralną „Dziewięciosił”.

Premiera przedstawienia odbyła się w poniedziałek w łódzkim Ośrodku Kultury „Na Żubardzkiej”.

Czerny znacznie skrócił tekst i dostosował do potrzeb małej sceny. Celnym zabiegiem okazało się podzielenie kolejnych części dramatu na mniejsze sceny i przemieszanie ich ze sobą oraz rozpisanie przedstawienia tylko na cztery głosy. Reżyser nie przywiązał aktorów (w spektaklu grają Dorota Radziewicz, Piotr Błaszczyk, Sebastian Kotliński oraz Adam Wrzesiński) na stałe do jednej postaci. Każdy z nich wciela się po kolei we wszystkie role.

Znakomita muzyka raz wprawia w błogie odprężenie, innym razem – odtwarzana w zupełnych ciemnościach – stawia widzów niemal na baczność, wywołując pełne oczekiwania napięcie. Żal, że aktorom w kolejnych scenach nie udaje się go utrzymać. Tytułowa stabilizacja wprawia bohaterów dramatu w tak błogie znudzenie i zobojętnienie, że momentami spektakl robi się nazbyt statyczny, a każda kolejna scena jest podobna do poprzedniej.

Andrzej Czerny podzielił tekst na części, z których każda kończy się dramatyczną pointą. Szkoda, że w przedstawieniu zabrakło odpowiedniego ich wyartykułowania. Słowa uznania należą się natomiast za przejmujący finał. Adam Wrzesiński w cudownie beznamiętny sposób zrelacjonował dramat rozgrywający się za oknem.

„Świadkowie” są trzecią różewiczowską realizacją „Dziewięciosiła”. Wcześniej teatr przygotował składankę „Dzidek, rura i sens życia” oraz „Akt przerywany”. Andrzej Czerny zapowiada, że najnowsza premiera nie jest ostatnią przygodą zespołu z twórczością autora „Kartoteki”.

Autor artykułu: Monika Pietras

Żaby zostaną w Łodzi

Thursday, January 18th, 2001

Wszystko wskazuje na to, że kolejna edycja festiwalu sztuki operatorskiej „Camerimage” odbędzie się w grudniu tego roku w Łodzi.

– Jesteśmy już po wstępnych rozmowach z fundacją „Tumult”, organizatorem „Camerimage” – poinformowała Dagmara Śmigielska, rzecznik prasowy prezydenta UMŁ.

– Prawdopodobnie podpiszemy 3-letnią umowę już w najbliższy wtorek. Chodzi o to, by na dłużej związać ten prestiżowy festiwal z miastem.

– Mam nadzieję, że za kilka dni podpiszemy umowę z władzami Łodzi – potwierdził Marek Żydowicz, dyrektor „Camerimage”. – Nasi rozmówcy zgadzają się na przyznanie nam większego niż w ubiegłym roku budżetu, który zamknął się kwotą 1 mln 900 tys. zł. Łódzkie hotele są droższe niż w Toruniu, w którym dotąd organizowaliśmy festiwal. Władze samorządowe także deklarują poparcie, jednak czulibyśmy się pewniej, gdyby wystosowały przynajmniej list intencyjny w tej sprawie.
Marcin Pampuch, rzecznik prasowy marszałka województwa zapewnił, że gdyby nawet przed 30 stycznia nie podpisano umowy z władzami samorządowymi (po tym terminie urząd obejmie nowy marszałek), to stosowny dokument mogą podpisać członkowie zarządu.

Głównym obiektem IX już edycji „Camerimage” byłby podobnie, jak przed rokiem, Teatr Wielki, który pełniłby zarazem rolę centrum festiwalowego. Być może w imprezę włączyłby się także otwierany właśnie multipleks Silver Screen.

„Camerimage” to jedna z najważniejszych imprez kulturalnych, o których dyskutowali niedawno radni z komisji kultury UMŁ. 2001 rok upłynie przede wszystkim pod znakiem wydarzeń teatralnych i filmowych. Wśród nich wymienia się m.in. Ogólnopolski Festiwal Sztuk Przyjemnych, Ogólnopolski Festiwal Szkół Teatralnych, Międzynarodowy Festiwal Organowy, Łódzkie Spotkania Baletowe, Międzynarodowe Triennale Tkaniny, Festiwal Muzyki Filmowej, Festiwal Mediów „Człowiek w zagrożeniu” i Forum Kina Europejskiego.

Autor artykułu: mawi

Łodzianie o komunikacji

Wednesday, January 17th, 2001

Ankieterzy z Uniwersytetu Łódzkiego przepytają pasażerów
Władze miasta postanowiły dowiedzieć się, co łodzianie myślą o wprowadzonych w styczniu zmianach w komunikacji miejskiej.

Przez dwa miesiące ankieterzy z Uniwersytetu Łódzkiego będą zbierać opinie mieszkańców o nowych liniach tramwajowych i autobusowych oraz rozkładach jazdy.
Raz w tygodniu pracownicy Uniwersytetu Łódzkiego przepytają dwieście osób – do stu wybranych losowo z książki telefonicznej zadzwonią, a pozostałym stu zadadzą pytania na przystankach.

– Badania były zaplanowane już w zeszłym roku i są jednym z elementów kampanii informacyjnej na rzecz zmian komunikacyjnych w Łodzi. Prowadzi ją niemiecka firma public relations, która przeprowadzenie ankiety zleciła uniwersytetowi – powiedział nam Konrad Frejdlich z Wydziału Informacji i Promocji Urzędu Miasta Łodzi.

Ankieterzy zapytają łodzian, co w styczniowych zmianach było pozytywne, a co negatywne oraz czy kampania informująca o nowym układzie linii była wystarczająca. Są też pytania o miejsca zamieszkania i pracy oraz kierunki najczęstszych podróży pojazdami MPK.

– W ankiecie znalazły się także pytania ogólniejsze: „co w ostatnim miesiącu najbardziej cię rozgniewało, a co ucieszyło” i „co zrobiłbym lepiej, gdybym był prezydentem Łodzi”. Dowiemy się z nich, jak duże znaczenie dla łodzian miały styczniowe zmiany komunikacyjne — stwierdził Frejdlich. – Cały czas śledzimy uwagi mieszkańców drukowane w prasie oraz rejestrujemy wszystkie głosy telefoniczne. Najczęściej wypowiadają się osoby niezadowolone i można by wysnuć wniosek, że nikt zmian nie ocenia pozytywnie. Ale przecież, jeśli komuś reforma przyniosła korzyści, to raczej nie chwyci za słuchawkę i nie zadzwoni, żeby powiedzieć o tym urzędnikom. Ankieterzy dotrą i do takich ludzi.

Autor artykułu: pik

Z wołowiną i bez

Wednesday, January 17th, 2001

Na prośbę rodziców lub „na wszelki wypadek” w wielu placówkach dydaktycznych mięso wołowe wycofano z jadłospisów lub podaje się je w śladowych ilościach

W wielu łódzkich żłobkach, przedszkolach i szkołach nie podaje się dzieciom na obiad wołowiny.

Jest to reakcja na doniesienia prasowe i telewizyjne o tzw. chorobie szalonych krów. Dyrekcje niektórych placówek dydaktycznych decyzję tę podejmowały samodzielnie, inne po konsultacji z rodzicami.
– Na 31 łódzkich żłobków aż 22 zrezygnowały z wołowiny – powiedziała nam Halina Mazur, dyrektor Miejskiego Zespołu Żłobków w Łodzi. – Oficjalnie nie mamy żadnych przeciwwskazań aby nie podawać dzieciom tego mięsa. Jednak rodzice prosili, żeby nie ryzykować z żywieniem. Decyzja została więc podjęta na ich prośby. W dziewięciu placówkach wołowina jest podawana, ale w śladowych ilościach. Trudno mi się odnosić do tych decyzji. Zostały wprowadzone na wszelki wypadek, zapobiegawczo. Wycofaną wołowinę żłobki zastępują na przykład mięsem indyczym.

W Przedszkolu nr 99 przy ul. Sienkiewicza z wołowiny zrezygnowano już dwa miesiące temu, gdy pojawiły się doniesienia, że na polskim rynku mogło trafić mięso z krajów zagrożonych chorobą. Jeszcze wcześniej wołowinę wycofano w przedszkolu nr 106 przy ul. Astronautów. Wprawdzie rodzice nie monitowali, ale zdecydowano „dmuchać na zimne”.

Tymczasem w Przedszkolu nr 1 przy ul. Gandhiego wołowina trafia na stoły.

– Jak mamy zrezygnować z wołowiny, gdy jest to najzdrowsze mięso, jakie można podać dzieciom – stwierdziła Małgorzata Szenk, intendentka przedszkola. – Żadne mięso nie zastąpi walorów wołowiny, która ma najwięcej łatwo przyswajalnego dla dzieci białka. Ze względu na doniesienia o zagrożeniu, ograniczyliśmy częstotliwość jej podawania. Zakupy robimy jednak w sprawdzonym sklepie, mającym własną masarnię, więc mamy zaufanie.

W przedszkolu przy ulicy Syrenki intendentka, powołując się na zapewnienia sanepidu, że nie ma przeciwwskazań, aby podawać to mięso, nie zamierza go wycofywać.
W Przedszkolu nr 49 przy ulicy Rojnej dowiedzieliśmy, że wołowina jest w jadłospisie i nikt nie wpada z tego powodu w panikę.

Niektóre łódzkie szkoły również zrezygnowały z serwowania wołowiny na stołówkach swoim uczniom. Na przykład w Gimnazjum nr 40 przy ul. Kaliskiej rada rodziców wystąpiła do dyrekcji placówki o przeanalizowanie możliwości wykreślenia wołowiny z jadłospisu.

– Nie wpadamy w histerię, ale uwzględniliśmy postulaty rodziców – powiedziała Ewa Ćwikła, dyrektorka gimnazjum. – Częściej podajemy drób, co nie znaczy, że wołowina całkowicie zniknęła ze stołówki.

Inne szkoły były bardziej restrykcyjne.

– Od dawna nie dajemy wołowiny uczniom – poinformowała Rwa Pluta, dyrektorka Gimnazjum nr 26 przy al. 1 Maja. – Zrezygnowaliśmy z niej właściwie już po pierwszych doniesieniach o chorobie szalonych krów. Nie konsultowaliśmy tej decyzji z rodzicami, ale wolimy być ostrożni.

Podobnie jest w Szkole Podstawowej nr 35 przy ul. Tybury. Dyrekcja wyeliminowała dania z wołowiną do odwołania właśnie z powodu informacji prasowych o tej chorobie. Barbara Mockałło, dyrektorka Gimnazjum nr 25 przy ul. Żwirki, przyznała, że jej w stołówce nie podaje się tego rodzaju mięsa, ale taka sytuacja trwa tam od kilku lat.

(aro, rok)

Agnieszka Tondys – mama

– Informacje o zagrożeniu chorobą szalonych krów bardzo mnie przestraszyły. W żłobku przy ul. Sienkiewicza 108, do którego chodzi moja córka, dyrekcja natychmiast zareagowała na te doniesienia, wycofując z jadłospisu wołowinę. Sama nie kupuję już wołowiny i staram się odzwyczaić od niej domowników. Dla córki starannie dobieram wszelkie potrawy i odżywki, sprawdzam czy nie ma w nich wołowiny i jej pochodnych.

Autor artykułu: aro, rok