Archive for May, 2001

Sezon na remonty

Thursday, May 31st, 2001

Przez najbliższe trzy miesiące na drogach w kilku „newralgicznych” punktach miasta trwać będą prace remontowo-konserwacyjne. Zebraliśmy dla Państwa informacje, gdzie można natknąć się na roboty i kiedy się zakończą.

  • Wymiana torowiska tramwajowego i remont jezdni na ul. Wojska Polskiego na odcinku od ul. Łagiewnickiej do Franciszkańskiej – który jest wyłączony z ruchu – zakończy się 16 lipca.
  • Remont mostu na rzece Jasień na ul. Włókniarzy przed skrzyżowaniem z ul. Pabianicką. Na remontowanym fragmencie drogi jeździć się będzie w obie strony jedną jezdnią. Koniec prac – 31 sierpnia.
  • Wymiana torowiska na al. Piłsudskiego (jadąc w stronę Widzewa). Zagrodzona jest ul. Przędzalniana (na wysokości Piłsudskiego). Zakończenie prac – 15 lipca.
  • Modernizacja skrzyżowania Strykowska – Inflancka – na odcinku Popularna–Wycieczkowa w obie strony jeździ się jedną stroną jezdni. Zakończenie prac – 31 sierpnia.
  • Modernizacja wiaduktu na ul. Dąbrowskiego
    – zamknięta jezdnia prowadząca w stronę centrum. Zakończenie prac – 15 lipca.
  • Budowa południowej jezdni ul. Sikorskiego – za skrzyżowaniem z ul. Zgierską zbudowano tymczasowy przejazd na przeciwległą jezdnię. Zakończenie prac – 31 maja.
  • Budowa jezdni ul. Zgierskiej – przed i za skrzyżowaniem z al. Włókniarzy. Zakończenie prac – 31 października.
  • Budowa przystanku tramwajowego na ul. Przybyszewskiego – zwężenie jezdni między ul. Lodową a Puszkina. Koniec prac – 15 czerwca.
  • Ponadto utrudnienia w ruchu mogą powodować naprawy chodników, które prowadzone są w miejscach:

  • ul. Wiączyńska w rejonie Rynku w Nowosolnej. Koniec prac – 18 czerwca.
  • ul. Nawrot na odcinku od ul. Dowborczyków do Wodnej. Koniec prac – 29 czerwca.
  • ul. Więckowskiego na odcinku od ul. Zachodniej do Wólczańskiej. Koniec prac – 25 maja.
  • Autor artykułu: mp.

Złoty debiut

Thursday, May 31st, 2001

Niesamowity debiut na sportowych arenach zaliczył 15-letni Łukasz Kałuziak, mieszkaniec Chojnego, gm. Sieradz. Przed kilkoma dniami wystąpił po raz pierwszy na zawodach – w Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży Niepełnosprawnej w Siedlcach – gdzie zdobył aż trzy medale! Złote za rzut oszczepem i w pchnięciu kulą, brązowy – w biegu na 100 m.

Łukasz jest zawodnikiem zduńskowolskiej „Resursy”. Trenerowi Kikowskiemu, który opiekuje się niepełnosprawnymi sportowcami tego klubu, wskazała go Lidia Harasimowicz, nauczycielka z Publicznego Gimnazjum Gminy Sieradz, do którego chłopak uczęszcza.

Autor artykułu: pg

Trzy razy tak

Wednesday, May 30th, 2001

Sanepid po badaniach wody dopuścił do użytku trzy łódzkie kąpieliska, ale zabronił kąpieli w Pabianicach i w Konstantynowie. Wciąż nie ma wyników badań próbek wody pobranych z kąpielisk na terenie całego województwa.

Woda we wszystkich łódzkich kąpieliskach na Stawach Jana, Stawach Stefańskiego i Arturówku jest wystarczająco czysta, aby kąpiel była zupełnie bezpieczna dla zdrowia – do talkich wniosków doszli pracownicy sanepidu po sprawdzeniu próbek pobranch z tych zbiorników. Za to dwa największe i najpopularniejsze w powiecie pabianickim kąpieliska: „Businka” w Pabianicach i „Nad Stawem” w Konstantynowie nie zostały dopuszczone do użytku z powodu zbyt dużej liczby bakterii paciorkowców kałowych w wodzie. Za to w ośrodku Caritas w Drzewocinach, powiat pabianicki, woda spełnia wszystkie wymogi sanepidu.

– Aby kąpieliska zostały otwarte, muszą dać pozytywny wynik dwie kolejne serie badań wody – wyjaśnia Urszula Sztuka-Polińska, powiatowy inspektor sanitarny w Pabianicach.

Najbliższe badania zostaną wykonane za dwa tygodnie. W Pabianicach nie będzie się można kąpać wcześniej niż pod koniec czerwca.

Szefowie obu pabianickich kąpielisk nie kryli zaskoczenia, gdy od nas dowiedzieli się o decyzji sanepidu.

– To efekt zaostrzenia rygorów przy badaniu wody. Poprzednio sanepid bez problemu dopuszczał nasze kąpieliska – zgodnie oświadczyli.

Nieznane są jeszcze wyniki pozostałych kąpielisk województwa łódzkiego. Jak poinformowała nas Wiesława Turek, kierownik laboratorium wody działu higieny komunalnej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, badania są w toku. Niektóre stacje dopiero zaczęły kontrole, inne już je kończą. Wyniki będą znane pod koniec tygodnia.

Autor artykułu: wp, Aro

Nie ma tego złego…

Wednesday, May 30th, 2001

Hitem wczorajszego dnia była informacja z Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że nabywanie przez członków spółdzielni mieszkań lokatorskich za 3 procent ich wartości jest niezgodne z konstytucją. Orzeczenie to oznacza, że – po wcześniejszym „ułatwieniu” nabycia działek przez wieczystych użytkowników – udało się spreparować kolejny prawniczy gniot.

Drugim hitem był protest pracowników wojskowego szpitala chorób gruźlicy i płuc w Otwocku. Przed Ministerstwem Obrony Narodowej pracownicy szpitala domagali się wypłaty pensji, których nie dostają od lutego. Kiedy kilka lat temu telewizja pokazywała rosyjskich górników, którzy też miesiącami czekali na zaległe pobory, nikomu przez myśl nie przeszło, że nasze władze też będą cierpieć na sklerozę, kiedy przyjdzie im wysupłać pieniądze nie na swoje apanaże, tylko na pensje dla ludzi.

Kolejnym hitem była wiadomość ze szpitala w Parczewie w województwie lubelskim. Oto 97 jego pacjentów i część personelu uległo zatruciu pokarmowemu. Niecodzienną przenikliwością wykazał się przy tym dyrektor sanepidu w Lublinie, który wiedząc, że wystąpiły u nich biegunka, wymioty, bóle brzucha i głowy, powiedział:

– Podejrzewamy, że w tym szpitalu doszło do zatrucia pokarmowego.

Z ostatniego przykładu wynika, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie dosyć, że nad pacjentami i personelem szpitala czuwa bystry szef sanepidu, to na dodatek od razu wszyscy zatruli się na miejscu: pomoc otrzymali natychmiast i nie narazili na dodatkowe koszty (transport) kasy chorych.

Autor artykułu: Jerzy Witaszczyk

„Naprzód” mięknie

Wednesday, May 30th, 2001

Spółdzielnia Inwalidów „Naprzód”, która wygrała przetarg na usługi porządkowe w szpitalu im. Biegańskiego w Łodzi, jest skłonna dać pracę 110 spośród 140 salowych i sanitariuszy, zatrudnionych dotychczas w tej placówce. Chce podpisać z nimi 3-letnie kontrakty z wynagrodzeniem 750 zł brutto miesięcznie plus 30 procent premii lub 800 zł brutto i 20 proc. premii.

Do takich ustaleń doszło wczoraj po kilku godzinach rozmów, w których uczestniczyli przedstawiciele marszałka województwa, dyrekcji szpitala i związków zawodowych.

Przypomnijmy, że w szpitalu im. Biegańskiego w poniedziałek doszło do protestu salowych i pielęgniarzy, którzy obawiali się utraty pracy po przekazaniu ich spółdzielni „Naprzód”, która chciała zatrudnić tylko 80 spośród 140 pracowników.
Wczoraj protestujący pracownicy szpitala nie podjęli jeszcze decyzji, czy przystaną na nowe warunki „Naprzodu”.

Autor artykułu: luk

Przedsiębiorczy, ludziom życzliwy

Monday, May 28th, 2001

Po raz czwarty przyznany został tytuł piotrkowskiej osobowości roku i statuetka Piotra. Po raz pierwszy decyzja powzięta został w trakcie galowego koncertu. Koncert prowadzili członkowie kabaretu NieMy, działającego przy Miejskim Ośrodku Kultury w Piotrkowie.

Oni też przedstawiali wszystkich nominowanych do tytułu, którzy wybrani zostali spośród kilkudziesięciu kandydatów zgłoszonych przez piotrkowian. Oto ich nazwiska (w kolejności alfabetycznej):

Włodzimierz Bieniek – współwłaściciel firmy zajmującej się przetwórstwem mięsa, znany z działalności charytatywnej; Stanisław Piotr Gajda – artysta plastyk, pomysłodawca i współorganizator międzynarodowych festiwali „Translacje” oraz „Interakcje”; Grzegorz Kozłowski – prezes Atletycznego Klubu Sportowego Piotrków, kontynuującego tradycje sekcji zapaśniczej GKS Piotrcovia (wiceprezydent miasta); Zbigniew Molenda – od lat walczący o uchronienie przed zniszczeniem i „ożywienie” kolejki wąskotorowej; Mirosław Ratajski – wieloletni prezes piotrkowskiego oddziału PTTK im. Michała Rawity Witanowskiego.

Werdykt kapituły, która zebrała się w trakcie piątkowego koncertu – ogłosił Tomasz Stachaczyk, ojciec chrzestny piotrkowskiego Piotra. – Tytuł osobowości roku i statuetkę Piotra otrzymuje… Włodzimierz Bieniek – usłyszeliśmy. – Niech ta nagroda będzie umownym podziękowaniem za to, co robicie dla nas wszystkich. I życzę spełnienia marzeń, a przynajmniej tego jednego, które znam: żeby wreszcie ta Twardosławicka…

Tutaj Tomaszowi Stachaczykowi przerwały brawa publiczności, Twardosławicka bowiem jest ulicą, przy której mieści, zakład braci Bieńków, i która nie może doczekać się asfaltowej nawierzchni.

Dodajmy, że Piotra 2001 wręczył prezydent Piotrkowa Andrzej Pol. W poprzednich latach tytuł ten otrzymywali: Krzysztof Kurczyna, Bogdan Bujak i Marek Konieczko. A piątkową galę uświetnił – obok kabaretu NieMy – bełchatowski chór Schola Cantorum.

Autor artykułu: mj

Murek schował pazurek

Monday, May 28th, 2001

Już trzykrotnie Łódź gościła siatkarzy Ligi Światowej, ale pierwszy raz zdarzyło się, żeby wspaniała publiczność w hali ŁOS nie obejrzała zwycięstwa Polaków. Wicemistrz olimpijski i ubiegłoroczny finalista Ligi potwierdził, że jest czołowym zespołem świata i jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa w bieżących rozgrywkach.

Potencjał Rosjan jest olbrzymii, bo potrafią zatuszować brak takiej gwiazdy jak Siergiej Tietiuchin, a zastępujący Giennadija Szipulina drugi trener Władimir Kondra może posadzić na ławce rezerwowych czołowego siatkarza Rosji w ostatnich latach Jakowlewa. Warto podkreślić, że w zespole Rosji wystąpiło siedmiu olimpijczyków z Sydney 2000: Roman Jakowlew, Andriej Jegorczew, Aleksiej Kazakow, Jewgienij Mitkow, Ilia Sawieliew, Igor Szulepow i Konstantin Uszakow, którzy wciąż stanowią trzon zespołu.

W sobotę mecz stał na wyższym poziomie, a największe emocje wywołał pierwszy set. Polacy wygrali po trzeciej piłce setowej, choć wcześniej Rosjanie aż pięciokrotnie stawali przed szansą skończenia partii. Również w sobotę nasz zespół rozbudził nadzieję na zwycięstwo już na początku.

Prowadzili 7:4, 9:6, 13:10 i 20:19, a rywale po raz pierwszy przejęli inicjatywę przy stanie 20:21. Sawieliew, który w piątek na 30 ataków udanie zakończył tylko 11, tym razem był bardziej skoncentrowany (13 punktów na 18 zbić).

Dostał znakomite wsparcie przy siatce od Szulepowa, a w następnych partiach od debiutanta Maksima Tierieszina (9 punktów na 15 ataków). Rosjanie znacznie lepiej zagrywali i sam Sawieliew miał aż 4 asy! Pierwszą partię zakończyli atakami po bloku najpierw Szulepow, a za chwilę Sawieliew, skutecznie tłumiąc entuzjazm Polaków.

W następnych partiach nasz zespół próbował poderwać się do walki, gorąco zagrzewany przez ponad 9-tysięczną publiczność, ale Rosjanie w bezwzględny sposób wykorzystywali każdy błąd Polaków. Nie pomogły nawet tak dowcipne transparenty: ,,Murek pokaż swój pazurek’’.

Rywalom nie sprawiał kłopotów odbiór zagrywki naszych zawodników. Słabiej niż w piątek wystawiał Andrzej Stelmach, nie był tak skuteczny Paweł Papke, a drugi obok niego najlepszy zawodnik pierwszego spotkania Dawid Murek gdzieś schował ,,swój pazurek’’. Ostatnia partia od stanu 14:15 stała się jednostronna. Popisowo rozgrywał piłkę najstarszy w zespole rosyjskim, jego kapitan 31-letni Konstantin Uszakow, który udzielił Polakom lekcji nowoczesnego prowadzenia gry. To głównie on obnażył niedostatki w grze Polaków, często doprowadzając do ataków swoich kolegów bez bloku.

Polska – Rosja 1:3 (33:31, 23:25, 21:25, 23:25) i 0:3 (23:25, 22:25, 19:25)

Polska: Murek, Stelmach, Prus, Musielak (w sobotę Gruszka), Papke, Stancelewski, libero Wójcik oraz Prygiel, Kadziewicz, Gruszka (w sobotę Musielak), Bąkiewicz. Trener: Ryszard Bosek

Rosja: Uszakow, Jegorczew, Szulepow, Jakowlew (w sobotę Tierieszin), Kazakow, Sawieliew, libero Mitkow oraz Gierasimow, Abramow, Archipow (tylko w piątek), Tierieszin (w piątek zmiennik). Trener: Władimir Kondra.

Sędziowali: Massimo Meneghini (Włochy) i Thorsten Rothoff (Szwecja).

Autor artykułu: Marek Kondraciuk

Szeptem mów, nie śpiewaj

Monday, May 28th, 2001

Do Łodzi po raz kolejny przyjechała Gwendolyn Bradley. Tym razem, by na specjalne zaproszenie dyrekcji Teatru Wielkiego wziąć udział w spektaklach „Napoju miłosnego” i „Czarodziejskiego fletu”. Czarnoskóra wokalistka, której głosem zachwycaliśmy się podczas inauguracji Międzynarodowego Konkursu Indywidualności Muzycznych im. Aleksandra Tansmana, wystąpiła w sobotę w partii Adiny.

„Napój miłosny” Donizettiego nie jest operą stawiającą ponadprzeciętne wymagania śpiewakom, jednak styl belcanta rządzi się określonymi prawami, którym sprzeniewierzać się nie wolno. Ostatnie przedstawienie łódzkiego Teatru Wielkiego nie było jednak najlepszym przykładem na hołdowanie zasadom pięknego śpiewu.

Z grona solistów najbliższy ideałowi był Rafał Songan. Artysta nie tylko stworzył przezabawną postać sierżanta-półgłówka Belcore, ale także imponował temperamentem wokalnym. Być może na scenie Teatru Wielkiego sobotniego wieczoru panowało niespotykanie niskie ciśnienie i atmosfera „antywokalna”, bowiem jedynie Songana można było wysłyszeć w ansamblach. Artysta całą partię zaśpiewał bez potknięć i… odpowiednio głośno.

O natężeniu głosu zwykle nie wspomina się w recenzjach, jako że śpiewacy zazwyczaj nie śpiewają szeptem. Tymczasem w sobotę para głównych bohaterów: Adina (Gwendolyn Bradley) i Nemorino (Dariusz Pietrzykowski) była słyszalna jak zza szyby. Niezależnie od siły ekspresji, wyśpiewywanych treści i emocji, artyści kwiląc, dusili w sobie kolejne frazy.

Sprawa jest o tyle żenująca, że łódzka scena może pochwalić się dobrą akustyką. I choć głos Bradley jest piękny, a i Pietrzykowskiego bardzo przyjemny, to męka nasłuchiwania wydawanych przez solistów dźwięków zniechęcała z minuty na minutę coraz bardziej.

I co z tego, że dobrze grała orkiestra pod batutą Tadeusza Kozłowskiego (choć zdarzyły się wpadki), świetnie śpiewał Songan, w solowych fragmentach wokalnie i aktorsko bardzo dobrze wypadał Piotr Miciński (Dulcamara), kiedy na scenie zamiast żaru uczuć, mieliśmy ledwie tlący się ogienek?

Być może Gwendolyn Bradley i Dariusz Pietrzykowski w „Napoju miłosnym” oszczędzali swe głosy, by w pełni zachwycić widzów podczas środowego przedstawienia „Czarodziejskiego fletu”? Publiczność jednak nie pojawiła się w teatrze, by podziwiać sztukę reglamentowania głosu, a jego pełną prezentację. Szeptem można mówić na widowni i w radiu. W operze należy śpiewać pełnym głosem. I najlepiej tak, jak napisał kompozytor.

Autor artykułu: Michał Lenarciński

Studenci dziękują

Friday, May 25th, 2001

Bardzo się cieszę z dwóch rzeczy – powiedział nam Marcin Rudzki. – Że przyciągnęliśmy tak wielu ludzi, którzy świetnie się bawili, że nie było żadnych rozrób i nikomu nic się nie stało.

Marcin Rudzki jest przewodniczącym Rady Samorządu Studentów piotrkowskiej filii Akademii Świętokrzyskiej. Rady, która była organizatorem tegorocznych juwenaliów.

Juwenalia trwały trzy dni, a ich przebieg relacjonowaliśmy. I nie zauważyliśmy ludzi wywołujących burdy (choć nietrzeźwych nie brakowało) czy celowo niszczących to, co stało na ich drodze. – Nasi funkcjonariusze nie musieli interweniować – potwierdza te obserwacje podinspektor Piotr Trzebski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji. – W ciągu tych dni zdarzały się tylko drobne utarczki.

Stłuczona też została szyba w jednym samochodzie stojącym w centrum miasta.

Zorganizowanie masowej, muzycznej i bynajmniej nie bezalkoholowej, a przy tym bezpiecznej imprezy – jest więc możliwe. Dodajmy jednak od razu, że nie jest to wyłącznie zasługa studentów.

– Serdecznie dziękujemy sponsorom i tym wszystkim, którzy pomogli nam choć trochę, i nie tylko finansowo – mówi Marcin Rudzki. – Za przyjaźń i życzliwość okazywaną studentom dziękujemy posłowi Romanowi Jagielińskiemu, który po raz drugi patronował juwenaliom. Naszemu rektorowi, prof. Jerzemu Kukulskiemu, dziękujemy za pomoc w organizowaniu święta i sponsorowanie koncertu R’n’G. A prezydentowi Piotrkowa Andrzejowi Polowi – za wyrozumiałość i życzliwy do nas stosunek.

Autor artykułu: mj

Młode wilki z ŁKS

Friday, May 25th, 2001

ŁKS to zespół młodych wilków – uważa Mirosław Dragan, trener Górnika Polkowice. – Dobrze, że łodzianie wygrali z Zagłębiem, bo nasycili się punktami. W sobotę, w 34. kolejce piłkarskiej drugiej ligi ŁKS podejmuje właśnie zespół Mirosława Dragana.

Łodzianie nie mają dobrych wspomnień po konfrontacjach z tym zespołem. W Pucharze Ligi przegrali u siebie 0:3 i na wyjeździe 0:1, a w lidze także 0:1. Ponadto, po burdach podczas meczu w Łodzi, stadion ŁKS został zamknięty do końca rundy jesiennej.

Polkowice wciąż myślą o zajęciu miejsca w pierwszej dwójce. Liczą na potknięcia prowadzącego duetu i zwycięstwa u siebie w bezpośrednich konfrontacjach z KSZO i z RKS Fameg.

Szkoleniowiec Polkowic mimo świetnego bilansu z ŁKS nie lekceważy łodzian: – Teraz to zupełnie inny zespół. Musi być jednak zmęczony środowym spotkaniem z Zagłębiem. Musimy to wykorzystać.

– Polkowice, jeżeli chcą zająć miejsce premiowane awansem do ekstraklasy, muszą w Łodzi wygrać – stwierdził Mirosław Dawidowski. – My wiosną wygraliśmy sześć z siedmiu spotkań u siebie. To daje nam przewagę psychiczną.

Polkowice grają w ustawieniu 3-5-2. Być może trener Dragan zdecyduje się na bardziej ofensywny system 3-4-3.

Przypuszczalny skład Górnika: Kijewski – Żyluk, Słowakiewicz, Szymański – Malawski, Salomoński, Ciliński, Urbaniak/Kułyk, Gorząd – Moskal, Ujek

Sobotnia konfrontacja będzie szczególnie prestiżowa dla pochodzącego z Przemkowa w powiecie Polkowice Jacka Kikowskiego, bramkarza ŁKS. Po zakończeniu sezonu Górnik zapewne opuści ze względów pozasportowych były bramkarz reprezentacji Polski U-21 Przemysław Norko. W Polkowicach pamiętają o Kikowskim i nie -wykluczone, że przy ewentualnym poszukiwaniu następców Przemysława Norki działacze Górnika zgłoszą się do Piotrcovii Ptak.

Szkoleniowiec ŁKS nie będzie miał do dyspozycji dwóch piłkarzy: Artur Błażejewski wyjechał na turniej reprezentacji Polski ,,Ateny 2004’’ w poludniowej Francji. Grzregorz Krysiak otrzymał w środę szóstą i siódmą żólłtą kartkę. Powrócą do składu Julcimar i Adrian Napierała.

Statystyka kartkowa pozostałych ełkaesiaków: Kikowski (2) – Krysiński (6), Julcimar (4), Napierała (7+1), Smoliński (8), Rodrigo (9) – Buchowicz (3), Golański (5), Sierant (6), Kucz (6), Łabędzki (5), Białas (2) – Błażejewski (1), Żuberek (2), Grad (1), Matusiak (2)

Przypominamy, że zawodnika eliminuje czwarta, siódma, dziesiąta oraz każda następna żółta kartka.

Autor artykułu: jk