Archive for August, 2001

Kuchnia z klimatem

Friday, August 31st, 2001

Czy to upał, czy też zima w kuchni, znajdującej się w Szkole Podstawowej w Złoczewie, panować będzie taka sama temperatura. Dzieje się tak za sprawą zamontowanych w jej pomieszczeniach klimatyzatorów.

Ale to nie są jedyne nowoczesne urządzenia, w które została wyposażona szkolna jadłodajnia. Remont pomieszczeń na dwóch kondygnacjach kosztował 182.000 złotych, z czego 26.000 złotych przekazała rada rodziców. Za te pieniądze odremontowano górną i dolną część część kuchni.

– Modernizacja była konieczna, ponieważ pomieszczeń nie poddawano gruntownym remontom od czasu, kiedy kilkadziesiąt lat temu wybudowano obiekt szkoły – mówi Antoni Kaczmarek, burmistrz Złoczewa.

– W czasie wakacyjnych prac wymieniono stare instalacje, doprowadzono także gaz. Tym samym trzeba było wymienić stary piec na nowy.

Odnowiono także stołówkę, pomieszczenie do wydawania posiłków oraz magazyn. Wydzielony został również pokój do przygotowywania warzyw tzw. obieralnia. Gruntownie odświeżono piwnicę, w której znajdują się spiżarnie.

Natomiast w części socjalnej zainstalowano prysznic.
Kuchnia w czasie roku szkolnego wydaje od 180 do 250 posiłków dziennie. Aby jeszcze bardziej usprawnić w niej pracę, w najbliższej przyszłości planowany jest zakup dużej zmywarki do talerzy.

Autor artykułu: (ts)

VIII Championat od zaplecza

Friday, August 31st, 2001

Bożena Łuczak-Skarżyńska: Wspaniała pogoda, tysiące widzów, setki zaproszonych gości, mnóstwo atrakcji, które podobały się uczestnikom VIII Championatu. Czy w kilka dni po jego zakończeniu pani prezes jest zadowolona?

Barbara Kaźmierska: – Championat jest najważniejszym w roku wydarzeniem dla wszystkich pracowników Ceramiki Tubądzin. Poprzedza go wielomiesięczny wysiłek całej załogi. Najbardziej cieszy nas fakt, że do organizacji imprezy włącza się coraz więcej instytucji i firm. Obecność przedstawicieli Kancelarii Prezydenta RP, szefów ogólnopolskich i wojewódzkich mediów, prezesa Klubu Biznesu Polskiego świadczy o tym, że nasza impreza zyskała wysoką rangę. Z przebiegu VIII Championatu jestem zadowolona. Mimo że upał dla wielu były uciążliwy, udało się zrealizować niemal wszystkie punkty programu. Nie doczekaliśmy się jedynie, właśnie z powodu gorąca, nowego rekordu Tubądzina w konkursie na potęgę skoku.

Wspomniała pani, że cała załoga angażuje się w przygotowanie championatu. Tymczasem chmura pary nad fabryką świadczyła o tym, że nie przerwaliście produkcji płytek.

– Nie ma w naszej firmie osoby, która nie miałaby znaczącego wkładu w przygotowania do championatu i przebiegu całej imprezy. A w najbardziej dla nas gorące dni zdecydowaliśmy o produkcji najmniej kłopotliwych jednobarwnych płytek. Dla potwierdzenia tego, że każdy miał swój udział w ostatecznym kształcie championatu dodam, że słynny „tubądziński smalec” warzyły panie z… kontroli jakości.

Smakosze zajadali pajdy wiejskiego chleba z tym smalcem i pogryzali ogórkami małosolnymi głośno chwaląc to danie. Skąd ten wyborny smak smalcu i ogórków?

– Od środy, poprzedzającej championat, nasze specjalistki według własnej receptury warzyły smalec, potem zlewały do kamionkowych naczyń, by tężał w odpowiedniej temperaturze. Jego tajemnica tkwi bez wątpienia w… kontroli i jakości. A 3.000 ogóreczków, także w specjalny sposób, kiszono „na szybko”. Zresztą wszystkie dania serwowane poza parkurem pochodziły z naszej ceramiczno-tubądzińskiej kuchni.

Ceramika Tubądzin kojarzy się coraz większej rzeszy ludzi z końmi. Nie obawiacie się, że championat zdominuje wasz główny produkt? A może w logo płytkarskiej firmy powinien pojawić się koń?

– Przyznaję, że o tym już myśleliśmy. Niestety, działają w świecie fabryki, które mają znak firmowy z koniem. Tubądzin pozostanie przy dotychczasowym logo, rozwijając swoją produkcję i kolejne championaty.

Koń będzie jednak waszym symbolem. O Ceramice Tubądzin mówi się coraz częściej „Ferrari w świecie płytek”. Takie określenie nie tylko nobilituje.

– Pociąga za sobą nowe wyzwania. Na to jesteśmy przygotowani. Chcemy, by o naszych przedsięwzięciach było głośno. Dlatego z wielkim zadowoleniem przyjęliśmy fakt, że z zaproszenia na VIII Championat skorzystało wielu naszych klientów. To dzięki nim firma może prosperować, a także organizować sierpniowe imprezy. I znów mamy rok na to, by przygotować dla tysięcy widzów nowe hippiczne atrakcje. Tubądzin jest takim miejscem, w którym panuje wyjątkowy klimat polskiej, przedwojennej tradycji. Do niej nawiązujemy, a na prośbę gości zapraszamy nie tylko jeźdźców, ale i rycerzy, sokolników, a od przyszłego roku także artystów.

Autor artykułu: Bożena Łuczak-Skarżyńska

Początek roku szkolnego i jubileusz na sportowo

Friday, August 31st, 2001

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Sieradzu żegna wakacje i wita nowy rok szkolny na sportowo. W sobotę o godzinie 15 w ośrodku w Męce rozpocznie się festyn sportowo-rekreacyjny, jakiego tu jeszcze nie było.

Ci, którzy zdecydują się wziąć udział w imprezie, koniecznie powinni zabrać rower. Dlaczego? Organizatorzy festynu zaplanowali ciekawe konkurencje na jednośladzie, w których wygrać można niezwykle cenne nagrody.

Będzie więc cross rowerowy dla dzieci i młodzieży do lat 18. W podobnym konkursie rywalizować mają także i ci po osiemnastce. To jednak nie wszystko, gdyż sił w wyścigu rowerowym po wertepach będą mogły spróbować panie.

Ci, którzy zjawią się w Męce bez roweru, nie pozostaną bez szans na ciekawe spędzenie popołudnia. Zaplanowano bowiem bieg rodzinny na orientację, a potem konkurs pod hasłem „Nowy rok szkolny bez nałogów”. Na koniec imprezy odbędzie się wspólne ognisko. Nie powinno zabraknąć dobrego jadła z rożna, pieczonych na ognisku kiełbasek, a także radosnej, letniej muzyki.

Tydzień później w tym samym ośrodku, w sportowych strojach pojawią się goście Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Sieradzu. W niekonwencjonalny sposób obchodzić będą 25-lecie firmy.

Autor artykułu: (d)

Atac w Billi

Thursday, August 30th, 2001

Pierwszy łódzki supermarket Billa zmienił właściciela i wkrótce zmieni nazwę na Atac. Kupcy wynajmujący w Billi powierzchnię nic o tym nie wiedzą. Co jeszcze się zmieni? Kierownictwo sklepu nie wie.

Łódzkiej Billi, położonej w wymarzonym punkcie miasta, nie wiodło się ostatnio najlepiej. W galerii handlowej często zmieniali się najemcy, a ostatnio kilka stoisk zupełnie opustoszało. Z Billi wyprowadził się nawet McDonald’s, co w Łodzi nie zdarzyło się jeszcze nigdzie. Wyjaśniano, że był w tym miejscu nierentowny.

Nasza reporterka zapytała wczoraj w kilku sklepach działających w galerii handlowej Billi, czy wiedzą już o nowym właścicielu obiektu i o nadchodzących zmianach. Sprzedawcy byli zaskoczeni. Nikt nie informował ich o sprzedaży sieci. Mają nadzieję, że będzie to niosło za sobą tylko zmiany na lepsze.

Austriacką Billę kupił ISMS, francuska firma, do której należy sieć supermarketów Atac i grupa kapitałowa Auchan. Francuzi przejęli 11 supermarketów Billa w całej Polsce. Do końca roku supermarkety te będą funkcjonowały pod swoją nazwą. Nowe logo pojawi się po roku działalności.

Od kierownika łódzkiego sklepu usiłowaliśmy dowiedzieć się, czy wie jakie konsekwencje niesie za sobą dla pracowników i dla klientów przejęcie supermarketu. Nie wiedział, odesłał nas do centrali w Warszawie.

– Niestety, na razie nie możemy udzielać żadnych informacji – powiedziała nam Ada Arent z biura marketingu Billa Poland. – Dodam tylko, że wyraźnych zmian w najbliższym czasie nie będzie.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nowy właściciel ma dalekosiężne plany. Chciałby do końca 2004 roku uruchomić w Polsce 50 placówek. Billa zatrudnia obecnie w jedenastu sklepach w Polsce 1000 pracowników. Przeważnie zlokalizowane są w centrach miast i posiadają średnią powierzchnię ok. 1700 m kw.

Nowy właściciel w Internecie zapewnia, że nie będzie zwalniał starych pracowników, ani kierownictwa. Zapewni im szeroki program szkoleniowy oraz akcje dla pracowników.
Czy nowy właściciel zmieni wizerunek sklepu i ściągnie najemców do pustych łódzkich wnętrz, okaże się już niebawem.

Autor artykułu: (Aro)

Światła bez ścieżki!

Thursday, August 30th, 2001

Na skrzyżowaniu al. Piłsudskiego z ul. Kilińskiego działa już sygnalizacja świetlna dla rowerzystów. Przejazd dla amatorów jednośladów wydzielono obok przejśca dla pieszych, mimo że… w okolicy trudno znaleźć ścieżkę rowerową!

W Zakładzie Drogownictwa i Inżynierii poinformowano nas, że do końca tygodnia powinna powstać tam ścieżka rowerowa, dlatego już jest sygnalizacja. Według pracowników, taka kolejność prac jest prawidłowa, ponieważ rowerzyści mimo braku ścieżki czują się bezpieczniej.

Na al. Piłsudskiego najpierw powstać ma ścieżka na odcinku od ul. Kopcińskiego do Kilińskiego, a później zostać przedłużona aż do ul. Piotrkowskiej. Jeśli dopisze pogoda, to w przyszłym tygodniu rowerzyści będą jeździć bezpieczniej.

Następna sygnalizacja świetlna stanie na skrzyżowaniu al. Piłsudskiego z ul. Sienkiewicza (po stronie domów handlowych). Prace rozpoczęły się wczoraj.

Autor artykułu: (mp.)

Jutro wyrok za podpalanie wind

Thursday, August 30th, 2001

Kary 6 lat więzienia zażądał prokurator dla 22-letniego Patryka T., który – jak ustalił oskarżyciel – podpalił trzy windy w blokach na Retkini, a wcześniej odkręcił gaz w mieszkaniu znajomego.

W marcu ubiegłego roku rano, ktoś podpalił windy w blokach przy ul. Napierskiego i Tomaszewicza. Jeden z mieszkańców zauważył szmatę tlącą się na podłodze kabiny i ugasił ją. Zobaczył młodego mężczyznę. Dostrzegł go później wśród osób przyglądających się gaszeniu pożaru w innym bloku. Zatrzymanym okazał się Patryk T.

Według biegłych, gdyby ogień się rozprzestrzenił, mógłby zagrozić życiu i zdrowiu mieszkańców bloków. Ustalono też, że kilkanaście dni wcześniej oskarżony był u znajomego. W większym gronie pili alkohol. Podczas snu gospodarza zabrał z jego domu dwie butelki wódki i kluczyki do jego mercedesa. Wychodząc z mieszkania, odkręcił zawory kuchenki gazowej. Nie ujechał daleko: zatrzymała go policja, bo spowodował kolizję.

Autor artykułu: (ak)

Szaleństwo w rynnie

Wednesday, August 29th, 2001

Tego jeszcze w Łodzi nie było! Już od połowy października łodzianie będą mogli w specjalnych wózkach gnać w metalowej rynnie z Rudzkiej Góry. Wczoraj rozpoczęły się prace przy budowie toru.

– Tor w postaci rynny ze stali nierdzewnej będzie miał 700 metrów długości – tłumaczy Tomasz Durka, dzierżawca terenu i wraz z Józefem Chowaniokiem inwestor powstającego Centrum Sportu i Rekreacji Rudzka Góra. – Jeździć na nim będzie 40 dwuosobowych wózków na rolkach ze średnią prędkością 40 km na godzinę.

Wózki-sanki zostaną wyposażone w specjalne kauczukowe hamulce, dzięki czemu będzie można zmniejszać prędkość podczas zjazdu. Niezależnie od tego urządzenia będą miały automatyczne hamulce włączające się po przekroczeniu dopuszczalnej prędkości.

Wszystkie urządzenia niemieckiej firmy „Wiegand”, których montaż zacznie się 9 września, przeszły niezbędne testy bezpieczeństwa – poinformował nas inwestor. Mają certyfikaty Polskich Kolei Linowych i Polskich Kolei Państwowych. Dzieci do lat 7 obowiązkowo będą musiały jeździć z dorosłym opiekunem.

Po sezonowej wymianie hamulców tor na Rudzkiej Górze będzie także czynny zimą.

W tej chwili w Polsce jest tylko kilka takich urządzeń, m.in. na Malcie koło Poznania i na górze Czantoria w Beskidzie Śląskim. Niestety, za przyjemność jednego zjazdu trzeba będzie w Łodzi zapłacić około 5 – 7 zł. Inwestorzy planują jednak na otwarcie ceny promocyjne.

Wraz z torem w połowie października oddana zostanie do użytku bacówka, w której po saneczkowych szaleństwach będzie można się ogrzać i coś przekąsić. Zmotoryzowanych miłośników toru powitają również dwa nowe parkingi (w tym jeden strzeżony). Razem z pobliskim parkingiem urzędu miasta, Centrum Sportu i Rekreacji pomieści prawie 1000 samochodów. Montaż toru powierzono producentom i specjalistom z niemieckiej firmy „Wiegand”, zaś koszt pierwszej części inwestycji wyniesie 3 miliony złotych.

Na wiosnę na Rudzkiej Górze planowana jest budowa niewielkiego amfiteatru wraz z miejscami do siedzenia oraz specjalnego grilla dla osób, które lubią biesiadować w plenerze.

Autor artykułu: (mawi)

Bauc spadł z konia

Wednesday, August 29th, 2001

Wiele wskazuje na to, że Jarosław Bauc nie zna kawału o bandzie rewolwerowców z Dzikiego Zachodu. Było to tak. Szef bandy odpytuje swoich zbirów z tabliczki mnożenia. – Ile jest dwa razy dwa? – Trzy! Pięć! Sześć! – zgadują bandyci.

– Cztery! – odpowiada John i po chwili spada z konia ugodzony celnym strzałem szefa. – Za dobrze liczył – usprawiedliwia się herszt przed swymi kompanami.

O tym, że Bauc umie liczyć, wie już cała Polska. Powołanej przez wicepremiera Janusza Steinhoffa komisji egzaminacyjnej, która miała go przyłapać na błędzie, wyszła taka sama dziura w budżecie jak Baucowi. Bauc, główny księgowy w rządzie Jerzego Buzka, jest od kilku tygodni najzacieklej zwalczanym ministrem. Stał się podejrzany w chwili, kiedy z Ministerstwa Finansów wyciekła informacja, że jeśli nie stanie się cud, to w roku 2002 rządowi zabraknie 60 miliardów złotych. Niestety, cudów na 60 miliardów nie ma. Sytuacja Bauca jeszcze bardziej się pogorszyła, kiedy jego urzędnicy po dokładniejszych wyliczeniach ustalili, że pomylili się o jedną trzecią.

Niestety, okazało się, że była to pomyłka w niewłaściwą stronę. Deficyt zamiast zmaleć o jedną trzecią, o jedną trzecią wzrósł, czyli wyniósł circa 90 miliardów złotych.

Wrogiem publicznym nr 1 Bauc stał się w chwili, gdy nazbyt poważnie – jak na ten rząd – potraktował obowiązki i pokazał rządowi, na czym można zaoszczędzić. Czy można się dziwić, że został odstrzelony, kiedy się okazało, że liczy dobrze, a nawet za dobrze? Poza tym zawsze się ścina głowy posłańcom, którzy przynoszą złe wiadomości.

Autor artykułu: Jerzy Witaszczyk

Cukiernicze gemy i sety

Tuesday, August 28th, 2001

Na kortach sieradzkiego MOSiR rozegrano ogólnopolski turniej tenisa ziemnego cukierników i piekarzy. 27 zawodników z całej Polski walczyło o puchar ufundowany przez sieradzką firmę „Kwartet”. Rywalizowano w dwóch kategoriach wiekowych.

W grupie młodszej (zawodnicy do lat 45) najlepszy okazał się Janusz Piasny z Olkusza, który otrzymał również puchar ufundowany przez „Dziennik Łódzki – Wiadomości Dnia” i „Nad Wartą”.

Miejsce drugie przypadło Wiesławowi Bieńkowskiemu z Mikołajek, a trzecie exaequo Robertowi Hołysowi i Pawłowi Hołysowi – obaj z Łodzi. Wśród tenisistów mających powyżej 45 lat najlepiej rakietą władał Mariusz Bieńkowski z Iławy.

Miejsce drugie wywalczył krakowianin Jerzy Budzek, a na pozycji trzeciej Stefan Frąckowiak z Poznania i Zenon Łubaszuk z Warszawy.

W grze podwójnej triumfowała para Robert Hołys (Łódź) – Tadeusz Fogiel (Radom). Z miejsca drugiego cieszyli się łodzianie Paweł Hołys oraz Jan Grzybowski.
Turniej pocieszenia zakończył się sukcesem tenisisty z Poznania Andrzeja Sperzyńskiego.

Autor artykułu: (d)

Ciągle za mało inwestorów

Monday, August 27th, 2001

W pierwszym półroczu tego roku piotrkowski urząd pracy pozyskał 1.471 ofert pracy, tj. o 649 mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Zdaniem kierownictwa placówki, jest to wynik trudnej sytuacji na lokalnym rynku pracy, spowodowany ciągłym ograniczaniem zatrudnienia oraz brakiem nowych inwestorów.

Rozpoczynajace działalność na naszym terenie firmy handlowo-usługowe (np. market „Plus”, FM Logistic w Jarostach, FM Silesia w Wolborzu) tworzą zbyt mało miejsc pracy i nie rozwiązują narastającego problemu bezrobocia.

Wśród 1.471 ofert pracy zgłoszonych do urzedu, prawie 600 (40 procent) dotyczyło branży handlowo-usługowej. Znaczący udział (około 22 proc.) stanowiły oferty pozyskane z zakładów produkcyjnych różnych branż i zawodów. W zakładach przemysłu lekkiego odnotowano 236 zgłoszeń wolnych miejsc pracy. Taką samą liczbę zgłosiły firmy branży budowlanej.

Wobec zapotrzebowania lokalnego rynku pracy na specjalistów, duże trudności z pozyskaniem zatrudnienia miały osoby: bez kwalifikacji, z wykształceniem niepopularnym (np. rolnicy, pielęgniarki), osoby powyżej 40. roku życia.

Autor artykułu: oby