Skośnoocy rywale


Dziś przyjedzie do Łodzi piłkarska reprezentacja Japonii, która jutro o godz. 16.15 rozegra na stadionie Widzewa mecz z Polską. Choć spotkanie ma charakter towarzyski, wywołało niebywałe zainteresowanie. Akredytowano 130 dziennikarzy japońskich, co jest rekordem na tego rodzaju spotkaniach. Biura turystyczne zamówiły bilety dla 300 japońskich turystów.

Na łódzki mecz wybiera się także trener reprezentacji Korei, Holender Guus Hiddink. Przedstawiciele ambasady koreańskiej wydadzą dla niego uroczystą kolację w jednej z chińskich restauracji w Łodzi.

Relację z widzewskiego meczu przekażą trzy stacje telewizyjne: japońskie NHK i Asashi oraz Telewizja Polska. Spodziewanych jest też kilkudziesięciu dziennikarzy koreańskich, którzy interesować się będą szczególnie grą reprezentacji Polski – rywala Korei Południowej w czerwcowych finałach mistrzostw świata. Do wczoraj sprzedano 4,5 tysiąca biletów, w tym wszystkie na krytą trybunę w cenie… 300 złotych.

Ekipa rywali drużyny trenera Jerzego Engela zjawi się w Łodzi w samo południe. Goście zatrzymają się w „Grand Hotelu”. Najważniejszy warunek, jaki postawili: łazienki w pokojach muszą mieć wanny, a nie natryski.

Początkowo drużyna współgospodarza nadchodzącego mundialu miała przywieźć ze sobą kucharza, ale ostatecznie Azjaci zaufali łódzkiemu szefowi kuchni. Na dzisiejszy obiad Piotr Maksymowicz zaserwuje japońskiej ekipie – zgodnie z jej życzeniem – różnorodny asortyment pieczywa, rybę solę, piersi kurczaka z grilla, spaghetti, owoce, surowe i gotowane warzywa oraz oczywiście ryż. Oryginalne jak na polskie zwyczaje będzie śniadanie Japończyków: zjedzą bowiem… ziemniaki purée i ryż gotowany z warzywami.

Ciekawostką jest, że nie chcieli żadnych wędlin. Francuski trener Japończyków Philippe Troussier marzy, żeby podopieczni grali tak, jak jego rodacy – mistrzowie świata i Europy, ale, jak widać, do kuchni francuskiej jeszcze ich nie przekonał.

W porze meczu, a więc od godziny 16.15 Japończycy będą trenować na widzewskim stadionie. Troussier wyjątkowo zgodził się, żeby zajęcia mogli obejrzeć dziennikarze, ale tylko przez kwadrans. Później wokół boiska nie może się znajdować nikt spoza jego ekipy. Zwykle cały trening Japończyków odbywa się przy „drzwiach zamkniętych”.

Autor artykułu: (mk)

Comments are closed.