Kilka tygodni temu na złoczewskim kościele parafialnym zamontowano elektronicznie sterowane nagłośnienie, które zastąpiło dzwon. Teraz co godzinę – od 6 rano do 21 – z wieży rozlega się bicie dzwonów. Wielu złoczewian, zwłaszcza tych, którzy mieszkają blisko kościoła, narzeka na głośne dźwięki wydobywające się z głośników. Narzekają przede wszystkim na poranne „kuranty”.
W ubiegłym roku kościół parafialny w Złoczewie pięknie oświetlono. W tym roku, tuż przed odpustem w połowie lipca, zamontowano na nim urządzenie nagłaśniające. W pierwszych dniach po założeniu testowano je, więc nikogo nie dziwiło, że elektroniczne dzwony wybijały godziny nawet co… kwadrans. Tuż po odpuście program elektroniczny ustawiono tak, by pierwsze dzwonienie rozpoczynało się o godzinie 6, a ostatnie o 21 kończyło się wygrywanym na trąbce Apelem Jasnogórskim.
Moc głośników nowego urządzenia jest bardzo duża.
Złoczewskie „dzwony” słychać w promieniu 3-4 kilometrów. Na wczesną pobudkę narzekają mieszkańcy centrum miasta.
Nikt z naszych rozmówców nie chciał podać do publikacji swoich imion i nazwisk. To zrozumiałe. Złoczew nie jest dużym miastem i wszyscy się tutaj znają.
- Proszę tylko napisać, że dzieci rano budzą się z płaczem, bo tak głośne są dzwony – mówi Krystyna. – Nie mam nic przeciwko temu, żeby co godzinę z wieży rozlegał się dzwon, jednak rano powinien być mniej donośny. Najlepiej, gdyby dzwony po raz pierwszy rozlegały się o godzinie siódmej, a najlepiej o ósmej.
– Kilka razy coś się chyba w elektronicznym zapisie popsuło, bo dzwony biły o północy – dodaje Krzysztof. – Coś z tym trzeba zrobić!
Na temat nowych dzwonów złoczewianie dyskutują coraz częściej. Ludzie rozmawiają jednak tylko między sobą. Boją się pójść do proboszcza i powiedzieć, co im doskwiera.
Jeden z radnych przyznaje, że rano dzwony są zbyt głośne: – Ja jednak nie pójdę do księdza o tym powiedzieć – mówi. – Inni też boją się, co na ambonie powie o nich proboszcz.
Mieszkańcy ulicy Kościelnej z obawą odpowiadają na pytania. – Moja wnuczka nie budzi się, bo zasypia nawet wtedy, gdy włączony jest telewizor lub gdy głośno rozmawiamy – zapewnia pani Bożena. – Ale słyszę, że ludzie narzekają na pobudki o szóstej. Sądzę, że dobrze byłoby, gdyby rano dzwony biły trochę ciszej. Wszyscy byliby zadowoleni.
Proboszcz miejscowej parafii z uśmiechem zareagował na wiadomość o tym, że dzwony są za głośne. W rozmowie z nami podkreślił, że pierwsze dzwonienie w Złoczewie zawsze odbywało się o godzinie szóstej. Twierdzi, że kiedy w pobliskim domu kultury do późna w nocy gra głośna muzyka, to nikt go o zdanie nie pyta. Mówi także, że dzwony wzbudzają niepokój tylko w duszach tych osób, które mają coś na sumieniu. Tłumaczy ponadto, że dźwięki z wieży kościelnej przypominają takim wiernym o tym, by wyspowiadali się ze swoich grzechów.
Interweniujący w redakcji złoczewianie pytali, czy coś w tej sprawie możemy zrobić? Wszystko zależy od rozmów parafian z proboszczem. Na pewno nie należy się go bać, gdyż – jak się przekonaliśmy – jest to człowiek mądry i otwarty na dyskusje. Warto zatem uzgodnić wspólne stanowisko dotyczące sprawy, która złoczewianom nie tylko w przenośni spędza sen z oczu.
Autor artykułu: Tadeusz Sobczak