Archive for the ‘Archiwa z Kamiennych S?ów’ Category

Białe myszki w nowym lokum

Monday, September 2nd, 2002

Przy ul. Banacha powstała nowoczesna zwierzętarnia Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego. W piątek uroczyście oddano ją do użytku.

Zwierzętom zapewniono bardzo dobre warunki, zgodne z normami Unii Europejskiej. Obok ich pomieszczeń znajdują się laboratoria badawcze i sale dydaktyczne.

Obiekt powstał po kapitalnym remoncie i rozbudowie starej, ciasnej zwierzętarni. Koszt całej inwestycji, która obejmuje też uporządkowanie terenu przylegającego do budynku, to 2,2 mln zł. Pieniądze te pochodzą z Komitetu Badań Naukowych, funduszu ochrony środowiska oraz funduszy własnych uczelni i wydziału.

Autor artykułu: (pp)

Bursy pękają w szwach

Monday, September 2nd, 2002

W Łodzi pozostały tylko 2 bursy przyjmujące młodzież z innych rejonów. W obu nie ma już wolnych miejsc. Jedynie placówka przy ul. Podgórnej może przyjąć w wyjątkowych sytuacjach kilka osób.

Jeszcze przed wakacjami burs było pięć. Trzy zlikwidowano, bo – jak twierdziła gmina Łódź – za mało korzystało z nich uczniów, a za dużo studentów. Teraz ci ostatni mogą zostać przyjęci w ostateczności, kiedy są jeszcze wolne miejsca. W praktyce więc jest to niemożliwe.

– Stworzyliśmy listę oczekujących – mówi Grażyna Rucińska z bursy przy ul. Drewnowskiej, gdzie zamieszka 168 uczniów z całej Polski i gdzie nie da się już nikogo „wcisnąć”.

– Figurują na niej studenci, którzy jeszcze w ubiegłym roku szkolnym korzystali z naszej placówki, tu byli również w czasie nauki w liceum. Teraz muszą czekać, aż zwolni się miejsce.

Na miesięczny pobyt ucznia w łódzkiej bursie trzeba przeznaczyć około 300 złotych (pybyt wraz z wyżywieniem).

Autor artykułu: (rok)

Razem łatwiej zabiegać o unijne fundusze

Friday, August 30th, 2002

Spotkanie z brytyjskimi ekspertami: Vicky Hone i Steve’m Bickelem w sieradzkim starostwie zorganizowano z myślą o upowszechnianiu informacji na temat funduszów strukturalnych Unii Europejskiej.

Eksperci, którzy przebywają w Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi, szczególną uwagę zwrócili na partnerstwo regionalne, które będzie wymagane przy opracowywaniu konkretnych projektów, finansowanych z funduszy strukturalnych. Wzajemne wspomaganie pozwoli bowiem udźwignąć ciężar inwestycji, a przede wszystkim o pomoc zabiegać.

W związku z tym samorząd województwa proponuje stworzenie subregionalnej struktury partnerskiej, obejmującej zachodnią część województwa łódzkiego (teren dawnego województwa sieradzkiego oraz powiaty pajęczański i wieruszowski).

Celem tej nowej struktury byłoby informowanie i inspirowanie przyszłych beneficjentów oraz lokalnej społeczności o możliwościach korzystania ze środków finansowych, oczywiście po przystąpieniu Polski do Unii. Partnerstwo wyrażałoby się również w kreowaniu wniosków i ich społecznym oraz formalnym przygotowaniu.

Spotkanie w Sieradzu prowadził Wojciech Grobelny, wicestarosta sieradzki. Uczestniczyli w nim przedstawiciele marszałka województwa oraz powiatów: łaskiego, pajęczańskiego, poddębickiego, sieradzkiego, wieruszowskiego i zduńskowolskiego.

Autor artykułu: (bbs)

Po audycie, a przed montażem

Friday, August 30th, 2002

Warciański samorząd jako pierwszy z naszego terenu złożył wniosek w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o pożyczkę na zmianę ulicznego oświetlenia. Wcześniej w gminie przeprowadzono energetyczny audyt, który pozwolił określić potrzeby i ewentualne oszczędności.

Obecnie w mieście i gminie Warta oświetlenie uliczne i jego konserwacja pochłaniają 500 tysięcy złotych rocznie. Fachowcy stwierdzili, że po wymianie lamp na energooszczędne, inwestycja zwróci się w niespełna trzy lata.

- Istniejąca sieć była budowana przez lata i zużycie energii elektrycznej w poszczególnych miejscach naszej gminy jest różne – wyjaśnia Zdzisław Krysiak, burmistrz Warty. – Montaż nowych opraw oświetleniowych spowodowałby zmniejszenie nakładów na konserwację, zmaleją też opłaty za prąd. Moglibyśmy odejść od wyłączeń energii.

Burmistrz zastrzega jednak, że bierze pod uwagę obecne opłaty, a w tym względzie monopolista, którym jest zakład energetyczny, co rusz dyktuje nowe warunki.

Warto jeszcze dodać – i to przede wszystkim ucieszy mieszkańców – na stacjach trafo byłyby zamontowane tzw. astronomiczne wyłączniki. Dzięki nim następowałoby automatyczne włączanie oświetlenia ulicznego. Nie byłoby więc możliwe jego limitowanie, gdyż lampy zapalałby się o zmroku.

– Jeżeli NFOŚiGW udzieli nam pożyczki, o którą zabiegamy, to jeszcze w tym roku zrealizowalibyśmy planowane przedsięwzięcie – dodaje burmistrz Warty.

Autor artykułu: (bbs)

Wyspowiadać się czy pogadać?

Friday, August 30th, 2002

Kilka tygodni temu na złoczewskim kościele parafialnym zamontowano elektronicznie sterowane nagłośnienie, które zastąpiło dzwon. Teraz co godzinę – od 6 rano do 21 – z wieży rozlega się bicie dzwonów. Wielu złoczewian, zwłaszcza tych, którzy mieszkają blisko kościoła, narzeka na głośne dźwięki wydobywające się z głośników. Narzekają przede wszystkim na poranne „kuranty”.

W ubiegłym roku kościół parafialny w Złoczewie pięknie oświetlono. W tym roku, tuż przed odpustem w połowie lipca, zamontowano na nim urządzenie nagłaśniające. W pierwszych dniach po założeniu testowano je, więc nikogo nie dziwiło, że elektroniczne dzwony wybijały godziny nawet co… kwadrans. Tuż po odpuście program elektroniczny ustawiono tak, by pierwsze dzwonienie rozpoczynało się o godzinie 6, a ostatnie o 21 kończyło się wygrywanym na trąbce Apelem Jasnogórskim.

Moc głośników nowego urządzenia jest bardzo duża.

Złoczewskie „dzwony” słychać w promieniu 3-4 kilometrów. Na wczesną pobudkę narzekają mieszkańcy centrum miasta.

Nikt z naszych rozmówców nie chciał podać do publikacji swoich imion i nazwisk. To zrozumiałe. Złoczew nie jest dużym miastem i wszyscy się tutaj znają.

- Proszę tylko napisać, że dzieci rano budzą się z płaczem, bo tak głośne są dzwony – mówi Krystyna. – Nie mam nic przeciwko temu, żeby co godzinę z wieży rozlegał się dzwon, jednak rano powinien być mniej donośny. Najlepiej, gdyby dzwony po raz pierwszy rozlegały się o godzinie siódmej, a najlepiej o ósmej.

– Kilka razy coś się chyba w elektronicznym zapisie popsuło, bo dzwony biły o północy – dodaje Krzysztof. – Coś z tym trzeba zrobić!

Na temat nowych dzwonów złoczewianie dyskutują coraz częściej. Ludzie rozmawiają jednak tylko między sobą. Boją się pójść do proboszcza i powiedzieć, co im doskwiera.
Jeden z radnych przyznaje, że rano dzwony są zbyt głośne: – Ja jednak nie pójdę do księdza o tym powiedzieć – mówi. – Inni też boją się, co na ambonie powie o nich proboszcz.

Mieszkańcy ulicy Kościelnej z obawą odpowiadają na pytania. – Moja wnuczka nie budzi się, bo zasypia nawet wtedy, gdy włączony jest telewizor lub gdy głośno rozmawiamy – zapewnia pani Bożena. – Ale słyszę, że ludzie narzekają na pobudki o szóstej. Sądzę, że dobrze byłoby, gdyby rano dzwony biły trochę ciszej. Wszyscy byliby zadowoleni.

Proboszcz miejscowej parafii z uśmiechem zareagował na wiadomość o tym, że dzwony są za głośne. W rozmowie z nami podkreślił, że pierwsze dzwonienie w Złoczewie zawsze odbywało się o godzinie szóstej. Twierdzi, że kiedy w pobliskim domu kultury do późna w nocy gra głośna muzyka, to nikt go o zdanie nie pyta. Mówi także, że dzwony wzbudzają niepokój tylko w duszach tych osób, które mają coś na sumieniu. Tłumaczy ponadto, że dźwięki z wieży kościelnej przypominają takim wiernym o tym, by wyspowiadali się ze swoich grzechów.

Interweniujący w redakcji złoczewianie pytali, czy coś w tej sprawie możemy zrobić? Wszystko zależy od rozmów parafian z proboszczem. Na pewno nie należy się go bać, gdyż – jak się przekonaliśmy – jest to człowiek mądry i otwarty na dyskusje. Warto zatem uzgodnić wspólne stanowisko dotyczące sprawy, która złoczewianom nie tylko w przenośni spędza sen z oczu.

Autor artykułu: Tadeusz Sobczak

Europejskie centrum w magistracie

Thursday, August 29th, 2002

31 radnych było za, 11 przeciw, a 4 wstrzymało się od głosu na temat powołania nowej jednostki organizacyjnej w Urzędzie Miasta Łodzi – Centrum Integracji Europejskiej.

– Zadaniem Centrum będzie pozyskiwanie środków pomocowych z Unii Europejskiej – mówił Krzysztof Jagiełło, prezydent miasta. Dziwią mnie komentarze radnych, bo już w swoim expose zaznaczyłem, że będę dążył do powołania takiej jednostki. Zlikwidowaliśmy gabinet prezydenta, dzięki czemu zaoszczędziliśmy etaty, w Centrum Integracji Europejskiej bądzie pracować czterech, pięciu pracowników. Jeszcze nie wiem, kto będzie szefował centrum. To, że powołaliśmy oddział prawny, oddział ds. informacji i współpracy z mediami oraz Centrum Integracji Europejskiej, jest dla mnie zmianą kosmetyczną organizacji pracy w urzędzie.

Mirosława Kęblińska, radna UW zaproponowała, żeby dyrektorem została osoba wybrana w konkursie.

– Taka, której kompetencje będą niepodważalne – powiedziała Mirosława Kęblińska. – Powinien to być dyrektor mianowany, który będzie dobrze reprezentował gminę w Brukseli i na innych spotkaniach merytorycznych. Mamy w Łodzi Instytut Europejski i dobrze wykształcone kadry, nie powinno się tworzyć prowizorki i mianować kierownika czy też koordynatora w centrum, który tak naprawdę za nic nie będzie odpowiadał.

Pomysł powołania Centrum Integracji Europejskiej nie spodobał się radnym klubu Ligi Rodzin Polskich.

– Znam urząd od wielu lat, kiedyś potrafiłem wymienić nazwy wszystkich wydziałów teraz gubię się, bo jest ich tak dużo – mówi Zbigniew Klajnert. – Powoływanie nowej jednostki na sześć tygodni przed końcem kadencji jest niedobrym posunięciem. Nowa Rada i zarząd gdyby chcieli zmienić sposób funkcjonowania tego centrum bądą musili zapłacić odprawy zatrudnionym tam pracownikom. To wyrzucanie pieniędzy z kieszeni podatnika. Przecież można było powołać pełnomocnika prezydenta zajmującego się sprawami Unii Europejskiej, a nikt nawet nie wziął pod uwagę takiej propozycji.

W kuluarach mówiono, że szefową nowego centrum zostanie najprawdopodobniej śpiewczka operetkowa Jolanta Markuszewska, była rzecznik byłego prezydenta Krzysztofa Panasa, której radosna twórczość walnie przyczyniła się do jego odwołania ze stanowiska. O jej ewentualnym zatrudnieniu zadecyduje prezydent Jagiełło.

Autor artykułu: (jxb, j)

Nauczyciele też kują

Thursday, August 29th, 2002

Już blisko pół tysiąca nauczycieli zapisało się w Wojewódzkim Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli w Łodzi na różne formy szkoleń i kursów. Pracownicy ośrodka chcą przeszkolić w trakcie zbliżającego się roku szkolnego cztery tysiące osób zatrudnionych w szkołach.

Najpopularniejsze są kursy dla nauczycieli gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Dużym wzięciem cieszą się również kursy z zakresu informatyki oraz opieki i wychowania.

WODN podpisał wczoraj umowę o granty z Narodowym Bankiem Polskim na przeprowadzenie szkoleń z zakresu przedsiębiorczości – przedmiot ten wchodzi powoli do łódzkich szkół. Refundacja NBP oznacza, że nauczyciele zapłacą bardzo małe kwoty za to szkolenie. Niestety, za większość pozostałych będą musieli zapłacić więcej.

Cena zależy od długości i rangi kursu. Najkrótsze kosztują 20 złotych, najdłuższe, roczne, równoważne studiom podyplomowym, ponad tysiąc. Studia podyplomowe z zakresu informatyki prowadzone wspólnie z Politechniką Łódzką to wydatek 1400 złotych.

WODN organizuje w dniach 11 – 12 września dni otwarte, podczas których przybliży nauczycielom tegoroczną ofertę szkoleń. Dzień później w placówce odbędzie się forum, które oceni funkcjonowanie gimnazjów, istniejących od trzech lat.

Autor artykułu: (rok)

Blokady na Wólczańskiej

Thursday, August 29th, 2002

Kierowców lekceważących znaki zakazu parkowania na ul. Wólczańskiej (na odcinku od al. Mickiewicza do Żwirki) spotkała wczoraj przykra niespodzianka – blokady na kołach.

Po naszej interwencji funkcjonariusze łódzkiej Straży Miejskiej przyjechali na miejsce i nie narzekali na brak pracy. Wczoraj założyli pięć blokad, dzień wcześniej dwa razy tyle.

Przypomnijmy, że od niedzieli ulicą Wólczańską można przejechać na wprost przez al. Mickiewicza. Drogowcy ustawili znaki zakazu parkowania, by ułatwić jazdę po wąskiej ulicy, ale wielu kierowców je lekceważyło. W efekcie samochody jadące na południe wjeżdżały na pas ruchu dla jadących z przeciwka, stwarzając poważne zagrożenie.

Blokady zakładane na koła niesubordynowanych kierowców odniosły skutek – po jednym dniu źle zaparkowanych samochodów było znacznie mniej. Ciekawe czy do zakazu dostosują się pracownicy i klienci pobliskiego sądu, którzy zwykle parkowali właśnie na Wólczańskiej. Na razie większość z nich przebywa na urlopach…

Autor artykułu: (mp.)

Samolot zbudowany w mieszkaniu

Wednesday, August 28th, 2002

Niezwykły samolot z drewna, płótna i metalu ma być dziś zaprezentowany na łódzkim lotnisku Lublinek. Łodzianin Kajetan Zakrzewski konstruował go przez kilka miesięcy w swoim mieszkaniu.

Samolot o 4-metrowej rozpiętości skrzydeł jest właściwie rzeźbą, przedstawiającą pilota Michała Scipio del Campo za sterami bleriota XI, którym 90 lat temu po raz pierwszy przeleciał nad Łodzią. Pan Zakrzewski, konstruując samolot, korzystał ze starych zdjęć publikowanych w łódzkich gazetach, szczegółowo opisujących to niezwykłe wówczas wydarzenie.

– 90 lat temu łódzcy przemysłowcy postanowili zorganizować mieszkańcom niecodzienny spektakl – opowiada Kajetan Zakrzewski.

– Pokaz rozpoczął się na polu wyścigów konnych w Rudzie Pabianickiej. Za sterami zasiadł jeden z najbardziej znanych wtedy w Polsce pilotów, właśnie Michał Scipio del Campo. Po zapierających dech w piersiach ewolucjach, samolot poleciał nad Górnym Rynkiem, a potem wzdłuż ulicy Piotrkowskiej do placu Wolności (ówczesnego Nowego Rynku) i z powrotem.

Autor artykułu: (aro)

Kto uratuje Widzew

Wednesday, August 28th, 2002

Grupa ITI nie jest już zainteresowana współpracą z Widzewem. Według Pawła Kosmali, jednego z prezesów koncernu ITI, formalnie rozmowy nie zostały wprawdzie zerwane, jednak obu stronom nie udało się dojść do porozumienia.

Przyszły inwestor chciał przejąć wszystkie akcje za symboliczną złotówkę, mieć wyłączność na obsadę personalną zarządu klubu, nie interesowały go wcześniejsze długi Widzewa.

Takie warunki okazały się za twarde nawet dla prezesa klubu, największego poplecznika aliansu klubu z ITI.
Władze Widzewa gorączkowo rozglądają się więc za kolejnym inwestorem strategicznym.

Menedżer Andrzej Grajewski ponownie zgodził się udzielić klubowi pożyczki, to jednak za mało, by Widzew wyszedł z finansowych tarapatów. Jego tegoroczny budżet opiewa na 8 milionów złotych. Klub ma ogromne długi, zalega z wypłatami dla piłkarzy i pracowników.

Sponsorem Widzewa (na pół roku) została w tych dniach firma „Merloni”, jednak gorączkowo poszukiwani są kolejni dobrodzieje.

Nieoficjalnie mówi się, iż klubową kasę może zasilić łódzki „Varitex”.

Na liście potencjalnych sponsorów znalazła się także „Wólczanka”, jednak spółka ma poważne kłopoty, „koszulowy” sponsoring wydaje się więc mało prawdopodobny.

Autor artykułu: (pz)