Często, bezpiecznie, gdzie popadnie. Głównie w domu, ale z fantazją. Tak piotrkowianie mówią o swoim życiu seksualnym. Ale nie wszystkich ono satysfakcjonuje.
– Ludzie w ogóle nie lubią rozmawiać o seksie – mówi 19-letnia Jagoda. Swoje zdanie na ten temat ma
50-letni piotrkowianin, który przyszedł na „Krzywdę” z żoną i wnuczką: – Teraz panuje otwartość w mówieniu o „tym”. Nikogo to nie krępuje, nikt się nie wstydzi. Widać na ulicach…
To fakt. W gazetach, radiu i telewizji wszyscy mówią o seksie. Nagie ciała, dwuznaczne i pikantne teksty, programy, w których znani i nieznani ochoczo dzielą się najintymniejszymi szczegółami swojego życia. Jest też druga strona medalu: środowiska katolickie przypominające o zagubionej moralności, inteligencja piętnująca masowe podglądactwo i wreszcie sąsiedzi, którzy wszystko widzą, słyszą i… komentują.
– Seks to przecież samo życie. Starsi narzekają na rozpustę, a przecież robili to samo – mówi piotrkowianka, matka i babcia.
Szeroko pojęta edukacja seksualna, głównie w prasie dla młodzieży, nie pozostaje bez wpływu na wkraczających w tę sferę życia nastolatków. Inicjacja seksulana zaczyna się dużo wcześniej i nie zawsze pozostawia miłe wspomnienia. To, że wstydzimy się o „tych sprawach” mówić, wychodzi w braku przygotowania młodych ludzi do dorosłego życia.
– Ja się dowiadywałam sama, teraz tego dużo jest w prasie – szczerze przyznaje atrakcyjna szatynka.
– Trochę od siostry, która, wie więcej…
Kiedyś, jak przyznają starsi wiekiem, uświadamianie odbywało się na boku, dyskretniej. Dziś, dobre rady jak „to” robić, można znaleźć na ulicy. Młodzi bardziej niż ich rodzice boją się ciąży, chorób. Sposób myślenia zmienił się wraz z sytuacją ekonomiczną, przyjęciem zachodniego stylu życia. Rodzice mówili, że jakoś to będzie. Generacja Internetu ma ogromny apetyt na świat, nie chce pakować się w pieluchy zaraz na starcie. W modzie jest kariera, liczą się pieniądze. Ale…
– Ja to robię bez prezerwatywy – mówi dziewczyna z okolic Piotrkowa. – Ufam mojemu chłopakowi.
Jednak to właśnie coraz więcej kobiet wybiera bezpieczny seks. To one kupują kondomy, biorą hormonalne środki antykoncepcyjne. Nie chcą niespodzianek, macierzyństwo odkładają na później. Dla panów też liczy się bezpieczeństwo, a co za tym idzie komfort psychiczny i udany seks.
– Generalnie jest zabójczo – przyznaje dwudziestokilkuletni spalony słońcem. – Bez ograniczeń, gdzie popadnie, ze stałą partnerką. Tylko bezpiecznie. Mężczyźni boją się jeszcze porażek. – Ja jestem bardzo usatysfakcjonowany – Witek niedługo skończy 28 lat. – Czasami tylko niezadowolony z siebie.
Zapytani, starsi mieszkańcy miasta przyznają, że ich życie erotyczne kuleje. – Nie, nie jestem zadowolony – zdecydowanie przyznaje pan w średnim wieku. – Moja partnerka tego nie lubi.
– Raczej nie – mieszkanka Piotrkowa z 20-letnim stażem małżeńskim. – Nie mam warunków, prawie dorosłe dzieci, mieszkanie żadne. No i wszystko staje się ważniejsze od seksu. Po chwili dodaje. Może się trochę zaniedbało związek…
Na seks też po prostu brak czasu, bo ochota jest zawsze. W większości aptek w mieście, gdy i z tą ostatnią krucho, można kupić viagrę. Jak mówią sprzedawczynie, zainteresowanie specyfikiem, po pierwszej fali, ostatnio osłabło. Jedna niebieska tabletka, tylko na receptę, kosztuje zresztą, bagatela, ponad 50 złotych. Jedyny w Piotrkowie sexshop też nie narzeka na brak klientów.
Największym wzięciem cieszą się wibratory, gumowe lalki, kajdanki, afrodyzjaki, przedłużaczki… Zakupy tu dokonane szybko lądują w przepastnej reklamówce, tak żeby nikt nic nie widział. Kupują młodzi i ludzie po sześćdziesiątce, panie i panowie.
– Są tacy, co dziesięć razy przejdą koło sklepu, a wchodzą dopiero jak pusty – mówi sprzedawczyni. Rumieniec oblewa twarze pytających o prezerwatywy i pisma erotyczne w piotrkowskich kioskach. Zawstydzają się również kioskarki.
– W supermarketach jest jeszcze gorzej, bo przy kasie wszyscy widzą, co kupujesz – mówi Edyta, która raz odważyła się na taki zakup. Co tu ukrywać, generalnie w Piotrkowie z seksem jest, jak wszędzie.
Autor artykułu: kw