Archive for February, 2001

Puchar dla piotrkowian

Tuesday, February 20th, 2001

W piotrkowskiej hali „Relax” rozegrany został VIII turniej trampkarzy (rocznik 1988) o puchar prezesa piotrkowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej Włodzimierza Motyki.

W zawodach udział wzięło 12 zespołów, które w początkowej fazie rozgrywek walczyły w dwóch grupach. W meczu finałowym spotkały się dwie najlepsze drużyny z poszczególnych grup. Zagrały Piotrcovia-Ptak i GKS Bełchatów. W normalnym czasie obu stronom nie udało się zdobyć gola. O zwycięstwie piotrkowian zadecydowały rzuty karne, w których wygrali 2:1.
W meczu o trzecie miejsce Unia-Concordia pokonała 1:0 Włókniarza Zelów. Decydującego gola dla zwycięskiego zespołu strzelił Zbigniew Zelcer. Najskuteczniejszym zawodnikiem okazał się bełchatowianin Kamil Błaszczyk – 3 bramki. Za najlepszego bramkarza uznano Kamila Kalinowskiego (Unia-Concordia). Nagrodzeni zostali także zawodnicy poszczególnych drużyn: Damian Kieraś (Włókniarz Zelów), Łukasz Błasiński (Omega Kleszczów), Marcin Kowalski (GKS), Piotr Jaszczyk (Lechia II Tomaszów), Rafał Makowski (Lechia I), Marek Bugaj (Ceramika Opoczno), Tomasz Radomski (Orlik Ujazd), Zbigniew Kowalczyk (Włókniarz Moszczenica), Robert Kwiecień (RKS Fameg Radomsko), Mateusz Turek (Stal Niewiadów), Tomasz Pluskowski (Unia-Concordia) i Mateusz Pisarek (Piotrcovia-Ptak).
Poniżej wyniki meczów w grupach:
grupa I: Ceramika – Unia-Concordia 0:0, Orlik – Lechia I 0:1, GKS – Włókniarz Moszczenica 1:0, Unia-Concordia – Orlik 2:0, Lechia I – GKS 0:2, Ceramika – Włókniarz 0:0, GKS – Unia-Concordia 1:0, Orlik – Ceramika 0:1, Włókniarz – Lechia I 0:2, Orlik – GKS 0:1, Unia-Concordia – Włókniarz 1:0, Ceramika – Lechia I 1:1, Włókniarz – Orlik 1:1, Lechia I – Unia-Concordia 0:0, GKS – Ceramika 1:0.
grupa II: RKS Fameg – Piotrcovia-Ptak 0:1, Omega – Lechia II 0:2, Włókniarz Zelów – Stal 1:0, RKS Fameg – Omega 1:0, Lechia II – Włókniarz 0:0, Stal – Piotrcovia-Ptak 0:1, Włókniarz – RKS Fameg 0:0, Omega – Piotrcovia-Ptak 1:0, Stal – Lechia II 0:0, Omega – Włókniarz 0:2, RKS Fameg – Stal 4:0, Piotrcovia-Ptak – Lechia II 1:0, Stal – Omega 0:2, Lechia II – RKS Fameg 1:0, Piotrcovia-Ptak – Włókniarz 1:0.
W zwycięskiej drużynie grali: Mateusz Pałubski, Jarosław Łukoszkiewicz, Przemysław Pisarek, Robert Spychała, Szymon Moliński, Mariusz Kupczyk, Michał Sikorski, Tomasz Marcinkowski, Łukasz Mikuła, Marcin Wojciechowski, Kamil Gronowski, Bartosz Tutomierski, Damian Tymanowski, Sebastian Trzósło, Karol Krupa i Bartosz Rosiński. Trenerem jest Janusz Szewczyk, a kierownikiem Włodzimierz Nowakowski.
Po zakończeniu turnieju działacze OZPN klubom z naszego regionu wręczyli sprzęt sportowy.

Autor artykułu: (P.PŁOM.)

Kształt i kolor w miejskiej przestrzeni

Tuesday, February 20th, 2001

Promocja projektu artystek z Holandii
Leidi Haaijer i Eveline Vermeulen, artystki z Holandii, uczestniczyły w Międzynarodowych Spotkaniach Artystycznych „Translacje” odbywających się w Piotrkowie w latach 1995–1999.

Przeprowadziły wówczas swoiste badania i porównały, w jaki sposób w kulturze polskiej i holenderskiej traktuje się przestrzeń sztuki i przestrzeń publiczną. Praktycznym rezultatem tych badań jest program prezentujący kształty i kolory – jako nowoczesne formy wizualne, które wykorzystać można do zabudowywania przestrzeni miejskiej. Jest on jednocześnie częścią projektu „Kampania koloru 2000 – formowalny produkt” przygotowanego przez holenderskie artystki, a sam projekt – jest przykładem współpracy polskich i holenderskich twórców. Spotkanie z nimi, mające zarazem promować ów projekt – odbędzie się dzisiaj w Miejskim Ośrodku Kultury przy ul. Juliusza Słowackeigo 13 w Piotrkowie (początek o godz. 11). Organizują je Piotrkowskie Stowarzyszenie Rozwoju, Promocji i Integracji Europejskiej „Euro-Centrum”, biuro organizacyjne „Translacji” oraz Urząd Miasta.

Autor artykułu: (MJ)

Turystki w nielegalnej szwalni

Saturday, February 17th, 2001

Pięć Ukrainek zatrzymali policjanci z wydziału do zwalczania przestępstw gospodarczych w nielegalnie działającej szwalni przy ulicy Wałbrzyskiej w Łodzi.

– Oficjalnie szwalnia nie istniała, chociaż obserwowaliśmy jej poczynania już wcześniej – dowiedzieliśmy się od policjantów.

– Według naszych ustaleń, mogła działać co najmniej od kilku miesięcy.

Kiedy policjanci wkroczyli do zakładu, Ukrainki w wieku od 24 do 33 lat siedziały przy maszynach, a produkcja szła pełną parą. W lokalu było ponad 1.500 sztuk odzieży gotowej do sprzedaży.

W magazynie na przerobienie czekało kilkadziesiąt bel materiału.

– Wszystkie kobiety przyjechały do Polski jako turystki – mówi zastępca szefa Wydziału ds. Zwalczania Przestępstw Gospodarczych Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. – Wobec wszystkich wszczęto procedurę deportacyjną.

Ukrainki zamiast zwiedzać Polskę zatrudniły się w szwalni, której właściciel nawet nie zgłosił prowadzenia działalności. Mieszkały w warunkach dalekich od hotelowych. Policja ustala też, czy pięć Ukrainek to wszystkie zatrudnione w szwalni kobiety, czy też tylko jedna zmiana. Trwają czynności śledcze w tej sprawie. Odrębne postępowania podejmą Państwowy Urząd Pracy i Urząd Kontroli Skarbowej.

Autor artykułu: maj

Tirem w tramwaj

Saturday, February 17th, 2001

W wyniku zderzenia dwie osoby zostały ranne – motorniczy i jeden z pasażerów
Do poważnie wyglądającego wypadku doszło wczoraj po południu u zbiegu alei Włókniarzy i ulicy Zgierskiej. Samochód ciężarowy z przyczepą uderzył w tramwaj linii 46.

Dwie osoby zostały ranne. Ruch w okolicy wypadku był utrudniony przez kilka godzin.

Z pierwszych ustaleń policji wynika, że kierowca tira wjechał nieprawidłowo na skrzyżowanie i uderzył w przejeżdżający wagon. Tramwaj wypadł z torów. Motorniczy i jeden z pasażerów doznali obrażeń. Karetka zabrała obu do stacji pogotowia, gdzie otrzymali pomoc.

Jak ustalili policjanci z drogówki, sprawca wypadku był trzeźwy, a samochód ciężarowy, którym jechał – sprawny. Za spowodowanie wypadku grozi mu kara grzywny, albo postępowanie przed kolegium do spraw wykroczeń.

Autor artykułu: k

„Błękitny Grom” po łódzku

Saturday, February 17th, 2001

Doświadczony operator śmigłowca potrafi odnaleźć przestępcę w gęstym zagajniku
W razie potrzeby śmigłowiec łódzkiej policji może się znaleźć w powietrzu w ciągu 4 do 20 minut od alarmu. Nie dłużej niż po 50-60 minutach może wkroczyć do akcji w najdalszym punkcie województwa z desantem anyterrorystów, z pirotechnikami lub z brygadą pościgową na pokładzie.

Na razie czeka w hangarze na Lublinku na swoje pierwsze zadanie w barwach łódzkiej policji.

Policyjny Mi-2 z numerem F-005, chociaż na pozór wysłużony (ma 30 lat), jest w pełni sprawny i wyposażeniem nie ustępuje amerykańskim „Cobrom” i „Apachom”, które mają ten sam system radiowo-nawigacyjny. – Ten system pozwala na odnalezienie celu i lądowanie w terenie z dokładnością do kilku metrów – powiedział Piotr Całkowski, pilot śmigłowca.

Łódzki „Błękitny Grom” w razie potrzeby jest gotowy do lotu. Nie ma jeszcze pełnego wyposażenia. Brakuje mu kamery termowizyjnej i tzw. olśniewaczy. Kamera to „drobne” 360 tysięcy dolarów. Właściwie to trzy urządzenia w jednym – termowizor, noktowizor i zwykła kamera wideo. Wszystko na żyroskopowych stabilizatorach. Pozwala na odnalezienie skradzionego samochodu ukrytego w stodole. Doświadczony operator może odnaleźć przestępców ukrytych nawet w gęstym zagajniku. Kamera pozwala na odczytanie numeru rejestracyjnego samochodu, albo fotografowanie twarzy przestępcy nawet ze 100 metrów nad ziemią.

Z kolei olśniewacz to nic innego jak reflektor paraliżujący przestępcę tak silnym strumieniem światła, że płynący z niego żar z odległości kilku metrów potrafi zapalić trawę, albo stopić lakier na ściankach śmigłowca.

Jak uważa Marek Mroziewicz, naczelnik sztabu policji KWP w Łodzi, śmigłowiec najlepiej sprawdzi się przy koordynacji akcji policyjnych w województwie, w pościgach i poszukiwaniu przestępców. Do komend powiatowych rozesłano informację z możliwymi zadaniami z wykorzystaniem śmigłowca. Właśnie w powiatach, na dużej przestrzeni, helikopter powinien sprawdzić się najlepiej. Na przeszukanie 10 hektarów lasu dwie kompanie policji potrzebują sześciu godzin. Załoga śmigłowca zrobi to w kilkanaście minut.

Według naczelnika, gdyby helikopter wcześniej dotarł do Łodzi, byłaby duża szansa schwytania sprawców napadu na bank w Brójcach, albo ostatniej próby rabunku pieniędzy pod Rzgowem.

Autor artykułu: maj

Policyjne wakaty

Wednesday, February 14th, 2001

Luki etatowe to obecnie największy problem nowego, działającego zaledwie od początku roku, Komisariatu Policji w Gorzkowicach.

Funkcjonariuszy miało tam być piętnastu, a obecnie razem z komendantem jest jedenastu. To za mało, by można było zapewnić obsługę całodobową. – Z zapewnień komendanta miejskiego policji w Piotrkowie wynika, że w marcu lub kwietniu luki te zostaną zapełnione – powiedział nam komisarz Krzysztof Gorzędowski, komendant komisariatu w Gorzkowicach. Przypomnijmy, że gorzkowicki komisariat został niejako wywalczony przez władze tej gminy. Jest mniejszy od innych, a powstał za zgodą komendanta głównego policji. Poza Gorzkowicami obejmuje tereny gmin Łęki Szlacheckie i Ręczno.

Autor artykułu: (OBY)

Muzeum dla miasta

Wednesday, February 14th, 2001

Dawne Muzeum Okręgowe w Piotrkowie miało swój oddział w Polichnie – poświęcony Frankowi Zubrzyckiemu i walkom oddziałów Gwardii Ludowej i Armii Ludowej. Z początkiem lat 90. minionego wieku w Polichnie zaczęto prezentować czyn zbrojny także i innych armii partyzanckich, a Muzeum Okręgowe stało się placówką piotrkowską.

Za zmianami organizacyjnymi nie poszły jednak zmiany własnościowe. A to oznacza, że Muzeum w Piotrkowie (jak dzisiaj się nazywa) użytkuje nieruchomości należące do Skarbu Państwa. Aby i te kwestie uporządkować, Zarząd Miasta Piotrkowa postanowił wystąpić do wojewody o przekazanie Piotrkowowi – miastu na prawach powiatu – obu nieruchomości zajmowanych przez muzeum. Jeśli wojewoda się na to zgodzi, miasto stanie się posiadaczem nieruchomości leżącej poza jego granicami.

Autor artykułu: (MJ)

Tylko 200 metrów od powiatu, a ileż kłopotów

Wednesday, February 14th, 2001

– Jestem posiadaczką radia i telewizora, wobec czego płacę regularnie abonament – mówi Anna Biernat, mieszkanka Wodzinka. – Ponieważ byłam mieszkanką Piotrkowa i często tutaj bywam, wpłat dokonuję w piotrkowskim urzędzie pocztowym. Czy rzeczywiście robię błąd?

Pani Anna zastanawia się, otrzymała bowiem pismo z Rejonowego Urzędu Poczty Łódź–Północ przy ul. Tuwima w Łodzi, by się tam osobiście stawić. Uprzejma pani wyjaśniła naszej Czytelniczce, że wpłat za abonament powinna dokonywać w miejscu zamieszkania. W tym przypadku, skoro Wodzinek znajduje się w powiecie łódzkim-wschodnim, w placówce pocztowej w Łodzi. Na argumenty, że przecież mieszkamy w jednej Polsce i że jedna jest firma Poczta Polska, usłyszała, że w takim razie należy płacić przekazem pocztowym, nie zaś druczkami z książeczki. W przeciwnym razie wpłata nie dociera lub dociera z opóźnieniem, za pośrednictwem jednostki w Radomsku. Ponadto na okładce książeczki napisane jest, że wpłat należy dokonywać w miejscu zamieszkania. Tak stanowi umowa zawarta z abonentem. Pani Anna Biernat uważa, że nie podpisywała z pocztą żadnej umowy i nadal zamierza wpłacać po staremu, w Piotrkowie. Postanowiliśmy sprawdzić prawdziwość łódzkich zaleceń w Ewidencji Opłat RTV w Radomsku. Pracownik tej placówki Barbara Puto stwierdziła, że każdy może opłacać abonament w dowolnym miejscu kraju. Ważne jest jednak, by na dokumencie wpłaty znajdował się wyraźny adres i dane płatnika. Książeczki opłat mają bowiem identyczne lub podobne numery i łatwo o pomyłkę. W Radomsku wszystkie wpłaty są kontrolowane i pieniądze trafiają do właściwego odbiorcy. Bywa, że z opóźnieniem. Najśmieszniejsze jest, że do granicy powiatu piotrkowskiego brakuje pani Annie 200 metrów. Gdyby mieszkała bliżej…

Autor artykułu: Stanisław Stępień

Włoski i hiszpański popularniejsze

Monday, February 12th, 2001

W mieście działa już 100 szkół języków obcych
Dziś dla słuchaczy szkół języka angielskiego, francuskiego, niemieckiego, hiszpańskiego i włoskiego rozpocznie się nowy semestr.

W Łodzi mają oni do wyboru naukę w prawie stu szkołach, które proponują różne stopnie zaawansowania.

W szkołach tych nadal króluje angielski, nic więc dziwnego, że w swojej ofercie ma go większość szkół. Na drugiej pozycji utrzymują się język niemiecki i francuski. Modne stały się włoski i hiszpański, co spowodowało, iż w wielu szkołach stworzono nawet po 5 grup dla tych właśnie języków.

Uczący się języka angielskiego często zaglądają do Biblioteki Brytyjskiej Uniwersytetu Łódzkiego, w której mogą bezpłatnie skorzystać z wybranego podręcznika, słownika, skserować wybrane ćwiczenia.

– Dobry lektor potrafi zaskarbić sobie sympatię uczniów, wzbudzić w nich poczucie bezpieczeństwa, sprawić, że zajęcia staną się przyjemnością – uważa Dorota Wojsznarowicz, właścicielka szkoły języków obcych „Novum”. – Jeśli wprowadzam słówka o zwierzętach domowych, uczniowie przynoszą na lekcje swoje świnki morskie, króliki, psy i koty.

Lektorzy uważają, że najlepsze efekty nauki uzyskuje się w małej grupie do 10 osób z nauczycielem, który ma dobre przygotowanie metodyczne. Zajęcia indywidualne polecają tylko wstydliwym i zapracowanym. – Największym powodzeniem cieszą się kursy standardowe dwa razy w tygodniu po dwie godziny lekcyjne – mówi Wojciech Michalec, pracownik EMPIK.

Coraz więcej słuchaczy uczy się dla własnej przyjemności, dla lepszego zrozumienia karty dań w Paryżu lub historii zamku Hohenzollernów w Szwarcwaldzie. Jeśli szkoła proponuje słuchaczom dobry sprzęt audiowizualny, zaś lektorami są nauczyciele akademiccy lub cudzoziemców, cena kursu wzrasta nawet do 30 zł za godzinę.

Uczenie języków obcych powinno pomagać nam w codziennym życiu i pracy zawodowej. Dobrze, że coraz częściej turyści z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji odwiedzający Łódź potrafią porozumieć się z mieszkańcami naszego miasta.

Autor artykułu: jxb

Protest w cieniu Rudzkiej Góry

Monday, February 12th, 2001

Jeśli radni zmienią plan, mieszkańcy go zaskarżą
Właściciele działek położonych w rejonie ulic Ekonomicznej i Szymanowskiego, koło Rudzkiej Góry, protestują przeciwko przekształceniu sąsiadujących z nimi terenów leśnych na budowlane.

Do Urzędu Miasta wpłynęło 7 pism od łodzian, którzy nie zgadzają się z zaproponowanym przez Wydział Urbanistyki i Architektury nowym planem zagospodarowania przestrzennego w tym rejonie miasta. – Tu jest duży kompleks leśny i nie możemy zgodzić się na jego przekształcenie. Poza tym urzędnicy chcą kupić po kilka metrów naszych działek i dzięki temu poszerzyć drogę. A to niesie za sobą wzrost ruchu aut – powiedział nam pragnący zachować anonimowość właściciel działki przy ul. Szymanowskiego.

– A co ze zwierzętami, które żyją w lesie? Budowa domów na pewno nie pozostanie bez wpływu na okoliczną przyrodę – dodała właścicielka innej działki.

O zmianę planu zagospodarowania przestrzennego spornego terenu wystąpili do władz miasta właściciele położonych na nim działek. Chcą wybudować sobie domy.

– Tereny leśne nie są, według planu, przeznaczone pod zabudowę. Natomiast sporne działki są częściowo zalesione i stoi na nich kilka starych domów. Pierwotnie grunty miały pozostać zielone, a budynki same w końcu by się rozsypały. W latach 90. właściciele działek postanowili jednak wybudować sobie na nich nowe domy – wyjaśnia Włodzimierz Kralkowski, dyrektor Wydziału Urbanistyki i Architektury Urzędu Miasta Łodzi. – Projekt zmian był wyłożony do wglądu dla wszystkich mieszkańców i każdy mógł wyrazić o nim swoje zdanie. I rzeczywiście wpłynęło do nas siedem protestów i zarzutów od osób, które nie zgadzają się na zmiany.

Wydział przygotowuje właśnie dla Zarządu Miasta całą dokumentację dotyczącą działek w pobliżu Rudzkiej Góry. Jeżeli zarząd zgodzi się z protestującymi, naniesie ich uwagi na plan. Jeżeli odrzuci zarzuty – sprawą zajmą się łódzcy radni.

– Jeżeli radni nie zgodzą się z zarzutami i uchwalą zmianę planu, protestującym pozostanie zaskarżenie uchwały Rady Miejskiej do NSA – powiedział Włodzimierz Kralkowski.

Autor artykułu: pik