Archive for the ‘Archiwa z Kamiennych S?ów’ Category

Numery z plakatu

Friday, September 6th, 2002

W trzydziestu punktach miasta zostały wczoraj zainstalowane plakaty z numerami telefonów do straży pożarnej, policji i pogotowia ratunkowego.

– W ramach akcji „Bezpieczne miasto” chcemy zapewnić dzieciom i młodzieży bezproblemowe dotarcie do szkół i szybkie powiadomienie odpowiednich służb w przypadku zagrożenia – mówi Beata Kosiorek-Aszkielaniec, dyrektor wydziału promocji i rozwoju UMŁ.

– Przygotowaliśmy również zestaw materiałów szkoleniowych, trzy tysiące czapeczek, pasków i kamizelek odblaskowych dla uczniów. Takie pakiety przekazaliśmy do szkół, które znajdują się na obrzeżach miasta.

Żeby przypomnieć dzieciom jak przechodzić przez jezdnię, jak bezpiecznie poruszać się na rowerze UMŁ przygotował dla kilku tysięcy młodych łodzian festyn „Bezpieczna droga do szkoły”. W sobotę na placu Dąbrowskiego policjanci zaprezentują sposób znakowania rowerów i tresurę psów policyjnych. Odbędą się również konkursy na temat bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Autor artykułu: (jxb)

Porwali kurczaki

Friday, September 6th, 2002

Samochód chłodnię z transportem kurczaków ukradli złodzieje z parkingu przy ul. Kolumny w Łodzi. Drób miał trafić do hipermarketu, ale został ukryty w krzakach przy ul. Obszernej na Rudzie. Złodzieje zażądali 15 tys. zł okupu za zwrot samochodu z zawartością. Łącznie chłodnia i towar warte były 55 tys. zł.

Podczas negocjacji, prowadzonych pod nadzorem policji, wysokość okupu obniżono do 10 tys. zł. Złodzieje przez ponad 4 godziny obserwowali samochód z okupem. Sami z kolei byli obserwowani przez policjantów. Kiedy auto podjeżdżało we wskazane miejsce, dzwonił telefon i rozmówca wskazywał nowy punkt kontaktowy i trasę przejazdu.

Dyskretna obserwacja prowadzona przez policję doprowadziła do ujęcia 24-letniego łodzianina, związanego ze środowiskiem złodziei samochodów. Podczas zatrzymania jeden z policjantów użył broni, strzelając na postrach.

Poszukiwani są wspólnicy zatrzymanego. Samochód i kurczaki oczywiście odzyskano.

Autor artykułu: (maj)

Piłki leciały z nieba

Friday, September 6th, 2002

Krótkotrwała burza z wyładowaniami atmosferycznymi przeszła przez Łódź po godzinie 15. Na zachód od miasta zaobserwowano grad wielkości piłek pingpongowych. W centrum Łodzi grad miał wielkość ziaren ryżu.

– W niektórych częściach Łodzi opad był dość obfity w tak krótkim czasie – spadło nawet do trzydziestu litrów wody na metr kwadratowy – poinformował Włodzimierz Mateusiak, kierownik stacji meteorologicznej w Wieluniu.

– Gradobicie musiało przyjść po tak długiej suszy. Nienaturalne są natomiast już ponad cztery miesiące z rzędu bardzo suchego lata.

Wczoraj w regionie temperatura wahała się od 28 do 30 stopni Celsjusza w cieniu. To sporo na pierwszą dekadę września. Natomiast na ulicach Łodzi po deszczu zrobiło się już późnowrześniowo: jezdnie były gęsto zasłane żółtymi liśćmi. To efekt suszy, która przyspieszyła o dwa tygodnie wegetację większości drzew i krzewów.

Autor artykułu: (kup)

Widzew – Amica (Wronki) 1:1 (0:0)

Wednesday, September 4th, 2002

Zaległy mecz piątej kolejki ekstraklasy wzbudził w Łodzi duże zainteresowanie. Ponieważ kibice gości nie dojechali, organizatorzy zdecydowali się wpuścić widzów także na sektor widowni przeznaczony dla fanów drużyny przyjezdnej.

Magnesem dla łodzian był chyba fakt, że po raz pierwszy w naszej lidze w jednej drużynie wystąpiło jednocześnie aż czterech Brazylijczyków. Dla Hermesa był to debiut w polskiej ekstraklasie. Cała czwórka prezentowała dobre wyszkolenie techniczne, a ponieważ piłka słucha też Grzelaka i Terleckiego, to oglądaliśmy sporo finezyjnych zagrań.

Znacznie gorzej było z organizacją gry, zgraniem łódzkiego zespołu. Pod tym względem goście prezentowali się lepiej. Amica grała spokojnie, uważnie i nie rezygnowała z kontrataków, które były groźne. Momenty nieuwagi łodzian wykorzystywał zwłaszcza Grzegorz Król, który nękał obronę łodzian.

Do przerwy łodzianie atakowali częściej i stworzyli kilka sytuacji bramkowych. Już w 4 minucie Piotr Włodarczyk i Miodrag Adjelkovic zmarnowali wyborną szanę. Serbski napastnik miał wyraźnego pecha w 11, 24 i w 32 minucie, gdy po jego płaskim strzale piłka minęła o centymetry slupek bramki Amiki.

Goście jeszcze przez kwadrans wytrzymywali napór widzewiaków i nawet poczynali sobie coraz śmielej w ataku. Ale łodzianie byli tego dnia wyjątkowo zdeterminowani.

Nie speszył ich przegrany pojedynek sam na sam Grzelaka z Szamotulskim w 56 minucie. Jakby symbolem walecznej postawy był Maciej Terlecki. To właśnie on zainicjował atak w 66 min, po którym zmienił się wynik. Dośrodkowanie z prawej sprzed linii końcowej trafiło na głowę Roberta Dymkowskiego, który trzy minuty wcześniej zastąpił Włodarczyka. Ten doświadczony napastnik zdobył pięknego gola, mimo, że atakował go reprezentant Gruzji Mamia Jikija. W 78 minucie piłka po strzale Dymkowskiego trafiła w poprzeczkę bramki Szamotulskiego. Napastnik łodzian przypomniał, że ma teraz strzelonych najwięcej goli w ligowej karierze (wcześniej w Pogoni, razem aż 72).

W końcówce medaliści poprzedniego sezonu walczyli ambitnie o wyrównanie i dopięli swego. W przedostatniej minucie doprowadził do remisu pozostawiony bez opieki w polu karnym Jacek Dembiński.

Widzew gra coraz ładniej, ale wciąż mało skutecznie. Końcowe minuty w dwóch kolejnych meczach zadecydowały, że łodzianie nadal są w dolnej części tabeli, a nie w czołówce, na którą ich stać.

Wypada podkreślić, że mecz toczył się na dobrym poziomie w sportowej atmosferze, a powitanie byłych widzewiaków Dembińskiego, Bajora i Gęsiora było wspaniałe. Gospodarze wystąpili w nowych koszulkach z reklamą „Indesit”.

*****

Gole

1:0 – Dymkowski (66, głową)

1:1 – Dembiński (89)

Składy

Widzew: Ludwikowski – Ciesielski, Węgrzyn, Monteiro – Giuliano, Batata, Terlecki, Hermes (68, Rachwał), Grzelak – Andjelkovic, Włodarczyk (63, Dymkowski). Trener: Franciszek Smuda

Amica: Szamotulski – Bieniuk, Bajor, Jikija, Skrzypek – Sokołowski (72, Djakovic), Gęsior, Burchardt (73, Sobociński), Zieńczuk – Dembiński, Król (82, Ława). Trener: Mirosław Jabłoński

Kartki

Źółte: Monteiro (czwarta, nie zagra z Lechem), Batata (obaj Widzew), Bieniuk (Amica)

Sędzia

Antoni Fijarczyk (Stalowa Wola). Widzów ponad 10 tysięcy.

Autor artykułu: Bogusław Kukuć

Trzecia siła w kraju

Wednesday, September 4th, 2002

Po raz trzeci łódzka grupa Mikomax Browar Staropolski weźmie udział w Tour de Pologne, a po raz drugi jako team zawodowy.

W 1998 roku mający status amatorów kolarze Mikomaksu wystąpili w mieszanym teamie z Winiarami Kalisz. Teraz jest to niemożliwe. Wyścig zdobył światową renomę i uzyskał drugą kategorię Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Mogą wziąć w nim udział tylko zawodowcy zgłoszeni w UCI. Tour de Pologne obok Wyścigu Pokoju (prowadzącego także przez Czechy i Niemcy) jest najbardziej prestiżową imprezą w kraju.

Łódzka drużyna pojedzie Dookoła Polski w składzie: Krzysztof Jeżowski, Artur Krasiński, Tomasz Kiendyś, Marcin Lewandowski, Tomasz Lisowicz (jedyny w drużynie zawodnik, który w 1998 roku jechał w grupie Winiary Mikomax), Aleksiej Nakaznyj, Wojciech Pawlak, Siergiej Sawielew.

Rezerwowym jest Jarosław Ryszewski. Kolarzom oprócz trenera Andrzeja Kołodziejczyka towarzyszyć będą: menedżer Jerzy Bednarek, mechanicy – Robert Przysiecki i Krzysztof Pokorski, masażyści – Marcin Pietrzak i Zbigniew Miśkiewicz oraz kierowca Wiesław Stańczak. W kolumnie wyścigu będą jechały cztery pojazdy łódzkiej grupy.

Miejsca zawodników Mikomaksu w poprzednim sezonie: 19. Aleksiej Nakaznyj, 31. Ołeksandr Klymenko (przeszedł po zakończeniu sezonu do Mroza), 40. Tomasz Kiendyś, 50. Krzysztof Jeżowski, 60. Grzegorz Gronkiewicz (był tylko wypożyczony na TdP z Weltouru Katowice), 64. Dariusz Kapidura (odszedł z grupy). Największym sukcesem było drugie miejsce Gronkiewicza na mecie trzeciego etapu (przegrał tylko z Ukraińcem Bohdanem Bondariewem z Mroza, który wcześniej ścigał się w barwach Mikomaksu).

– Naszym celem jest osiągnięcie wyniku lepszego niż przed rokiem – mówi Andrzej Kołodziejczyk, dyrektor sportowy grupy. – Nie chcemy być tylko tłem dla innych grup, choć zdajemy sobie sprawę, że ścigamy się z zespołami z pierwszej dywizji o innych możliwościach finansowych i sportowych.

W klasyfikacji drużyn trzeciej dywizji Mikomax Browar Staropolski zajmuje piąte miejsce, najlepsze spośród polskich ekip. W drugiej dywizji są trzy grupy z naszego kraju, ale tylko CCC Polsat i Mróz zdobyły więcej punktów niż kolarze z Łodzi.

Po ubiegłotygodniowym starcie w Małopolskim Wyścigu Górskim i klasykach, kolarze Mikomaksu dostali czas na odpoczynek.

W piątek i sobotę wezmą udział w wyścigach w Suchej Beskidzkiej: Pucharze Tatr (piąta kategoria UCI) i Memoriale Henryka Łasaka (trzecia kategoria UCI – najlepiej punktowany w kraju wyścig jednodniowy, obok raciborskiego Memoriału Kaczyny i Malinowskiego).

– Z Suchej Beskidzkiej ruszamy do Trójmiasta, gdzie zacznie się Tour de Pologne – mówi Jerzy Bednarek. – Zrobimy przerwę na nocleg w Łodzi. W niedzielę wieczorem w Sopocie będzie prezentacja grup, a w poniedziałek w Gdańsku start do pierwszego etapu.

Autor artykułu: Mariusz Goss

Zabrzmiał dzwonek w SMS

Wednesday, September 4th, 2002

Już po raz szósty w łódzkiej SMS im. Kazimierza Górskiego zabrzmiał dzwonek rozpoczynający nowy rok szkolny.

Na uroczystość przybył patron szkoły, a także przedstawiciele władz miasta, łódzcy parlamentarzyści, znani trenerzy i piłkarze. Nowy rok szkolny w obchodzącej 5-lecie placówce otworzył wiceprezydent Marek Klimczak.
Po części oficjalnej odbyło się z udziałem wiceprezesa PZPN Henryka Apostela i grona specjalistów forum dyskusyjne o szkołach mistrzostwa sportowego.

Trzej współzałożyciele szkoły – Mirosław Dawidowski, Janusz Matusiak i Mirosław Westfal otrzymali złote odznaki zasłużonego działacza kultury fizycznej.

Autor artykułu: (mk)

To jest skórna sprawa

Tuesday, September 3rd, 2002

Wakacyjny wypoczynek dla wielu piotrkowian zakończył się wizytą u lekarza dermatologa.

– Koniec sierpnia i początek września to mnóstwo pacjentów z różnymi problemami – mówi Agnieszka Kopacka-Miszta z poradni dermatologicznej Samodzielnego Szpitala Wojewódzkiego. – W tym roku zanotowaliśmy dużo oparzeń słonecznych i rumieni posłonecznych oraz przypadków grzybicy. Zgłaszają się też pacjenci z plamkami przebarwieniowymi. Wśród dzieci głównym problemem jest świerzb, którym zarażają się np. na obozach.

Autor artykułu: (tyka)

Piotrków partnerem Unii Europejskiej

Tuesday, September 3rd, 2002

Za niespełna dwa tygodnie, 13 września w Łebie, prezydent Andrzej Pol odbierze akt nadania Piotrkowowi Trybunalskiemu tytułu „Miasto-partner Unii Europejskiej”. To tytuł przysługujący laureatom konkursu zorganizowanego przez Związek Miast Polskich, mającego promować inicjatywy przybliżające wiedzę o Unii Europejskiej.

Piotrków ma w tej dziedzinie niemałe doświadczenie. Już 10 lat temu nawiązał partnerskie kontakty z niemieckim Esslingen nad Neckarem, a w tej chwili współpracuje z sześcioma w sumie europejskimi miastami. W 1998 r. otrzymał „Złotą gwiazdę Partnerstwa”, przyznawaną przez Komisję Europejską, a 22 stycznia ub. roku w Piotrkowie właśnie powołane zostało – na mocy porozumienia między Urzędem Miasta, Wojewódzkim Urzędem Pracy i Stowarzyszeniem Rozwoju, Promocji i Integracji Europejskiej „Euro-
-Centrum” – Regionalne Centrum Informacji Europejskiej.

Dodajmy, że laureatami konkursu Związku Miast Polskich zostały również Lębork, Elbląg i Poznań. Pokonały one m.in. Gdańsk, Kraków, Lublin, Toruń i Zieloną Górę.

Autor artykułu: (mj)

Otwarte szkoły wrota

Tuesday, September 3rd, 2002

Skończyły się wakacje i trzeba było pójść do szkoły. Uczniowie piotrkowskiego Gimnazjum nr 5 poszli do nowej, którą po pięciu latach budowy oddano do użytku w końcu sierpnia. W niej właśnie odbyła się wojewódzka inauguracja roku szkolnego 2002/2003.

– Nie mieliśmy wątpliwości, że w Piotrkowie i w tej szkole powinna zostać zorganizowana dzisiejsza uroczystość – mówił wczoraj wojewoda Krzysztof Makowski. – Przesądziło o tym ogromne zaangażowanie piotrkowskiego samorządu w budowę tego pięknego gmachu.

Wojewoda nie pomylił się ani o jotę. Gdyby nie determinacja Rady Miejskiej i decyzja o przyjęciu na barki samorządu finansowania budowy po wstrzymaniu dotacji przez administrację rządową – szkoły przy Kostromskiej mogłoby nie być. Już, zresztą, decyzja o rozpoczęciu tej inwestycji uznawana była za kontrowersyjną. – Zdecydowaliśmy się na to z dwóch powodów – wyjaśniał prezydent Piotrkowa Andrzej Pol.

– Przede wszystkim dlatego, że większość naszych szkół mieści się w starych budynkach. Po drugie zaś, od lat staramy się o to, by Piotrków miał samodzielną uczelnię, a przekazanie filii Akademii Świętokrzyskiej budynku zajmowanego dotąd przez gimnazjum to kolejny etap wspierania tych starań.

Dzisiaj, po pokonaniu wszystkich kłopotów związanych z budową – Piotrków poszczycić się może szkolnym gmachem na miarę nowego stulecia. Uroczystego jego otwarcia dokonali wczoraj wojewoda Makowski oraz parlamentarzyści ziemi piotrkowskiej: senator Jerzy Adamski i posłowie Elżbieta Radziszewska i Bogdan Bujak. Poświęcił budynek proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego ks. dr Henryk Eliasz, któremu towarzyszył piotrkowski dziekan ksiądz Stanisław Socha.

Gimnazjaliści z „Piątki” dostali od prezydenta Pola symboliczny klucz do szkoły. Wraz z życzeniami, by stała się autentycznie ich szkołą, w której przeżyją najpiękniejsze chwile swojego życia. Dostali też prezenty, przekazane na ręce dyrektora Jacka Huberta – od wojewody Makowskiego i Moniki Maksymowicz z Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu.

W nowej szkole znajduje się 31 izb lekcyjnych, w tym 10 pracowni specjalistycznych. Są tereny sportowo-rekreacyjne – z bieżnią, rzutnią, skocznią i boiskiem, a w grudniu oddana zostanie do użytku hala sportowa. Wszystko to dla 975 uczniów, którzy uczyć się będą w 34 oddziałach pod okiem 67 nauczycieli.

W Piotrkowie rozpoczęło wczoraj naukę ok. 18 tys. uczniów, z których 850 po raz pierwszy w życiu usłyszało szkolny dzwonek. W woj. łódzkim do szkół uczęszcza w tym roku 411 tys. dziewcząt i chłopców.

Autor artykułu: (mj)

Na pamiątkę pierwszego przelotu

Monday, September 2nd, 2002

Wychuchane mieszkanie przerobił na warsztat, gdzie przez wiele miesięcy powstawał… samolot, wzorowany na zdjęciach umieszczonych 90 lat temu w „Neunen Lodzer Zaitung”. Kajetan Zakrzewski, członek łódzkiego Klubu Seniorów Lotnictwa, chciał w ten sposób przypomnieć o łódzkich tradycjach lotniczych.

– Jest co wspominać i świętować – twierdzi Kajetan Zakrzewski.

– W przyszłym roku cały świat będzie obchodził 100-lecie lotnictwa silnikowego. Tymczasem Łódź już w 2002 roku ma swoją rocznicę.

90 lat temu przeleciał nad Łodzią pierwszy samolot: „Bleriot – XI”. Za jego sterami zasiadł nestor pilotów polskich, Michał Scipio del Campo.

Co to był za lot! Zorganizowali go łódzcy fabrykanci na torze wyścigów konnych. Z hipodromu w Rudzie Pabianickiej wystartował samolot „Bleriot – XI” warszawskiego Towarzystwa Lotniczego „Awiata”. Wykonał nad publicznością kilka ewolucji i poleciał do Górnego Rynku, w osi ulicy Piotrkowskiej do placu Wolności i z powrotem.

O samolocie Bleriot słyszał cały ówczesny świat. 25 lipca 1909 roku francuski inżynier Louis Bleriot przeleciał na samolocie własnej konstrukcji z Francji do Anglii, nad kanałem La Manche. Bleriot po tym słynnym przelocie założył fabrykę płatowców nazwanych swoim nazwiskiem.

O budowie Bleriota w mieszkaniu dowiedzieliśmy się już wiosną. Konstruktor nie chciał nas jednak zaprosić. – W domu jest jak w warsztacie, wszędzie bałagan. W jednym pokoju robię skrzydła, w innym kadłub, zaproszę was jak skończę – tłumaczył.

Wykonanie samolotu tylko z pozoru było proste. Kajetan Zakrzewski chciał, by model był duży. By sylwetka siedzącego za sterami pilota była co najmniej tak duża jak stojące na ulicy Piotrkowskiej pomniki Tuwima, Reymonta czy Rubinsteina. Postanowił, że model będzie o połowę mniejszy od oryginału.

Prace zajęły kilka miesięcy. Dzisiaj każde skrzydło ma długość 2,10 metra. Łącznie z kadłubem rzeźba ma rozpiętość prawie 5 metrów i waży około 30 kg.

– Zrobiłem go z podobnych materiałów, z jakich wykonano prawdziwego Bleriota – opowiada pan Kajetan. – Z drewna, płótna lotniczego i metalu. Samego płótna zużyłem około 38 metrów. Łódzki płatowiec nie jest jednak wierną rekonstrukcją, ale modyfikacją. Miałem problemy z kołami.

Musiały mieć odpowiednią wielkość i wygląd. Znalazłem takie na pchlim targu, na Górniaku. Dużo czasu zajęła mi też sama postać Scipio del Campo. Chciałem, by wygląda jak z brązu.
O dalszym losie rzeźby zadecydują jednak szefowie Aeroklubu Łódzkiego i Lotniska Lublinek. Być może w przyszłości będzie on zdobił wejście na teren Portu Lotniczego Łódź Lublinek albo hol Aeroklubu.

Autor artykułu: (aro)