Archive for November, 2001

Na pstrągi do Strykowa

Friday, November 30th, 2001

Nie lada atrakcję szykują wędkarzom szefowie koła PZW w Strykowie. Wiosną w zalewie na Moszczenicy będzie można łowić pstrągi.

– Wpuścimy dwieście kilogramów tych ryb. Chcieliśmy to zrobić w październiku, ale wtedy temperatura wody była nieodpowiednia – mówi Stanisław Polit, prezes Koła PZW nr 50 w Strykowie.

– To jest dość kontrowersyjne posunięcie. Tylko jedno łódzkie koło wpuściło w maju pstrągi tęczowe do zalewu Talar na Grabi. Łowisko wprawdzie urozmaicono, ale większość ryb wędkarze od razu wyłowili – mówi Krzysztof Tłoczek, specjalista ds. zarybiania w łódzkim okręgu PZW.
Wędkarze łowiący w Strykowie nie czekają na pstrągi bezczynnie. Twierdzą, że o tej porze roku dobrze biorą płocie i okonie. Niedawno padł niezły rekord.

– W październiku Józef Nowakowski złowił na żywca szczupaka, który miał 7,6 kilograma i 97 centymetrów. Nie jest to jednak największa ryba złowiona w strykowskim zalewie w ciągu ostatnich lat. Zdarzały się tu karpie i szczupaki przekraczające 10 kilogramów. Mieliśmy również podobnej wielkości sandacze – wspomina Stanisław Polit.
Strykowski zbiornik jest zarybiany przez cały rok. Przed miesiącem wpuszczono tu prawie 1,2 tony ryb, głównie karpi, karasi i płoci. Kolejne 176 kg wpuszczono do Moszczenicy na odcinku między zalewami w Strykowie i Cesarce. Stanisław Polit zapowiada, że wiosną oprócz pstrągów, strykowski zbiornik zostanie zarybiony karpiami. Wędkarze chcą wpuścić aż 2,5 tony.

– Zalew w Strykowie ma 16 hektarów powierzchni. To bardzo popularne łowisko. W okolicach Łodzi większe są tylko zbiorniki w Głownie i Kotlinach oraz stawy na Krzywiu – mówi Jacek Irzyniec, dyrektor biura okręgu PZW w Łodzi.
Do strykowskiego koła PZW i Ligi Ochrony Przyrody, która zarządza zbiornikiem, należy 230 wędkarzy. Nad zalewem można spotkać także wędkarzy z Łodzi, Zgierza, Ozorkowa i Głowna.

Autor artykułu: (mał)

Podwyżki albo protest

Friday, November 30th, 2001

Związek Nauczycielstwa Polskiego rozpoczyna od wtorku w szkołach woj. łódzkiego akcję protestacyjną. Powodem jest zapowiedź zamrożenia w przyszłym roku wynagrodzeń nauczycieli. To jeden z pomysłów na oszczędności w przyszłorocznym budżecie.

Akcja odbędzie się w Łodzi, na terenach powiatów: pabianickiego, zgierskiego, łódzkiego wschodniego oraz w Brzezinach. Na szkołach pojawią się flagi związkowe oraz plakaty z hasłem „Protestujemy…”.

Akcja w żaden sposób nie zakłóci procesu dydaktycznego zapewnił Krzysztof Baszczyński, prezes łódzkiego ZNP i poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Listy protestacyjne w tej sprawie otrzymają również marszałek Sejmu Marek Borowski oraz Jerzy Jaskiernia, szef klubu parlamentarnego SLD.

Ze związku wywodzi się sporo posłów Sojuszu, m.in. minister edukacji i sportu Krystyna Łybacka.

Autor artykułu: (rok)

Ministerstwo da pieniądze na zabiegi!

Friday, November 30th, 2001

Liczba 10 oznacza, że w Łodzi przeszczepów szpiku będzie więcej. Przeszczep szpiku kostnego u 28-letniej pacjentki w Klinice Hematologii Akademii Medycznej w szpitalu im. Kopernika w Łodzi trwał wczoraj pół godziny.

– Był to dziesiąty przeszczep wykonany w klinice od czerwca – mówi prof. Tadeusz Robak, kierownik kliniki.
– Dotychczas koszty zabiegów ponosił nasz szpital i Wojewódzka Stacja Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa: około 35 tys. zł za jeden przeszczep. Po dziesiątym zabiegu, czyli już teraz, koszty przeszczepu pokryje Ministerstwo Zdrowia – powiedział nam prof. Tadeusz Robak.

U młodej, 28-letniej kobiety stwierdzono ziarnicę złośliwą. Zdecydowano, że przeszczep szpiku jest jedynym ratunkiem. Przed zabiegiem pobrano dwukrotnie jej własną krew i wydzielono z niej zdrowe komórki krwiotwórcze. Zamrożono je do temperatury minus 160 st. C. Tuż przed zabiegiem pacjentkę poddano intensywnej chemioterapii. Wczoraj nastąpiło maksymalne zmniejszenie liczby krwinek białych i całkowite zniszczenie chorego szpiku. Wcześniej zamrożone komórki krwiotwórcze rozmrożono w łaźni wodnej do temp. 37 st. C i podano rano w formie kroplówki.

W obecności zespołu transplantologów dr Agaty Wrzesień-Kuś i dr Agaty Wierzbowskiej dokonała tego pielęgniarka Urszula Linkiewicz-Caban. Przetoczone komórki krążąc w krwiobiegu dostały się do szpiku i tam rozpoczęły nowe życie – wytwarzają zdrową krew. Chora po zabiegu czuje się dobrze.
Walka o transplantację szpiku w Łodzi trwała latami, bo brakowało pieniędzy na zakup aparatury i przygotowanie pomieszczeń o odpowiednim standardzie sterylności. Dzięki
1 mln zł z Akademii Medycznej, 200 tys. zł z Fundacji na rzecz Chorych na Białaczkę i aparaturze kupionej przez Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa przeszczepy rozpoczęto 13 czerwca. Na przeszczep autologiczny, czyli taki, w którym pacjent jest sam dla siebie dawcą, czeka w Łodzi kolejnych 36 osób.

Marzeniem zespołu transplantologów z kliniki hematologii jest dokonywanie przeszczepów od innych dawców, tzw. allogenicznych. To będzie jednak możliwe po rozbudowaniu oddziału za pieniądze z Ministerstwa Zdrowia.
Ale wczoraj łodzianie oddawali już krew do badania zgodności antygenowej w pracowni immunologii kardiologicznej i transplantologii w szpitalu im. Kopernika. Dopasowanie antygenów darczyńcy z komórkami chorego graniczy niemal z cudem. Czasami trzeba przejrzeć nawet kartotekę dwóch tysięcy darczyńców, żeby znaleźć właściwego dawcę. Akcję zorganizowała Fundacja im. Urszuli Jaworskiej. Krew oddało wczoraj 30 łodzian.

– Byliśmy zaskoczeni, że przyszło do nas tak wielu młodych ludzi przed 30 rokiem życia – mówi dr Aleksandra Kaczmarek, kierownik pracowni immunologii. – Wszyscy byli zdrowi, pełnoletni i, jak zadeklarowali, nie są nosicielami chorób zakaźnych, nie chorowali na raka ani choroby hematologiczne. Przyszli, bo wśród ich rodziny i znajomych są ludzie chorzy na białaczkę, chcą pomóc innym. Krew zostanie przewieziona z naszego laboratorium do Warszawy.

Autor artykułu: (jxb)

Można zdobyć stopień, ale nie wiadomo po co

Wednesday, November 28th, 2001

Nauczyciele, którym reforma edukacji przerwała pracochłonne zdobywanie stopni specjalizacji zawodowej, mają teraz szanse je otrzymać. Powinni zwrócić się z tym do kuratora oświaty. Na razie jednak nie wiadomo, czy zdobywanie stopni będzie się opłacać!

Przed 6 kwietnia 2000 roku, nauczyciele mogli zdobywać trzy stopnie specjalizacji. Niestety, nie łączyło się to ze znacznym podniesieniem wynagrodzeń. W zdobycie kolejnego stopnia trzeba było włożyć sporo pracy.

Potem wprowadzono w życie reformę oświaty, ustanawiając cztery szczeble awansu: na nauczyciela stażystę, kontraktowego, mianowanego i dyplomowanego. Zapomniano wówczas o tych, którzy rozpoczęli zdawanie kilkumiesięcznego egzaminu na stopień specjalizacji, a jeszcze go nie ukończyli. W nowej strukturze nie wzięto w ogóle pod uwagę tego, że egzamin na stopień można dokończyć.

– Dotychczas zebraliśmy trzy podania o dokończenie starań o stopień specjalizacji – mówi Dorota Szafran, łódzka wicekurator oświaty. – Mamy wiele telefonów w tej sprawie. Na razie jednak czekamy na przepisy wykonawcze i niewiele możemy wyjaśnić. W resorcie edukacji powiedziano nam, że będą one gotowe w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
Nauczycieli interesuje to, jak zdobycie poszczególnych stopni przekładać będzie się na awans. Tego jednak jeszcze nie wiadomo.

Na razie resort edukacji proponuje dla tych osób uproszczoną procedurę zdobycia stopnia. Ma ona polegać na analizie zebranej dokumentacji dorobku zawodowego nauczycieli oraz rozmowie kwalifikacyjnej.

Autor artykułu: (rok)

„Półkownik” zostanie pokazany?

Wednesday, November 28th, 2001

Sąd Okręgowy w Łodzi zakończył proces z pozwu firmy Network 21 przeciwko łódzkiemu Contra Studio. 10 grudnia zapadnie wyrok w tej sprawie.

Sąd musi rozstrzygnąć, czy producenci filmu naruszyli prawo autorskie, umieszczając w nim fragmenty materiałów szkoleniowych, przygotowanych dla korporacji Amway Polska. Według powoda, materiały, których fragmenty znalazły się w filmie i stanowią znaczną jego część, wykorzystano bez zgody i wiedzy N21. Firma żąda ich usunięcia z filmu.
Wczoraj przed sądem zeznawali dwaj świadkowie. Realizator dźwięku współpracujący z Contra Studio oraz pracownik Network 21 odpowiadali m.in. na pytania zmierzające do ustalenia w jaki sposób realizatorzy filmu weszli w posiadanie materiałów.

Jeden ze świadków powiedział, że kwestionowaną kasetę z nagraniem instruktażu dla aktywnych dystrybutorów oglądał z reżyserem filmu „Witajcie w życiu”. Dodał jednak, że kaseta nie była rozpowszechniana publicznie, bo – jak określił – nie są to kasety dla każdej osoby z ulicy.

Niespełna godzinny dokument filmowy powstał w Contra Studio na zlecenie telewizji publicznej i opowiada między innymi o metodach pracy dystrybutorów Amwaya, sposobach werbowania i szkolenia nowych pracowników.

Film wyemitowano dwukrotnie, a przed emisją w TVP Amway Polska zarzucił realizatorom, że film godzi w dobre imię firmy. Od jesieni 1997 roku obowiązuje sądowy zakaz emisji filmu, do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sporu.

Na początku czerwca w innym procesie łódzki sąd uniewinnił twórców filmu „Witajcie w życiu” od zarzutów zniesławienia i nieuczciwego konkurowania. Proces toczył się z prywatnego oskarżenia Amway Polska.

Autor artykułu: (maj)

Winny, albo… niewinny

Wednesday, November 28th, 2001

Jutro wyrok w sprawie zabójstwa kobiety w parku Staromiejskim.

Wczoraj zakończył się proces przeciwko Lechowi P. oskarżonemu o zabójstwo kobiety w parku Staromiejskim cztery lata temu. Prokurator zażądał dla oskarżonego kary 25 lat więzienia. Obrońca i sam oskarżony domagają się uniewinnienia. Sąd ogłosi wyrok jutro.

Zmasakrowane ciało kobiety – zbieraczki makulatury – znaleziono w parku w sierpniu 1997 roku. Lekarz stwierdził, że miała rozległe obrażenia, powstałe prawdopodobnie w wyniku kopania jej przez zabójcę. Takie działanie sprawcy potwierdzali świadkowie. Jeden z nich – nastoletni chłopiec – widział napastnika i dobrze go zapamiętał.

Pół roku później świadek rozpoznał podejrzanego na ulicy w jednym z mijanych przychodniów. Na tej podstawie mężczyznę aresztowano. Prokurator postawił mu zarzut zabójstwa. Lech P. zaprzecza oskarżeniu. Nie przyznał się do winy i uparcie twierdził, że w dniu zabójstwa spędził wieczór w kinie z dziewczyną.

Autor artykułu: (maj)

Festiwal cieszy się coraz większym prestiżem

Monday, November 26th, 2001

W Sieradzu przez dwa dni śpiewano poezję. Wczoraj wieczorem zakończył się dwudniowy X Ogólnopolski Festiwal Poezji Śpiewanej „Dopóki jestem uśmiechem, słowem, gestem…”. Do przeglądu, zorganizowanego przez Miejski Dom Kultury w Sieradzu, stanęło 27 zespołów i solistów.

Jury w składzie: Ewa Cichocka, Hanna Grotowska, Janusz Grzywacz, Jan Poprawa oraz Stefan Brzozowski, postanowiło przyznać pierwsze miejsce Małgorzacie Wojciechowskiej z Wrocławia. Trzy równorzędne drugie miejsca zajęli: Agnes Band Agnieszki Kowalskiej z Łodzi, Joanna Piwowar z Głogowa oraz Marek Sochacki z Sandomierza. Wyróżnieniami uhonorowano ponadto Mirosławę Szawińską z Jaworzna za walory literackie, a Marcina Partykę – za kompozycję.

O tym, jak wielkim zainteresowaniem cieszy się sieradzki festiwal świadczy fakt, iż chęć uczestnictwa w nim zgłosiło prawie 60 podmiotów wykonawczych. Pierwszej eliminacji dokonano więc zanim jeszcze impreza się rozpoczęła. Prestiżu dodaje dodatkowo wyjątkowa nagroda – zakwalifikowanie do finału Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie. Odbędzie się on niebawem po raz 38., a dzięki dobrej prezentacji na sieradzkim przeglądzie udział w nim wezmą: Agnieszka Kowalska i Joanna Piwowar.

Sieradzki festiwal to nie tylko konkursowe zmagania początkujących, ale i występy uznanych już artystów. W tym roku okazji do duchowych uniesień dostarczyli Michał Bajor i Wolna Grupa Bukowina.

Autor artykułu: (pg)

Dni honorowych dawców

Monday, November 26th, 2001

W związku z obchodami Dni Honorowego Krwiodawstwa, Stowarzyszenie HDK w Piotrkowie zorganizowało w sobotę akcję „Ambulans 2001”. Wszyscy chetni oddawać mogli krew w specjalnym ambulansie, który stanął przy ul. Juliusza Słowackiego. Natomiast wczoraj w kościele świętego Jakuba celebrowano mszę świętą w intencji dawców.

Z kolei Klub Honorowych Dawców Krwi Polskiego Czerwonego Krzyża przy Zarządzie Rejonowym w Piotrkowie zorganizował z tej samej okazji uroczyste spotkanie. Odbyło się ono w Miejskim Ośrodku Kultury w Piotrkowie.

Autor artykułu: (oby)

Zgłębia moc i tajemnice natury

Monday, November 26th, 2001

Efektem wypraw piotrkowskiego artysty Marka Miśkiewicza w góry i nad morze jest wiele prac zainspirowanych urokiem tych miejsc.

Morze i góry – to tytuł wystawy, jaką otwarto w piotrkowskiej Galerii Biura Wystaw Artystycznych. Prezentowane są na niej malarstwo i fotografia autorstwa Marka Miśkiewicza.

Artysta jest piotrkowianinem, osiem lat temu uzyskał dyplom Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi (obecnie Akademii Sztuk Pięknych). Studiował malarstwo w pracowni profesor Romany Hałat.

Na wystawie oglądać można kilkadziesiąt prac malarskich oraz fotografie, które są owocem licznych wypraw Marka Miśkiewicza w polskie i słowackie góry oraz nad morze.

– Morze jako symbol nieograniczonej swobody jest dla mnie źródłem nieskończonej inspiracji – pisze Marek Miśkiewicz w broszurze wydanej przez galerię BWA w Piotrkowie. – Góry, ten jakże niezwykły twór natury, zawsze inspirowały człowieka do różnych działań twórczych. Kiedy przebywam w tych miejscach odczuwam ich ogromną moc i tajemniczość. Próbuję je zgłębić – dodaje autor.
Wystawę można oglądać do 9 grudnia.

Autor artykułu: (oby)

Wiadoma rzecz – stolica!

Saturday, November 24th, 2001

W tym tygodniu zarząd Mokotowa, dzielnicy Warszawy, najpoważniej w świecie ogłosił przetarg na zimowe dokarmianie ptaszków. O ile mnie pamięć nie myli, na ten zbożny cel burmistrz przeznaczył 70 tysięcy zł.

Na wieść o przetargu mieszkańcy Mokotowa zbaranieli. Dzielnica jest emerycka i zimą ulubionym zajęciem seniorów jest codziennie dokarmianie ptaków. Dzielnicowe ptaki mają się dobrze, a zdaniem ekologów, nawet za dobrze. Więc po co ten przetarg? Wszak tylko zoologiczny idiota nie wie, że ptaki świetnie same radzą sobie przez cały rok.

Badaj dwa lata temu władze innej warszawskiej dzielnicy miały zbliżony pomysł. Ogłosiły, że każdy, kto przeprowadzi adopcję bezdomnego psa, będzie dostawać od samorządu co miesiąc alimenty. Jak wtedy wyliczyliśmy, dzienna psia stawka była wyższa niż koszt dziennego utrzymania dziecka w domu dziecka. Rzecz oczywista, że do obowiązków człowieka należy pomoc zwierzętom, znajdującym się w potrzebie. No, ale trzeba to robić z głową. I znać proporcje.

Nie jest tajemnicą, że demokracja została wymyślona po to, aby z zachowaniem reguł sprawiedliwie nie dopuścić do władzy tyranów, zwyrodnialców i ludzi, którzy do myślenia używają innych organów niż głowa. Niestety, od pewnego czasu odnoszę nieodparte wrażenie, że przedstawiciele tych, którzy myślą czym innym, stanowią większość w organach władzy. Z powyższych przykładów widać, że zwłaszcza w stolicy.

Autor artykułu: Jerzy Witaszczyk