Sąd Najwyższy uchylił wyrok skazujący łodzianina Henryka Z., który twierdził, że pracownicy Urzędu Miasta Łodzi wymuszali w latach 1991–1994 łapówki. Mężczyzna złożył doniesienie do prokuratury. Prokuratura oskarżyła… jego, a dwa łódzkie sądy skazały go na więzienie.
60-letni dziś Henryk Z. pomagał córce w prowadzeniu małej gastronomii. Kiedy w jej imieniu starał się o lokalizację kiosku przy Piotrkowskiej, odkrył – jak twierdzi – grupę wymuszającą pieniądze od drobnych przedsiębiorców.
Henryk Z. złożył doniesienie do prokuratury utrzymując, że urzędnicy łódzkiego magistratu mówili wprost: „Dostanie pan pozwolenie na handel, ale jak kupi pan plastikowy kiosk, tam gdzie my panu pokażemy, a jak pan tam nie kupi, to nie będzie pan handlował.” Problem w tym, że w firmie, którą wskazywali urzędnicy, budki były trzy razy droższe niż gdzie indziej. Henryk Z. uznał, że ta urzędnicza „propozycja nie do odrzucenia” to forma wymuszania łapówki lub haraczu. O swoich podejrzeniach informawał prokuraturę, ówczesnego architekta miasta Piotra Bilińskiego i prezydenta Łodzi Marka Czekalskiego.
W tym czasie łódzki sąd skazał w innej sprawie, prawomocnym wyrokiem, jedną z pracownic UMŁ Joannę R. za załatwienie lokalizacji kiosku za łapówkę. Henryk Z. twierdzi, że bywał u tej urzędniczki i jemu też składała propozycje zapłacenia łapówki za kiosk.
W 1995 roku prezydent Marek Czekalski osobiście złożył zawiadomienie do prokuratury, w którym oskarżał Henryka Z. o pomawianie urzędników o przyjmowanie łapówek i o znieważanie Urzędu Miasta Łodzi.
Prokuratura skierowała przeciwko Henrykowi Z. akt oskarżenia do sądu. Sąd Rejonowy w Łodzi skazał łodzianina na rok więzienia w zawieszeniu, a wyrok uprawomocnił się po orzeczeniu Sądu Wojewódzkiego w 1998 r. Henryk Z. złożył wniosek o kasacje wyroku do Sądu Najwyższego argumentując między innymi, że oba łódzkie sądy rozpatrując sprawę „obywatel kontra urząd” rażąco naruszyły prawo na niekorzyść obywatela.
SN uchylił wyrok łódzkiego sądu i nakazał jeszcze raz rozpoznać sprawę Henryka Z. uzasadniając przy tym, że nawet, gdyby zarzuty łodzianina wobec UMŁ były nieprawdziwe, to nie są jeszcze znieważeniem instytucji.
Henryk Z. został w ubiegłym roku ławnikiem sądowym w Sądzie Rejonowym w Łodzi – w którym go skazano – chociaż jako osoba karana nie mógł nim zostać. Dalej jest ławnikiem, choć nie jest wyznaczany do sądzenia.
Autor artykułu: sj