Ekstraklasa kończy rundę zasadniczą pierwszych rozgrywek prowadzonych przez powstałą rok temu Polską Ligę Koszykówki Kobiet. Już dziś odbędzie się mecz na szczycie tabeli pomiędzy drużynami dominującymi w ostatnich latach w polskim baskecie.
W piątkowe popołudnie o godz. 17 wicemistrz i wicelider Polfa podejmować będzie w Pabianicach mistrza i lidera Lotos VBW Climę Gdynia. W pierwszej rundzie górą były gdynianki (89:86), ale w tym sezonie było to ich najtrudniej wywalczone i dość szczęśliwe zwycięstwo.
Będzie to spotkanie na deser, bowiem jego wynik nie ma żadnego znaczenia dla układu sił. Obie drużyny pozostaną na swoich miejscach przed play off. Może jednak właśnie świadomość tego, że mecz ma jedynie wymiar prestiżowy, zdejmie z zawodniczek dodatkowe obciążenie psychiczne. Liczymy, że brak stawki nie osłabi walorów widowiska i kibice obejrzą spotkanie na wysokim poziomie.
Gdynianki wygrały dotychczas 49 meczów ligowych z rzędu i już drugi sezon są niepokonane na krajowych parkietach. Ostatniej porażki doznały prawie dwa lata temu, 9 kwietnia 2000 roku u siebie z Polfą (60:61). Dziś mogą więc obchodzić jubileusz: 50 zwycięstwo z rzędu w polskiej ekstraklasie. Takim wyczynem nie może się pochwalić żaden zespół w historii.
Wierzymy jednak, że Polfa nie dopuści do okrągłego jubileuszu rywalek. Wydaje się, że pabianiczanki będą lepiej umotywowane do tego spotkania. Już w pierwszym meczu w Gdyni przekonały się, że – jak mówi kapitan zespołu Sylwia Wlaźlak – Goliata można pokonać. Wówczas nie udało się, ale podopieczne trenera Mirosława Trześniewskiego uwierzyły, że nie jest to niemożliwe. W niektórych istotnych elementach gry Polfa była lepsza od Lotosu, na przykład wygrała zbiórki (29 – 28), mimo że w drużynie rywalek grała przecież mierząca 213 cm najlepsza polska koszykarka Małgorzata Dydek i świetnie zbierająca zwłaszcza pod swoim koszem Rosjanka Elena Szakirowa.
Na korzyść Polfy przemawia kilka innych czynników. Gdynianki przybędą do Łodzi niemal prosto z Francji, gdzie wczoraj zmierzyły się w bardzo trudnym meczu Euroligi z czołowym zespołem rozgrywek US Valenciennes, przegrywając po morderczej grze 71:82. Nie tylko zmęczenie fizyczne może mieć tu znaczenie, ale bodaj w jeszcze większym stopniu psychiczne. Bardzo trudno w tak krótkim czasie, po ekstremalnym napięciu powrócić do równowagi emocjonalnej i odzyskać koncentrację. Tu tkwi szansa Polfy.
Pabianiczanki motywuje też to, że nie chcą się z góry pogodzić z rolą drugiej drużyny kraju. Ich ambicje nie zwiędły, a seria ośmiu porażek z gdyniankami z rzędu wywołuje w nich sportową złość. Można doceniać klasę rywala, ale niekoniecznie z góry pogodzić się z jego wyższością.
Siłą Polfy jest wyrównany skład i jedność zespołu. Zmienniczki nie osłabiają drużyny. Na niektórych pozycjach trener Mirosław Trześniewski ma indywidualności, które nie ustępują klasą rywalkom.
Na parkiecie w Pabianicach obejrzymy plejadę czołowych koszykarek kraju. Wystąpi siedem zawodniczek z kadry Polski, reprezentantki Jugosławii, Rumunii, Rosji i USA, wśród których aż pięć gra w najsilniejszej lidze świata – WNBA. To wystarczająca rekomendacja dzisiejszego spotkania.
Autor artykułu: Marek Kondraciuk