Na prośbę rodziców lub „na wszelki wypadek” w wielu placówkach dydaktycznych mięso wołowe wycofano z jadłospisów lub podaje się je w śladowych ilościach
W wielu łódzkich żłobkach, przedszkolach i szkołach nie podaje się dzieciom na obiad wołowiny.
Jest to reakcja na doniesienia prasowe i telewizyjne o tzw. chorobie szalonych krów. Dyrekcje niektórych placówek dydaktycznych decyzję tę podejmowały samodzielnie, inne po konsultacji z rodzicami.
– Na 31 łódzkich żłobków aż 22 zrezygnowały z wołowiny – powiedziała nam Halina Mazur, dyrektor Miejskiego Zespołu Żłobków w Łodzi. – Oficjalnie nie mamy żadnych przeciwwskazań aby nie podawać dzieciom tego mięsa. Jednak rodzice prosili, żeby nie ryzykować z żywieniem. Decyzja została więc podjęta na ich prośby. W dziewięciu placówkach wołowina jest podawana, ale w śladowych ilościach. Trudno mi się odnosić do tych decyzji. Zostały wprowadzone na wszelki wypadek, zapobiegawczo. Wycofaną wołowinę żłobki zastępują na przykład mięsem indyczym.
W Przedszkolu nr 99 przy ul. Sienkiewicza z wołowiny zrezygnowano już dwa miesiące temu, gdy pojawiły się doniesienia, że na polskim rynku mogło trafić mięso z krajów zagrożonych chorobą. Jeszcze wcześniej wołowinę wycofano w przedszkolu nr 106 przy ul. Astronautów. Wprawdzie rodzice nie monitowali, ale zdecydowano „dmuchać na zimne”.
Tymczasem w Przedszkolu nr 1 przy ul. Gandhiego wołowina trafia na stoły.
– Jak mamy zrezygnować z wołowiny, gdy jest to najzdrowsze mięso, jakie można podać dzieciom – stwierdziła Małgorzata Szenk, intendentka przedszkola. – Żadne mięso nie zastąpi walorów wołowiny, która ma najwięcej łatwo przyswajalnego dla dzieci białka. Ze względu na doniesienia o zagrożeniu, ograniczyliśmy częstotliwość jej podawania. Zakupy robimy jednak w sprawdzonym sklepie, mającym własną masarnię, więc mamy zaufanie.
W przedszkolu przy ulicy Syrenki intendentka, powołując się na zapewnienia sanepidu, że nie ma przeciwwskazań, aby podawać to mięso, nie zamierza go wycofywać.
W Przedszkolu nr 49 przy ulicy Rojnej dowiedzieliśmy, że wołowina jest w jadłospisie i nikt nie wpada z tego powodu w panikę.
Niektóre łódzkie szkoły również zrezygnowały z serwowania wołowiny na stołówkach swoim uczniom. Na przykład w Gimnazjum nr 40 przy ul. Kaliskiej rada rodziców wystąpiła do dyrekcji placówki o przeanalizowanie możliwości wykreślenia wołowiny z jadłospisu.
– Nie wpadamy w histerię, ale uwzględniliśmy postulaty rodziców – powiedziała Ewa Ćwikła, dyrektorka gimnazjum. – Częściej podajemy drób, co nie znaczy, że wołowina całkowicie zniknęła ze stołówki.
Inne szkoły były bardziej restrykcyjne.
– Od dawna nie dajemy wołowiny uczniom – poinformowała Rwa Pluta, dyrektorka Gimnazjum nr 26 przy al. 1 Maja. – Zrezygnowaliśmy z niej właściwie już po pierwszych doniesieniach o chorobie szalonych krów. Nie konsultowaliśmy tej decyzji z rodzicami, ale wolimy być ostrożni.
Podobnie jest w Szkole Podstawowej nr 35 przy ul. Tybury. Dyrekcja wyeliminowała dania z wołowiną do odwołania właśnie z powodu informacji prasowych o tej chorobie. Barbara Mockałło, dyrektorka Gimnazjum nr 25 przy ul. Żwirki, przyznała, że jej w stołówce nie podaje się tego rodzaju mięsa, ale taka sytuacja trwa tam od kilku lat.
(aro, rok)
Agnieszka Tondys – mama
– Informacje o zagrożeniu chorobą szalonych krów bardzo mnie przestraszyły. W żłobku przy ul. Sienkiewicza 108, do którego chodzi moja córka, dyrekcja natychmiast zareagowała na te doniesienia, wycofując z jadłospisu wołowinę. Sama nie kupuję już wołowiny i staram się odzwyczaić od niej domowników. Dla córki starannie dobieram wszelkie potrawy i odżywki, sprawdzam czy nie ma w nich wołowiny i jej pochodnych.
Autor artykułu: aro, rok