Bożena Łuczak-Skarżyńska: Wspaniała pogoda, tysiące widzów, setki zaproszonych gości, mnóstwo atrakcji, które podobały się uczestnikom VIII Championatu. Czy w kilka dni po jego zakończeniu pani prezes jest zadowolona?
Barbara Kaźmierska: – Championat jest najważniejszym w roku wydarzeniem dla wszystkich pracowników Ceramiki Tubądzin. Poprzedza go wielomiesięczny wysiłek całej załogi. Najbardziej cieszy nas fakt, że do organizacji imprezy włącza się coraz więcej instytucji i firm. Obecność przedstawicieli Kancelarii Prezydenta RP, szefów ogólnopolskich i wojewódzkich mediów, prezesa Klubu Biznesu Polskiego świadczy o tym, że nasza impreza zyskała wysoką rangę. Z przebiegu VIII Championatu jestem zadowolona. Mimo że upał dla wielu były uciążliwy, udało się zrealizować niemal wszystkie punkty programu. Nie doczekaliśmy się jedynie, właśnie z powodu gorąca, nowego rekordu Tubądzina w konkursie na potęgę skoku.
Wspomniała pani, że cała załoga angażuje się w przygotowanie championatu. Tymczasem chmura pary nad fabryką świadczyła o tym, że nie przerwaliście produkcji płytek.
– Nie ma w naszej firmie osoby, która nie miałaby znaczącego wkładu w przygotowania do championatu i przebiegu całej imprezy. A w najbardziej dla nas gorące dni zdecydowaliśmy o produkcji najmniej kłopotliwych jednobarwnych płytek. Dla potwierdzenia tego, że każdy miał swój udział w ostatecznym kształcie championatu dodam, że słynny „tubądziński smalec” warzyły panie z… kontroli jakości.
Smakosze zajadali pajdy wiejskiego chleba z tym smalcem i pogryzali ogórkami małosolnymi głośno chwaląc to danie. Skąd ten wyborny smak smalcu i ogórków?
– Od środy, poprzedzającej championat, nasze specjalistki według własnej receptury warzyły smalec, potem zlewały do kamionkowych naczyń, by tężał w odpowiedniej temperaturze. Jego tajemnica tkwi bez wątpienia w… kontroli i jakości. A 3.000 ogóreczków, także w specjalny sposób, kiszono „na szybko”. Zresztą wszystkie dania serwowane poza parkurem pochodziły z naszej ceramiczno-tubądzińskiej kuchni.
Ceramika Tubądzin kojarzy się coraz większej rzeszy ludzi z końmi. Nie obawiacie się, że championat zdominuje wasz główny produkt? A może w logo płytkarskiej firmy powinien pojawić się koń?
– Przyznaję, że o tym już myśleliśmy. Niestety, działają w świecie fabryki, które mają znak firmowy z koniem. Tubądzin pozostanie przy dotychczasowym logo, rozwijając swoją produkcję i kolejne championaty.
Koń będzie jednak waszym symbolem. O Ceramice Tubądzin mówi się coraz częściej „Ferrari w świecie płytek”. Takie określenie nie tylko nobilituje.
– Pociąga za sobą nowe wyzwania. Na to jesteśmy przygotowani. Chcemy, by o naszych przedsięwzięciach było głośno. Dlatego z wielkim zadowoleniem przyjęliśmy fakt, że z zaproszenia na VIII Championat skorzystało wielu naszych klientów. To dzięki nim firma może prosperować, a także organizować sierpniowe imprezy. I znów mamy rok na to, by przygotować dla tysięcy widzów nowe hippiczne atrakcje. Tubądzin jest takim miejscem, w którym panuje wyjątkowy klimat polskiej, przedwojennej tradycji. Do niej nawiązujemy, a na prośbę gości zapraszamy nie tylko jeźdźców, ale i rycerzy, sokolników, a od przyszłego roku także artystów.
Autor artykułu: Bożena Łuczak-Skarżyńska