Jak ozdobić groby w święto zmarłych to dziś pewien problem. Wywołują go nie tylko ceny, ale i kradzieże, których nie brakuje
Oprócz świateł rodzima tradycja nakazuje ozdobić groby kwiatami. Dziś częściej wykorzystuje się do tych celów kwiaty sztuczne, które mają przewagę cenową i są trwalsze. Na zakup jednych i drugich, niestety, stać coraz mniej osób.
Cena zależy od tego, gdzie się kupuje. Przodujące w handlu nagrobnymi ozdobami Aleje Cmentarne rzeczywiście wyglądają kolorowo. Oferowane tam chryzantemy mają odcienie żółci, bieli i purpury, dorodne kwiaty. Wiązanka z odmiany mniej okazałej kosztuje od 25 do 40 zł.
Nieco mniej płaci się dziś za wyrób w pełni sztuczny, tzn. i podkład wiązanki, i kwiaty na nim upięte są całkowicie syntetyczne. Z daleka trudno rozpoznać, z bliska widać jednak wyraźnie, że naturę trudno podrobić. Ten typ ozdób cieszy się jednak dużym powodzeniem. Po pierwsze, wytrzyma chłód i nie zwiędnie, po drugie – zakup pochłania mniej złotówek. W przypadku sztucznych wiązanek ceny zaczynają się od 20 i nie przekraczają 35 zł, chyba że jest to wyjątkowo okazały wieniec. Najtańsze są, mniej kojarzone ze świętem zmarłych, róże. Sztuczna chryzantema kosztuje 1,50 zł, maksimum 3 zł, róża zaś w granicach 1,50–1,70 do 2 zł w przypadku zdobionych np. sztucznymi kropelkami rosy. Wiązanki sprzedają się dobrze i każdy ze sprzedawców dba oczywiście o szeroki asortyment tych wyrobów. Problem jednak w tym, że wielu z kupujących narzeka na brak pieniędzy, próbuje utargować choć złotówkę.
– Ludzie nadal kupują wiązanki, ale widać, że starają się przeznaczyć na nie jak najmniej pieniędzy – podkreślają sprzedawcy. – Poza tym minęły już czasy, gdy niemal każda rodzina układała wiązanki na grobach bliskich.
W czasie zakupów na miejskich rynkach, w supermarketach, które także oferują kwiaty, a nawet w osiedlowych sklepach – widać, że piotrkowianie zastanawiają się, co właściwie kupić. Do często chudych portfeli dołącza jeszcze jeden problem znany w Piotrkowie nie od dziś.
– Wiązanki znikają z grobów – mówi Maria Balawajder, mieszkanka Piotrkowa. – Jeżeli zaniesie się je na cmentarz nawet w przeddzień swięta, rano może ich już nie być. Ja zanoszę kwiaty dopiero 1 listopada, gdy idę odwiedzić groby bliskich. Inaczej nie ma sensu, grób może zostać ogołocony.
Próby zapobiegania kradzieżom polegają przede wszystkim na oszpecaniu ozdób. Brzmi to smutno, ale jest szeroko praktykowane. Kwiaty polewane są kropelkami stearyny, które skuteczniej chronią je przed kradzieżą niż drut, którym niektórzy usiłują przywiązać wieniec do pomnika. Stosuje się te metody także na kwiatach doniczkowych, których coraz więcej pojawia się na rynkach.
Widać tu pewną przewagę cenową marketów nad ulicznym handlem. Niewielkie chryzantemy kupić można już za 3–3,50 zł, na rynku o złotówkę bądź dwie drożej. W przypadku większej ilości kwiatów chryzantemy, np. 5, 6 w doniczce, cena sięga 7–10 złotych. Inne z oferowanych, barwnych kwiatów doniczkowych mogą kosztować nawet 16–18 złotych.
Co roku, mimo czasów pustego portfela, piotrkowianie potrafią sprawić, że miejskie nekropolie skrzą się światłami zniczy, roztaczają zapach stearyny i świeżych jodeł. Pstrzą się kolorami kwiatów. Atmosfera przepojna jest duchem pamięci, który, jak widać, ceny nie ma…
Autor artykułu: (kp)