Archive for February, 2001

Krajobraz po starcie

Wednesday, February 28th, 2001

Trwają prace przy budowie Centrum Logistycznego dla francuskiej firmy „Auchan Polska”
W połowie grudnia ubiegłego roku informowaliśmy o rozpoczęciu wielkiej budowy w podwolborskich Gatkach, na południe od trasy szybkiego ruchu.

Na tamtejsze łąki wjechał ciężki sprzęt i ruszyły roboty ziemne. Dziś, po ponad dwóch miesiącach, jest to już zupełnie inny krajobraz.

– Pierwszy etap prac ziemnych został już zakończony – powiedział nam dyrektor budowy Adam Rochewicz. Obecnie przygotowuje się zaplecze pod drogi, parkingi oraz pod główną halę. Część drogi dojazdowej została już ulepszona. Na ukończeniu są także stopy fundamentowe pod niecki konstrukcji stalowej. Za tydzień widok zmieni się jeszcze bardziej, gdy staną pierwsze słupy konstrukcji.

Przedsięwzięcie to planowane jest na powierzchni 37 tys. m kwadratowych, a jego wartość szacuje się na
45 mln złotych.

Przypomnijmy, że firma Trasko-Inwest z Ostrzeszowa buduje tu Centrum Logistyczne dla francuskiej firmy „Auchan Polska”. Inwestycja polegać będzie na budowie obiektu magazynowego wysokiego składowania wraz z zapleczem biurowo-socjalnym.

Obejmie ona łącznie około 16 hektarów, z czego: 3.76 ha pod dach, pod parkingi – 1.20 ha, pod drogi i place
– 2 ha, tereny zielone – ponad 9 ha (będą one stanowiły rezerwę pod drugi etap).

Jeśli wszystko się powiedzie, to w ciągu kolejnych dwóch lat Centrum Logistyczne ma się rozbudować i powstanie druga hala, także o powierzchni 37 tys. metrów kwadratowych.

Autor artykułu: Stanisław Stępień

Zamówili aparat, dostali pustą paczkę

Wednesday, February 28th, 2001

Z policyjnej kroniki…
Sieradzkim policjantom zgłoszono sprawę oszukańczej przesyłki dostarczonej do siedziby Starostwa Powiatowego w Sieradzu. Urzędnicy zamówili cyfrowy aparat fotograficzny w jednej z warszawskich firm, upragnionego sprzętu jednak się nie doczekali.

Paczka została co prawda im dostarczona, ale po otwarciu okazało się, że jest pusta. Straty poniesione przez starostwo wynoszą 3.400 złotych.

Szkodę poniosła także inna sieradzka instytucja – Zarząd Dróg Krajowych. Nieznany sprawca ukradł 230 metrów siatki przeciwśnieżnej zamontowanej przy drodze niedaleko Sieradza. W tym przypadku straty oszacowano na 750 zł.

Policja zwraca się o pomoc w wyjaśnieniu okoliczności śmierci pieszego, który zginął 26 lutego na ul. Uniejowskiej w Sieradzu. Mężczyzna został potrącony najprawdopodobniej przez samochód osobowy, którego kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia. Świadkowie, którzy widzieli zajście, proszeni są o zgłoszenie się. Wystarczy zadzwonić pod nr tel. 82-77-710 lub 997.

Autor artykułu: pg

Głowy posypane popiołem… trzeźwieją

Wednesday, February 28th, 2001

„Nic tu złygo nie zrobimy, dziołche po wsi przewiezimy” – śpiewały niegdyś gospodynie wywożące młodą mężatkę w popielcową środę
Ostatkowy zwyczaj wywożenia młodych par małżeńskich, który kultywowany jest w Kobierzycku, w kilku wsiach wieluńskich i pod Sieradzem, jest reminiscencją dawnego zwyczaju wywożenia młodych mężatek.

Należy on do tzw. obrzędów recepcyjnych, gdyż jest to przyjęcie młodej mężatki do grona gospodyń, czyli tzw. „wkup do bab”.

Wywoziny odbywały dawniej gospodynie w środę popielcową rano. Przebrane za chłopów podjeżdżały saniami lub małym wózkiem (w zależności od pogody) pod dom młodej mężatki i wyciągały ją z chałupy. Z hałasem, śpiewem i śmiechem obwoziły kobietę po wsi. W końcu zajeżdżały pod karczmę, gdzie mąż musiał ją wykupić, czyli postawić babom wódkę. Wtedy też odbywały się wesołe tańce, przy których podskakiwały wysoko, aby im się len wydarzył. Swawole te trwały do sumy, gdyż głowy posypane popiołem… trzeźwieją.

To frywolne zachowywanie się kobiet wiejskich w środę popielcową zostało udaremnione zakazem kościoła. Jeszcze pod koniec XIX w. sieradzka etnografka Ignacja Piątkowska podała taki opis tego obrzędu odprawiany we Wróblewie:

„W dniu tym stare wieśniaczki na saniach oryginalnie przybranych przyjeżdżają po każdą młodą dziewczynę, która w tym roku wyszła za mąż w ich wiosce i tańcząc a śpiewając wiozą młodą towarzyszkę do karczmy, gdzie następuje wykupienie czyli wspólny poczęstunek, celem wprowadzenie raz pierwszy nowozamężne do grona gospodyń obchodzących tradycyjnie wstępną środę”.

Autor artykułu: Małgorzata Dziurowicz-Kaszuba

Nie chcą nadajnika telefonii komórkowej

Monday, February 26th, 2001

Lokatorzy z ulicy Chóralnej obawiają się o swoje zdrowie i domagają się odszkodowania
Mieszkańcy dwóch wieżowców przy ul. Chóralnej obawiają się, że stacja telefonii komórkowej ustawiona na jednym z nich ma szkodliwy wpływ na ich zdrowie.

Chcą przeprowadzenia rzetelnych badań poziomu promieniowania i zdemontowania urządzenia.

O zdjęcie nadajnika starają się także lokatorzy dwóch bloków przy ul. Hubala. Chcą odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu i wywieszenia na klatce informacji o promieniowaniu.
– Fale elektromagnetyczne mogą kumulować się w organizmie i po latach zaowocować różnymi dolegliwościami. Jedna z lokatorek uskarża się na bóle głowy. Anteny ustawiono, nie pytając nas o zdanie. Mieszkam 15 metrów od nich i boję się. Codziennie widzę je przez okno – opowiada Grzegorz Oleszczyk z ul. Chóralnej.

Mieszkańcy dwa razy uniemożliwili wejście na dach firmie, która chce rozbudować nadajnik. Nie wierzą ekspertyzom, które przedstawiono im w spółdzielni.

– Poziomu promieniowania nie zmierzono u mnie w domu, tylko na korytarzu. U sąsiada niby zmierzyli, ale on twierdzi, że nic takiego nie miało miejsca – dodaje.

Na początku tygodnia (27 lutego) badania zostaną przeprowadzone powtórnie.

– Mamy komplet dokumentacji i wyniki pomiarów, które zostały zrobione przez oddział ochrony radiologicznej sanepidu przed dopuszczeniem do użytkowania. Zdrowie mieszkańców nie jest zagrożone. Tzw. gęstość mocy pola nie przekracza 0,04 W/metr kwadratowy, podczas gdy norma wynosi 0,1 W/metr kwadratowy – podkreśla Paweł Jabłoński, kierownik administracji osiedla „Stare Chojny”.

Wyjaśnia, że zgodę na montaż nadajnika wyraziła rada mieszkańców osiedla. – Ona zajmuje się sprawami najmu i dzierżawy. Z mieszkańcami, którzy są bezpośrednio zainteresowani, rozmawiamy, gdy uważamy, że działalność może być dla nich uciążliwa, hałaśliwa. Tak robimy w przypadku np. pijalni piwa. Tutaj nie było takiej potrzeby – tłumaczy Jabłoński.

Dodaje, że właściciel nadajnika płaci spółdzielni mieszkaniowej ponad 10 tys. zł czynszu rocznie. Suma ta przeznaczana jest na remonty.

Aleksander Dackiewicz z Polskiego Towarzystwa Zastosowań Elektromagnetyzmu uspokaja: – Ludzie żyją w elektromagnetycznym tle od wieków. Do pewnego poziomu pole z pasma niejonizującego nie ma negatywnego wpływu. Zainstalowana w prawidłowy sposób stacja bazowa, czyli wspomniane nadajniki, nie może nikomu zrobić krzywdy.

Autor artykułu: mad

Neogotycka melina

Monday, February 26th, 2001

W opuszczonym budynku w parku między ul. Felsztyńskiego i ul. Piękną okoliczni pijacy urządzili sobie melinę, w której często odbywają się alkoholowe biesiady.

Obok na placu zabaw i na boisku bawią się dzieci. Rodzice boją się o ich bezpieczeństwo.

Dawniej w neogotyckim budynku z czerwonej cegły mieścił się zarząd cmentarza. Z cmentarza pozostało tylko murowane ogrodzenie i brama z końca XIX wieku. Dziś na jego terenie mieści się park.

Przed bramą prowadzącą do parku od ul. Felsztyńskiego leży mnóstwo śmieci. Ściany budynku upstrzone są napisami. Kiedy zaglądamy do środka przez dziurę w zamurowanym oknie, widzimy zwały gruzu i śmieci.

– Chcielibyśmy rozebrać budynek. Nie ma pomysłu na jego wykorzystanie. Gdyby w pobliżu była ruchliwa ulica, można by urządzić tam nawet kawiarenkę. Ale obok są tylko szpetne kamienice. Kiedy postawiliśmy ogrodzenie od strony tych posesji, zniknął problem ze śmieciami, które ktoś ciągle w parku wysypywał – twierdzi Grażyna Ojrzyńska, ogrodnik miasta.

W ciągu ostatnich lat nieużywany budynek był kilkakrotnie naprawiany. Wymieniono dach, zamurowano okna i inne otwory, by zahamować dewastację.

– Po krótkim czasie udało się komuś rozwalić mur, wedrzeć do środka, wybić dziurę w dachu. Ten budynek wymaga od nas ciągłych remontów – podkreśla Ojrzyńska.

Rozbiórce przeciwny jest miejski konserwator zabytków.
– Podoba mi się ten budynek. Jest nieduży, kameralny, ma ładne zwieńczenie. Trzeba podjąć próbę znalezienia kogoś, kto zajmie się nim – mówi Wojciech Szygendowski, miejski konserwator zabytków.

Jego zdaniem, budynek, ze względu na niewielkie rozmiary nadaje się na pracownię projektową lub studio reklamy. – To zadanie dla wydziału gospodarowania majątkiem – podkreśla.

Autor artykułu: mad

Tunel strachu

Monday, February 26th, 2001

Mieszkańcy ulicy Warszawskiej i okolicznych terenów boją się przechodzić pod wiaduktem
– Mieszkam przy ulicy Roślinnej, a pracuję przy Stalowej. Drogę do pracy mam krótką, ale bardzo niebezpieczną z powodu nowego przejścia pod torami kolejowymi – stwierdziła Czytelniczka.

Jeszcze dwa miesiące temu pani Renata idąc ulicą Warszawską, na drugą stronę torów przechodziła wąskim chodnikiem pod wiaduktem kolejowym. Niedawno, aby choć trochę poszerzyć bardzo wąską w tym miejscu jezdnię, zlikwidowano chodnik pod wiaduktem. W zamian, równolegle do jezdni, wybudowano szerokie przejście pod nasypem. Oddano je do użytku 24 stycznia. Chociaż prowadzący tym przejściem chodnik szybko skręca w stronę jezdni, to jednak nowe barierki oddzielające chodnik od jezdni sprawiają, że piesi, w tym dzieci idące do szkoły, mogą się tam czuć w miarę bezpiecznie. Ale tylko wtedy, gdy jest widno.

Przed wschodem słońca i po zmroku nowe przejście lepiej omijać. Tylko jak, skoro najbliższe przejście przez tory jest dopiero przy Strykowskiej?

– Codziennie, gdy przechodzę pod mostem, boję się, że ktoś na mnie napadnie – skarżyła się pani Renata.

– W przejściu jest zupełnie ciemno. Na początku były dwie jarzeniówki, ale natychmiast zostały stłuczone. Przy wejściu i wyjściu spod nasypu stoją latarnie, ale nie świecą i chyba nigdy nie świeciły, odkąd je ustawiono.

Tymczasem, niezależnie od tego, w którą stronę idzie się pod wiaduktem, chodnik szybko skręca i nie wiadomo, czy ktoś nie chowa się za nasypem lub skarpą ziemi przy ul. Skrzydlatej. Kilka razy natknęłam się na podejrzanych typów. Na szczęście skończyło się na wulgarnych zaczepkach słownych i wyzwiskach, ale gdyby mnie napadli, nawet nie miałabym którędy uciekać.

Inżynier Bogusz Lis z Wydziału Dróg Urzędu Miasta Łodzi obiecał nam, że pracownicy tego wydziału zadbają o poprawę oświetlenia w miejscu nowego przejścia.

I rzeczywiście, poprawiło się. Świeci już latarnia, ale tylko jedna, przy ul. Perliczej. Jeśli ktoś ją stłucze, znów będzie niebezpiecznie, a zastąpienie starego, pochodzącego jeszcze z lat dwudziestych, wiaduktu nad
ul. Warszawską nie jest brane pod uwagę.

Autor artykułu: pp

Ugryzł w „podzięce”

Thursday, February 22nd, 2001

Dokąd wywieźć bezpańskiego, niebezpiecznego psa z działki w Rąbieniu pod Aleksandrowem?
Bezpański pies zadomowił się na jednej z działek w Rąbieniu (gmina Aleksandrów) i sterroryzował jej właścicieli.

- Nie możemy się go pozbyć. Zgłosiłam Straży Miejskiej, by go zabrała. Niestety, bez rezultatu. Choć pies jest agresywny, z czasem zrobiło się nam go żal i zaczęliśmy przynosić mu jedzenie. W „podzięce” ugryzł mnie w twarz. Trafiłam do szpitala. Również o tym zdarzeniu poinformowałam Straż Miejską. Znowu jednak skończyło się na tłumaczeniach o niemocy – żali się nasza Czytelniczka (nazwisko i adres znane redakcji). W Straży Miejskiej w Aleksandrowie powiedziano nam, że po zgłoszeniu zauważono uszkodzenie aplikatora do czasowego usypiania zwierząt. Nie to jednak zadecydowało o opieszałości w usuwaniu bezpańskiego czworonoga. – Gmina nie ma własnego schroniska i nie ma podpisanej umowy ze schroniskiem na innym terenie. Po prostu nie ma miejsca, w które można wywieźć takiego psa. Ten problem wielokrotnie był poruszany podczas obrad Rady Miejskiej. Kiedyś doraźnie woziliśmy zwierzęta do Łodzi. Teraz nie chcą ich już tam od nas przyjmować. Mimo to obiecuję, że zabierzemy psa z działki tej pani najpierw na kwarantannę, a później znajdziemy mu miejsce w schronisku – mówi Adam Trzcinka, komendant Straży Miejskiej w Aleksandrowie.

Autor artykułu: (MAŁ)

Przeniosą produkcję z Francji do Łodzi

Thursday, February 22nd, 2001

Duńska firma chce zainwestować w tym roku 15 milionów złotych
Firma Dyrup, wchodząca w skład duńskiego holdingu Monberg & Thorsen, zamierza uruchomić w tym roku w Łodzi Centrum Produkcji Lakierów. Na inwestycję tę zamierza przeznaczyć w tym roku 15 mln zł.

Firma zaistniała w Łodzi w 1994 roku. Otworzyła fabrykę farb emulsyjnych i środków ochrony drewna. W tym roku ma rozszerzyć działalność. – Do Łodzi zostanie przeniesiona produkcja z naszej likwidowanej fabryki w Mennecy we Francji – wyjaśnia Ireneusz Struk, dyrektor generalny Dyrup Polska. – Nie przywieziemy jednak tamtejszych maszyn, ale kupimy najnowocześniejszą linię technologiczną do produkcji lakierów w Europie. W grudniu zamierzamy ruszyć z nową działalnością. Przy produkcji lakierów pracę otrzyma co najmniej dwadzieścia osób. Produkt będzie kierowany początkowo wyłącznie do krajów Unii Europejskiej.

Autor artykułu: (ARO)

Żeby uniknąć kolejek

Thursday, February 22nd, 2001

ZUS będzie obsługiwał płatników również w sobotę i niedzielę
Do końca lutego Zakład Ubezpieczeń Społecznych musi obsłużyć wszystkich pracodawców-płatników składek wydając i przyjmując rozliczenia od wypłacanych między 1 grudnia 1999 roku a 30 listopada 2000 r. wynagrodzeń za choroby, zasiłków z ubezpieczenia społecznego i innych świadczeń finansowanych z budżetu państwa.

Dlatego łódzki, pabianicki i zgierski ZUS pracować będzie dodatkowo: 24 lutego (sobota) i 25 lutego (niedziela) w godzinach 8–13. Natomiast 28 lutego, jeżeli zaistnieje taka potrzeba, aż do północy. W inne dni lutego Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest czynny do godziny 18.

Autor artykułu: (BIS)

Przed radnymi miejskimi budżetowa batalia

Tuesday, February 20th, 2001

W Sieradzu dwie sesje pod koniec tygodnia
Niezwykle istotna sesja Rady Miejskiej w Sieradzu odbędzie się w najbliższy czwartek. Obradującym do zaopiniowania przedstawiony zostanie bowiem projekt budżetu na obecny rok.

Z pewnością dyskusja na jego temat zdominuje spotkanie radnych, nie będą to jednak jedyne zagadnienia omawiane przez nich na sesji. Do akceptacji radnych przedstawione zostaną ponadto uchwały dotyczące następujących istotnych kwestii: przyjęcia sprawozdania z działalności rady w roku ubiegłym i planów działania na rok bieżący oraz Miejskiego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Obradujący zastanowią się również nad powołaniem komisji egzaminacyjnych dla nauczycieli ubiegających się o awans na stopień nauczyciela mianowanego, wyposażeniem Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w majątek, a także nad ustanowieniem tytułu „Zasłużony dla miasta Sieradza.
Początek sesji wyznaczono na godz. 9. Odbędzie się ona w siedzibie Spółdzielczego Domu Kultury w Sieradzu.
Dzień później obradować będą natomiast radni powiatu sieradzkiego. Wysłuchają oni informacji o działalności Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin na tym terenie, Powiatowej Inspekcji Nadzoru Budowlanego oraz na temat polityki oświatowej powiatu w związku z realizowaną reformą systemu edukacji. W drugiej części zgromadzenia pod głosowanie poddane zostaną uchwały w sprawie przekształcenia Zasadniczej Szkoły Rolniczej w Złoczewie, upoważnienia członków Zarządu Powiatu do podpisywania umów na dotacje z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz przyznania staroście dodatkowego wynagrodzenia za miniony rok. Sesja powiatowa rozpocznie się o godzinie 9, w sali „C” Starostwa Powiatowego.

Autor artykułu: (PG)