Archive for October, 2001

Złociste ale sztuczne

Tuesday, October 30th, 2001

Jak ozdobić groby w święto zmarłych to dziś pewien problem. Wywołują go nie tylko ceny, ale i kradzieże, których nie brakuje

Oprócz świateł rodzima tradycja nakazuje ozdobić groby kwiatami. Dziś częściej wykorzystuje się do tych celów kwiaty sztuczne, które mają przewagę cenową i są trwalsze. Na zakup jednych i drugich, niestety, stać coraz mniej osób.

Cena zależy od tego, gdzie się kupuje. Przodujące w handlu nagrobnymi ozdobami Aleje Cmentarne rzeczywiście wyglądają kolorowo. Oferowane tam chryzantemy mają odcienie żółci, bieli i purpury, dorodne kwiaty. Wiązanka z odmiany mniej okazałej kosztuje od 25 do 40 zł.

Nieco mniej płaci się dziś za wyrób w pełni sztuczny, tzn. i podkład wiązanki, i kwiaty na nim upięte są całkowicie syntetyczne. Z daleka trudno rozpoznać, z bliska widać jednak wyraźnie, że naturę trudno podrobić. Ten typ ozdób cieszy się jednak dużym powodzeniem. Po pierwsze, wytrzyma chłód i nie zwiędnie, po drugie – zakup pochłania mniej złotówek. W przypadku sztucznych wiązanek ceny zaczynają się od 20 i nie przekraczają 35 zł, chyba że jest to wyjątkowo okazały wieniec. Najtańsze są, mniej kojarzone ze świętem zmarłych, róże. Sztuczna chryzantema kosztuje 1,50 zł, maksimum 3 zł, róża zaś w granicach 1,50–1,70 do 2 zł w przypadku zdobionych np. sztucznymi kropelkami rosy. Wiązanki sprzedają się dobrze i każdy ze sprzedawców dba oczywiście o szeroki asortyment tych wyrobów. Problem jednak w tym, że wielu z kupujących narzeka na brak pieniędzy, próbuje utargować choć złotówkę.

– Ludzie nadal kupują wiązanki, ale widać, że starają się przeznaczyć na nie jak najmniej pieniędzy – podkreślają sprzedawcy. – Poza tym minęły już czasy, gdy niemal każda rodzina układała wiązanki na grobach bliskich.

W czasie zakupów na miejskich rynkach, w supermarketach, które także oferują kwiaty, a nawet w osiedlowych sklepach – widać, że piotrkowianie zastanawiają się, co właściwie kupić. Do często chudych portfeli dołącza jeszcze jeden problem znany w Piotrkowie nie od dziś.

– Wiązanki znikają z grobów – mówi Maria Balawajder, mieszkanka Piotrkowa. – Jeżeli zaniesie się je na cmentarz nawet w przeddzień swięta, rano może ich już nie być. Ja zanoszę kwiaty dopiero 1 listopada, gdy idę odwiedzić groby bliskich. Inaczej nie ma sensu, grób może zostać ogołocony.

Próby zapobiegania kradzieżom polegają przede wszystkim na oszpecaniu ozdób. Brzmi to smutno, ale jest szeroko praktykowane. Kwiaty polewane są kropelkami stearyny, które skuteczniej chronią je przed kradzieżą niż drut, którym niektórzy usiłują przywiązać wieniec do pomnika. Stosuje się te metody także na kwiatach doniczkowych, których coraz więcej pojawia się na rynkach.

Widać tu pewną przewagę cenową marketów nad ulicznym handlem. Niewielkie chryzantemy kupić można już za 3–3,50 zł, na rynku o złotówkę bądź dwie drożej. W przypadku większej ilości kwiatów chryzantemy, np. 5, 6 w doniczce, cena sięga 7–10 złotych. Inne z oferowanych, barwnych kwiatów doniczkowych mogą kosztować nawet 16–18 złotych.
Co roku, mimo czasów pustego portfela, piotrkowianie potrafią sprawić, że miejskie nekropolie skrzą się światłami zniczy, roztaczają zapach stearyny i świeżych jodeł. Pstrzą się kolorami kwiatów. Atmosfera przepojna jest duchem pamięci, który, jak widać, ceny nie ma…

Autor artykułu: (kp)

Koniec koszmaru

Tuesday, October 30th, 2001

Trwający trzy miesiące remont skrzyżowania Narutowicza – Kopcińskiego wreszcie się skończył

Dziś o godzinie 14 zostanie oficjalnie zakończony remont węzła komunikacyjnego Narutowicza – Kopcińskiego (na odcinku od ronda Waryńskiego do ul. Zelwerowicza). Inwestycja kosztowała miasto 13,7 mln złotych, a część funduszy pochodziła z kredytu Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Kompleksowa modernizacja skrzyżowania trwała trzy miesiące. W tym czasie ekipy MPK wymieniły 935 metrów wyeksploatowanego torowiska tramwajowego na ul. Narutowicza (na odcinku od ul. Wierzbowej do Matejki), powstały trzy nowoczesne przystanki tramwajowe (dwa na ul. Narutowicza i jeden na ul. Kopcińskiego) – poszerzone, wypiętrzone ponad powierzchnię jezdni, ograniczone barierkami.

Samo skrzyżowanie zmieniło się prawie nie do poznania. Przede wszystkim zniknęła wysepka przed szpitalem im. Barlickiego, służąca do parkowania samochodów, dzięki temu zachodnia jezdnia ul. Kopcińskiego znacznie się poszerzyła. Kolejna ważna zmiana to sygnalizacja świetlna, która stanęła na skrzyżowaniu ulic Kopcińskiego i Jaracza. Przypomnijmy, że od dziś ul. Jaracza na całej długości jest jednokierunkowa, a zaraz za skrętem wygospodarowano miejsca do parkowania.

Wzdłuż remontowanych odcinków ul. Narutowicza i Kopcińskiego powstały nowe chodniki, trawniki i klomby z zielenią.

W związku z zakończeniem prac od dziś od godz. 14 na właściwą trasę wracają autobusy linii 58, a wieczorem „po staremu” zaczną jeździć autobusy linii 155 i 158.
đ Od wczoraj otwarta dla ruchu samochodowego jest także północna jezdnia al. Sikorskiego, gdzie wymieniono nawierzchnię.

Autor artykułu: (mp.)

Szpital chce przejąć dom

Tuesday, October 30th, 2001

W dwupiętrowym Domu Pomocy Społecznej nr 4 przy Ciołkowskiego przebywają pensjonariusze, którzy nie mogą żyć samodzielnie, bo cierpią na choroby przewlekłe: Parkinsona, Alzheimera, stwardnienie rozsiane, choroby nowotworowe. Są zadowoleni z opieki, ale obawiają się przejęcia przez szpital im. Kopernika.

– Boimy się, co się z nami stanie. Nie potrafimy o siebie walczyć, nie chcemy, żeby wchłonął nas duży szpital wojewódzki, który jest zadłużony i naszym kosztem będzie się oddłużał – powiedzieli nam pensjonariusze z Domu Pomocy Społecznej. – Dom Pomocy Społecznej nr 4 podlega Miejskiemu Ośrodkowi Pomocy Społecznej.

– Wiem, że w przyszłym tygodniu zakończą się negocjacje między dyrektorem szpitala Józefem Tazbirem a Pawłem Osiborskim, dyrektorem MOPS. Uważam, że powinniśmy się cieszyć, że szpital jest zainteresowany przejęciem DPS, jako duży organizm zapewni chorym lepszą opiekę medyczną, dołoży z własnych środków na poprawę warunków życia pensjonariuszy – mówi Karol Chądzyński z łódzkiego MOPS.
W DPS nr 4 mieszka obecnie 153 pensjonariuszy. Opiekuje się nimi wykwalifikowany personel. Jako jedyny w Łodzi zapewnia opiekę hospicyjną (dla chorych na nowotwory).

Szpital stara się przejąć Dom Pomocy Społecznej od 1993 r. Pisma w tej sprawie krążą między Urzędem Miasta Łodzi a Urzędem Wojewódzkim. W 1999 r. prezydent Krzysztof Panas odpowiedzialny za sprawy służby zdrowia w mieście sprzeciwił się przekazaniu DPS szpitalowi.

– Na tegoroczne negocjacje w sprawie przekazania DPS szpitalowi zgodził się Zarząd Miasta – mówi Lucyna Batorowicz, dyrektor DPS nr 4. – Mamy za sobą spotkanie, z którego na razie niewiele wynika. Przekształcenie Domu Pomocy Społecznej w zakład opiekuńczo-leczniczy, jak chce to zrobić szpital, nie poprawi sytuacji naszych pensjonariuszy. Co miesiąc dostajemy dotację na każdego pensjonariusza około 1200 zł. Sami wpłacają około 400 zł. 90 procent naszych chorych to osoby leżące, wymagające szczególnej opieki.

– Włączenie Domu Pomocy Społecznej nr 4 w struktury szpitala wojewódzkiego im. Kopernika poprawiłoby warunki życia pensjonariuszy – mówi Józef Tazbir, dyrektor szpitala im. Kopernika. – Mieliby doskonałą opiekę medyczną, a prowadzenie wspólnej kuchni, administracji, pralni znacznie obniżyłoby koszty funkcjonowania placówki. Chorzy mogliby korzystać ze szpitalnego ogrodu.

Autor artykułu: (jxb)

Widzew chce rewanżu

Saturday, October 27th, 2001

W przedostatniej kolejce rundy rewanżowej ekstraklasy w sobotę o godz. 17.30 na boisku przy al. Piłsudskiego 138 w Łodzi piłkarze Widzewa podejmują KSZO Ostrowiec.

Łodzianie liczą na udany rewanż za wstydliwą sierpniową porażkę 0:3. W tamtym spotkaniu obie drużyny prowadzili inni trenerzy: widzewiaków Marek Kusto, a KSZO Krzysztof Tochel. Widzew rozpoczął mecz nawet obiecująco, ale zmarnował kilka wybornych okazji. Potem przyszedł serial kompromitujących błędów obrońców i bramkarza. Już w 41 minucie opuścił boisko za dwie żółte kartki Sebastian Rutka. Beniaminek wykorzystał to z całą bezwzględnością i wygrał 3:0, po golach samobójczym Daniela Bogusza oraz Wojciecha Małochy i Jarosława Popieli. Nowym trenerem gości jest poprzedni koordynator Józef Antoniak. Pod jego wodzą KSZO już pokonało GKS Katowice 1:0 i to podtrzymało nadzieję na awans do czwórki, zwłaszcza po piątkowej porażce Zagłębia z Wisłą. Trzeba liczyć się z walką beniaminka o zwycięstwo w Łodzi nad ostatnim w tabeli Widzewem. Goście będą osłabieni brakiem odsuniętych za czwarte kartki Wojciecha Małochy oraz Rafała Lasockiego.

Przed trójką obrońców będą operowali były widzewiak Łukasz Gorszkow i Dariusz Pietrasiak, których zadaniem będzie pilnowanie zwłaszcza reżyserów gry Chańki i Kaczmarczyka.

Trener gości bardzo liczy na Zbigniewa Wyciszkiewicza, który tyle lat spędził w widzewskim klubie. W ataku partnerem Tomasza Żelazowskiego (aż 7 goli z 13 bramek drużyny) będzie zapewne pozyskany z Ceramiki Arkadiusz Bilski, bo Dariusz Solnica nie spełniał oczekiwań.

Największym sukcesem beniaminka z Ostrowca jest zwycięstwo z mistrzowską Wisłą w Krakowie 1:0.

Pod wodzą Dariusza Wdowczyka widzewiacy nie wygrali meczu ligowego (1:2 z Odrą i 1:1 z Górnikiem). Pora na zwycięstwo. Trener wybrał następującą szesnastkę, z którą spotka się w hotelu „Boss” i stamtąd, po odprawie taktycznej, dojedzie na mecz: Ludwikowski, Piekutowski, Jop, Urbaniak, Bogusz, Gula, Gajewski, Michalczuk, Wiechowski, Kaczmarczyk, Szemoński, Suchomski, Zając, Chańko, Kalu oraz Ratajczak (w piątek po południu nie nadszedł jeszcze jego certyfikat z Niemiec). Będzie to pierwszy występ przed łódzką publicznością Jacka Chańki jako widzewiaka. Na uwagę zasługuje też powrót dwóch rekonwalescentów – Rafała Kaczmarczyka i Sergiusza Wiechowskiego. Z powodu siódmej żółtej kartki nie może grać Sławomir Rutka, a Daniel Dubicki i Patryk Rachwał leczą kontuzje.

Wypada przypomnieć, że dotąd zdobyte 10 punktów oznacza zaledwie 5 punktów Widzewa w grupie spadkowej. Ewentualne sobotnie zwycięstwo zapewniłoby kolejne dwa punkty w „nowej tabeli”. Jest więc o co walczyć. W sezonie 1997/98, po porażce w Ostrowcu 0:2, widzewiacy wygrali rewanż 2:0 (Szemoński i Terlecki). Może to dobry omen ?

Autor artykułu: Bogusław Kukuć

Gorzałka w opałach

Saturday, October 27th, 2001

Pod kryptonimem „Chmiel 2001” zorganizowano ćwiczenia doskonalące jednostki OSP z północnej części powiatu piotrkowskiego, wchodzące w skład Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.

Założenia były takie. Podczas prac spawalniczych, prowadzonych w przedsionku magazynu spirytusu gorzelni w Lubiatowie, zapaliła się konstrukcja dachu. Robotnicy próbowali ugasić ogień podręcznym sprzętem. Działania te okazały się jednak nieskuteczne z powodu rozprzestrzeniania się pożaru po konstrukcji więźby dachowej. W rezultacie ogień szybko przenosi się w stronę magazynu spirytusu, w którym znajduje się zbiornik, gdzie jest 40 tys. litrów.

Kierownik gorzelni powiadamia miejskie stanowisko kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Piotrkowie oraz miejscową jednostkę OSP. Na miejsce jadą strażacy z Piotrkowa oraz z najbliższych jednostek OSP. Dodatkowo, ze względu na duże zagrożenie, wysłane zostają jednostki KSRG z północnej części powiatu: z Żarnowicy, Wolborza, Moszczenicy, Czarnocina i Lubanowa.

W tym czasie ogień przedostaje się na dach magazynu i zagraża części produkcyjnej, gdzie znajduje się kolumna destylacyjna.

Pierwsi docierają na miejsce ochotnicy z Lubiatowa, rozpoznają sytuację i przystępują do gaszenia ognia.

Kolejna jednostka – OSP Wolbórz – wykorzystując aparaty powietrzne przeprowadza natarcie wewnętrzne do przedsionka magazynu. Kolejne przybyłe na miejsce jednostki z Żarnowicy, Moszczenicy i Czarnocina podają wodę na palący się dach, bronią piętrowej części budynku i zasilają w wodę jednostki prowadzące natarcie. OSP Lubanów pozostaje w odwodzie. Po 40 minutach pożar zostaje opanowany i rozpoczyna się dogaszanie.

Ćwiczeniami kierował w pierwszym etapie naczelnik OSP KSRG w Wolborzu Bogdan Mierzejewski, a następnie Roman Kaźmierczak – zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Piotrkowie. Ćwiczenia obserwowali: zastępca komendanta miejskiego PSP w Piotrkowie brygadier Krzysztof Szmitka, wójt gminy Wolbórz Henryk Sęk i przedstawiciel starosty piotrkowskiego Wojciech Muskała.

– Celem ćwiczeń było doskonalenie zasad współpracy jednostek PSP, OSP KSRG i jednostek OSP spoza systemu oraz poznanie specyfiki obiektu o dużym zagrożeniu pożarowym – powiedział nam kapitan Mariusz Konieczny, rzecznik Komendy Miejskiej PSP w Piotrkowie.

Podobne ćwiczenia mają się odbyć w przyszłym roku, a uczestniczyć w nich będą jednostki OSP KSRG z południowej części powiatu piotrkowskiego.

Autor artykułu: (oby)

Nie wolno im przegrać

Saturday, October 27th, 2001

Do zakończenia rundy jesiennej pozostały trzy kolejki. Jeżeli łodzianie chcą rozpocząć rewanże nie będąc w strefie spadkowej, nie mogą przegrać we Wrocławiu. Polar jest przedostatni w tabeli, ale ma tylko punkt straty do łodzian.

Trener Dariusz Wójtowicz twierdzi, że stara się wpoić swoim podopiecznym walkę o trzy punkty w każdym meczu. Jeżeli ełkaesiacy nie wygrają we Wrocławiu, to raczej nie osiągną już tego w tej rundzie. W ostatniej kolejce grają przecież w Poznaniu.

W minionym sezonie ŁKS przegrał na wyjeździe z Polarem 2:3, tracąc trzeciego gola w ostatniej minucie. Wtedy jednak ekipa z Wrocławia była solidnym zespołem ze środka tabeli. Obecnie drużyna prezentuje się jak jej sponsor, bliska upadku firma Polar.

Trenerzy ŁKS często podkreślają, że ich zawodnicy, ze względu na niską pozycję w tabeli, grają na trzęsących się nogach. Tym razem to łodzianie mają przewagę psychiczną.

Nie przegrali trzech kolejnych spotkań, Polar poniósł pięć porażek z rzędu. Wrocławianie tylko nominalnie są gospodarzem. Mecze Polaru ogląda 200 – 300 osób.

Ekipa ŁKS wczoraj wyjechała do Wrocławia. Trenerzy zabrali 16 piłkarzy. Z 18-osobowej kadry na konfrontację z Ruchem Radzionków wypadli Cezary Czpak i Marcin Skrydalewicz.

Kadra ŁKS – bramkarze: Skrzypiec i Rossowski; obrońcy: Kowalski, Golański, Napierała, Smoliński; pomocnicy: Buchowicz, Sierant, Łabędzki, Błażejewski, Stankiewicz, Krysiński, Dopierała, Kucz; napastnicy: Wójcik, Matusiak
Niewykluczone, że w pierwszej jedenastce wystąpi Adrian Napierała, a łodzianie zagrają z jednym piłkarzem w ataku. System 4-5-1 przyniósł cenny punkt w Zamościu.

Niemal po każdym meczu najbardziej krytykowanymi zawodnikami są napastnicy. To prawda, że są nieskuteczni. Naszym jednak zdaniem, zespołowi jest jeszcze bardziej potrzebny lider. Taki Grzegorz Krysiak z umiejętnościami chociażby Artura Błażejewskiego. Ten drugi jest najskuteczniejszym strzelcem zespołu, brakuje mu jednak cech przywódczych.

– Gdzie znaleźć lidera – rozkładają ręce działacze ŁKS. – Nawet, jeżeli jest potencjalny kandydat, to szybko okazuje się, że jest dla nas za drogi.

– Taki zawodnik musi „wyrosnąć’’ z drużyny – uważa Mirosław Dawidowski, dyrektor sportowy ŁKS. – Musi znać drużynę, grać w niej przez rok, dwa. Niestety, z obecnych ełkaesiaków nikt nie prezentuje zadatków na lidera. Dlatego szukamy napastnika, który strzela gole i potrafi się utrzymać przy piłce. Marzy mi się taki Reginis ze Świtu Nowy Dwór.

Autor artykułu: (jk)

Nocne palenie gumy

Friday, October 26th, 2001

Na starej krańcówce autobusowej przy ul. Lodowej amatorzy mocnych wrażeń urządzają sobie wieczorami nielegalne wyścigi samochodowe.

Z piskiem opon „podrasowane” auta pokonują ustawiony specjalnie w tym celu tor przeszkód, a wszystkiemu przyglądają się tłumy gapiów. Prawdopodobnie przyjmowane są także nielegalne zakłady, kto szybciej, zwinniej, lepiej. Uczestnikami zabawy są młodzi ludzie, wśród widzów także przeważa młodzież.

– Policja nie będzie tego komentować w żaden sposób – powiedział nadkomisarz Dariusz Krawczyk, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu podobne wyścigi, tyle że motocyklowe odbywały się na al. Włókniarzy w okolicach ul. Pojezierskiej. Uczestniczyli w nich młodzi właściciele szybkich maszyn, a popisy zagrażały nie tylko bezpieczeństwu innych użytkowników drogi, ale i ich samych. Po akcjach łódzkiej drogówki udało się proceder ukrócić.

Autor artykułu: (mp, maj)

To miał być Big Star

Friday, October 26th, 2001

Odzież firmowana jako wyroby Big Star, znaleziona przez policjantów w jednym z łódzkich hipermarketów, to w większości podróbki.

Tak orzekł wczoraj przedstawiciel firmy, który zbadał zarekwirowane przez policjantów ubrania. Policja sprawdza inne sklepy sieci w całym kraju. Dochodzenie z Łodzi przeniesie się prawdopodobnie do Turcji, gdzie powstały podrobione ciuchy.

Policjanci przeprowadzili rewizję w łódzkim hipermarkecie po informacji od przedstawiciela firmy Big Star, że reklamowana w gazetce dla klientów odzież może nie pochodzić od legalnego producenta.

Wczoraj w komisariacie na Polesiu przedstawiciel Big Stara zbadał ponad sto produktów z naszywkami firmy, które znaleziono na półkach w sali sprzedaży hipermarketu. Jak dowiedzieliśmy się od policjantów, większość wyrobów ma naszywki z zastrzeżonym znakiem towarowym Big Star, ale nie były to oryginalne wyroby i zostały uszyte z innej niż używana w firmie dzianiny. Ekspertyzy biegłych obejmą też ponad tysiąc sztuk odzieży przechwyconej przez policję w magazynie na Bałutach. Jak przypuszcza policja, trop tej sprawy wiedzie do Turcji, gdzie zakupiono towar.

Autor artykułu: (maj)

Nie likwidujcie nam szkoły!

Friday, October 26th, 2001

Ponad stu uczniów Zespołu Szkół Chemicznych z ul. Tamka protestowało wczoraj wraz z nauczycielami na dziedzińcu magistratu. Przyszli przed rozpoczęciem sesji Rady Miejskiej z transperentami „Do Unii bez chemii i boso” i „Niech z Łodzi nie znika dobra marka chemika”.

– Boimy się, że przez pochopnie przeprowadzone zmiany, nasza szkoła może stracić ponad pięćdziesięcioletni dorobek – mówili nauczyciele. Delegacja młodzieży i nauczycieli próbowała skontaktować się z radnymi i urzędnikami. Przez kilkanaście minut stali nie mogąc doczekać się rozmówców. Do protestującej młodzieży wyszedł Bogdan Wojakowski, dyrektor wydziału edukacji UMŁ. – Dlaczego likwidujecie akurat naszą szkołę? Jest przecież tyle liceów? – pytała jedna z uczennic.

– Kto wam powiedział, że szkoła zostanie zlikwidowana? – pytał zdenerwowany dyrektor nauczycieli z „chemika”.

Wyjaśnił zebranym, że szkoła połączy się z liceum za trzy, może cztery lata. Zapewnił, że wszyscy uczniowie „chemika”, którzy uczęszczają tam obecnie, ukończą szkołę w niezmienionym trybie. Pytany przez nauczycieli powiedział, że gmina postara się zapewnić wszystkim pedagogom miejsca pracy.

Gmina nie chce zamykać tej szkoły, ale zamierza ją przekształcić, wprowadzając do budynku przy ul. Tamka młodzież i kadrę XII LO. To spowoduje, że będzie tam mniej klas chemicznych.

I właśnie tego nauczyciele i uczniowie boją się najbardziej. Ich zdaniem szkoła straci tożsamość a pedagodzy pracę. ZSCh nie chce więc połączenia – podobnie zresztą jak „dwunastka”.

Łódzcy radni przyjęli wczoraj projekt zmian w szkolnictwie ponadgimnazjalnym zaproponowany przez wydział edukacji Urzędu Miasta Łodzi. Zgodnie z nim, w 2002 roku w Łodzi mają działać 53 trzyletnie licea profilowane i 10 dwuletnich zasadniczych szkół zawodowych.

Wiadomo, że przynajmniej siedem szkół zostanie zlikwidowanych.

Zmiany uchwalone wczoraj przez łódzkich radnych, zostały przyjęte zgodnie z wolą poprzedniego Sejmu i resortu edukacji.

Likwidację ogólniaków, techników i liceów technicznych zakłada się bowiem w reformie oświaty.

Tyle że, Krystyna Łybacka, nowa minister edukacji już zapowiada, że zmieni reformę. Najprawdopodobniej więc wczorajsza uchwała Rady Miejskiej zostanie niebawem anulowana.

Autor artykułu: (rok, k)

Minęło ledwie 12 godzin

Wednesday, October 24th, 2001

Piotrkowska kafejka internetowa „Togo” okradziona została około 2 w nocy. Dwanaście godzin później przypuszczalni sprawcy włamania byli już w rękach policji.

Z kawiarenki mieszczącej się przy ul. Juliusza Słowackiego skradziono najważniejsze podzespoły z 8 komputerów. Zginęło również oprogramowanie komputerów i aparat fotograficzny marki Minolta z dwoma obiektywami. Wartość łupu oszacowano na 25 tys. złotych.

Piotrkowskim policjantom potrzeba było ledwie kilkunastu godzin, by ustalić i zatrzymać przypuszczalnych sprawców włamania. Byli to trzej nastoletni mieszkańcy Piotrkowa: Mariusz i Kamil (obydwaj mający po 16 lat), Krzysztof (lat 14), a także 21-letni Marek D. mieszkający w Bełchatowie.

W trakcie przesłuchań przyznali się oni do dokonania wielu innych przestępstw. – Okradli wcześniej 8 różnych firm i instytucji – opowiada podinspektor Piotr Trzebski, rzecznik prasowy komendanta miejskiego policji w Piotrkowie. – „Odwiedzili” m.in. „Sigmatex”, przedszkole na ul. Włókienniczej i firmę „Vineta-Styl”. Zabierali przede wszystkim monitory, całe komputery i poszczególne podzespoły oraz takie urządzenia, jak na przykład drukarki.

Kradli dekodery stacji telewizyjnych nadających drogą satelitarną, wieże audio i kolumny głośnikowe. Przyznali się również do dokonania ok. 70 włamań do samochodów.

Z samochodów, dodajmy, złodzieje zabierali przede wszystkim radia i radioodtwarzacze oraz krótkofalówki. Nie gardzili telefonami komórkowymi, a z minibusa, którego „dopadli” w Sulejowie, wzięli nawet kasę fiskalną i „radyjko”.

Młodzieńcy podejrzewani o dokonywanie włamań nie są jedynymi zatrzymanymi przez policję. Do izby zatrzymań trafił też paser, 35-letni Wojciech N., który – co ciekawe – prowadził legalną działalność handlową.

– W tej chwili – uzupełnia Piotr Trzebski – staramy się ustalić właścicieli przedmiotów, które znaleźliśmy u zatrzymanych. Najprawdopodobniej urządzimy też swego rodzaju wystawę tych rzeczy, których właścicieli nie uda się nam odnaleźć. Ale o tym poinformujemy osobno.

Autor artykułu: (mj)